Ferrari traci Testarossę. To nauka, ale i przestroga - dla innych
Ochrona znaku towarowego Testarossa, który należy do włoskiego koncernu motoryzacyjnego Ferrari, wisi na włosku. Marka, kojarząca się do tej pory z charakterystycznym modelem sportowego samochodu, została na początku sierpnia przechwycona w Niemczech przez lokalnego producenta zabawek - Autec AG. Tymczasem sąd w Düsseldorfie nie uznał sprzeciwu Ferrari co do rejestracji znaku przez Autec. Powód? Włoska firma nie była bowiem w stanie skutecznie wykazać, że w ciągu ostatnich pięciu lat (i 21 lat od zakończenia produkcji Ferrari Testarossy) ta konkretna marka była przez nią rzeczywiście używana. Co więcej, podobny spór o Testarossę toczy się obecnie w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO).
Zdaniem prawników historia ta powinna być ważną lekcją również dla polskich firm, które posiadają znaki towarowe wspominane z nostalgią przez konsumentów, ale w praktyce nieużywane przez uprawnionego. - Prawo na znak może wygasnąć, gdy uprawniony w nieprzerwanym okresie pięciu lat nie używa znaku w odniesieniu do towarów i usług, dla których oznaczenie zarejestrowano, chyba że istnieją ważne powody nieużywania - stwierdza dr Daria Gęsicka, prawnik z kancelarii prawnej Wierzbowski Eversheds Sutherland.
Z drugiej strony przykład niemieckiej spółki Autec AG, która przejęła legendarną markę, może stanowić inspirację dla drobnych firm. Mają one bowiem dużą szansę wykazać, że duży podmiot wstrzymuje jakąś markę, i tym samym przejąć nazwę.
- To narzędzie prawne korzystne dla mniejszych przedsiębiorców i mające eliminować te rejestracje, które blokują rynek, choć znaki nie są faktycznie używane - wyjaśnia Mikołaj Lech, rzecznik patentowy i autor bloga ZnakiTowarowe-Blog.pl. ⒸⓅ
JAS
C3
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu