Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Warto podjąć walkę z fałszerzami

27 czerwca 2018

Zarejestrowanie znaku towarowego ułatwia dochodzenie roszczeń

W ubiegłym roku unijne urzędy celne przejęły na zewnętrznych granicach ponad 41 mln podrabianych towarów, o 1 mln więcej niż rok wcześniej i o 6 mln więcej w porównaniu z 2014 r. - wynika z raportów Komisji Europejskiej. To coraz większy problem nie tylko w UE, ale i w Polsce. W tym roku policja przeprowadziła 26 akcji przeciwko producentom i sprzedawcom podróbek, o dziewięć więcej niż w 2016 r. To najwięcej od co najmniej 2010 r. Największa akcja tego roku miała miejsce w październiku, kiedy to zabezpieczono setki tysięcy artykułów z podrobionymi i zastrzeżonymi znakami towarowymi o szacunkowej wartości ok. 52 mln zł.

Rosnąca skala zjawiska to konsekwencja wciąż dużych możliwości upłynniania tego rodzaju towarów. Dziś kanałem ich dystrybucji są nie tylko bazary i targowiska oraz małe niesieciowe sklepy, ale też sklepy internetowe czy portale aukcyjne. Jak wynika z najnowszego raportu ARC Rynek i Opinia, aż 65 proc. Polaków przyznaje się do zakupu podróbki.

Warunkiem dochodzenia roszczeń w sprawach związanych z fałszerstwem jest posiadanie zarejestrowanego znaku towarowego. Wiąże się to z wydatkiem minimum 400-450 zł, w zależności od tego, czy wniosek jest składany w wersji elektronicznej, czy nie.

Przedsiębiorca, który ma prawo do znaku towarowego może skorzystać z trzech dróg: cywilnej, karnej i administracyjnej. - W przypadku pierwszej składa się pozew do sądu okręgowego właściwego dla pozwanego. Wpisowe wynosi 5 proc. wartości sporu, co w praktyce wiąże się z wydatkiem kilku tysięcy złotych. Wraz z pozwem można domagać się zabezpieczenia roszczenia. Opłata z tego tytułu wynosi 100 zł. Postanowienie w tej sprawie zapada w ciągu 2-3 tygodni - informuje dr Mariusz Kondrat, europejski rzecznik patentowy, adwokat, właściciel kancelarii Kondrat i Partnerzy.

W takiej sytuacji fałszerz do czasu rozstrzygnięcia sprawy nie może wprowadzać do sprzedaży, produkować i importować podrabianych towarów. - Można też ubiegać się o zajęcie przez sąd środków na koncie pozwanego na poczet przyszłych należności, czyli tych które będą należały się wygranemu przedsiębiorcy po zakończeniu procesu sądowego - podpowiada Paweł Jadczak, radca prawny z kancelarii KKLW - Kurzyński, Kosiński, Łyszyk, Wierzbicki. Oprócz tego w postępowaniu cywilnym wygrana może oznaczać również wydanie bezpodstawnie uzyskanych korzyści, naprawienie zaistniałej szkody, a także zniszczenie podróbek.

O swoje prawa mogą w postępowaniu cywilnym walczyć też ci przedsiębiorcy, którzy nie mają zarejestrowanego znaku towarowego. - W takiej sytuacji mogą wystąpić do sądu o naruszenie przepisów ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji - mówi dr Mariusz Kondrat. Udowodnienie roszczeń przez przedsiębiorcę w takiej sprawie jest jednak niezwykle trudne. Czas trwania sprawy przed sądem cywilnym wynosi średnio od trzech miesięcy do roku.

- Przedsiębiorca, który zarejestrował znak towarowy lub nabył majątkowe prawa autorskie, może też złożyć wniosek do prokuratury. Jeśli prokuratura w trakcie śledztwa uzna, ze doszło do wyrządzenia szkody, wszczynana jest sprawa karna - podkreśla Paweł Jadczak. W takiej sytuacji fałszerz może trafić za kratki na pięć lat.

Droga administracyjna polega na przykład na powiadomieniu celników o odbywającym się imporcie podróbek. To ułatwi im zatrzymanie towarów na granicy.

Jakie jeszcze ma możliwości przedsiębiorca? Czasem, jak podkreślają eksperci, wystarczy poinformowanie sprzedawcy o tym, że oferuje towary podrobione. Jeśli zależy mu na utrzymaniu wizerunku i wiarygodności, wycofa natychmiast fałszywe artykuły ze sklepu czy aukcji.

W walce z podrabianiem produktów pomoże stosowanie zabezpieczeń, dzięki którym towar oryginalny będzie można w prosty sposób odróżnić od fałszywki. W ślad za tym rozwiązaniem powinna jednak iść też edukacja konsumentów i sprzedawców na temat tego, jak mogą rozpoznać markowy artykuł. Sprawa jest trudniejsza, gdy fabryki są zlokalizowane w Azji. Wówczas zwykłe środki ostrożności nie wystarczą, by mieć pewność, że identyczne produkty nie będą funkcjonowały na rynku. Jak podpowiada Katarzyna Dwórznik, ekspert prawno-gospodarczy Krajowej Izby Gospodarczej, w takiej sytuacji najlepiej na miejscu nadzorować proces produkcji.

W związku z tym, że skala problemu rośnie, eksperci doradzają większą ostrożność również sprzedawcom. Szczególnie że polskie prawo nie jest dla nich łaskawe. Zgodnie z prawem własności przemysłowej za wprowadzanie do sprzedaży grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub kara pozbawienia wolności do lat dwóch.

- Jeżeli sprawca uczynił z przestępstwa stałe źródło dochodu albo dopuszcza się go w stosunku do towaru o znacznej wartości, podlega karze pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do pięciu lat - komentuje Marta Stefanowicz z kancelarii Kondrat i Partnerzy.

Osoba, która kupiła podrobiony produkt, może żądać od sprzedawcy unieważnienia zawartej umowy i zwrotu poniesionych wydatków na zakup produktu, do których zalicza się też koszty ich nabycia, czyli np. wysyłki, jeśli towar był kupowany przez internet.

@RY1@i02/2017/240/i02.2017.240.13000030h.801.jpg@RY2@

Jakie podrobione produkty kupujemy

Patrycja Otto

patrycja.otto@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.