Lepiej zapobiegać niż ponosić konsekwencje
@RY1@i02/2017/074/i02.2017.074.18300200c.801.jpg@RY2@
Joanna Affre adwokat w kancelarii Affre i Wspólnicy
W potocznym rozumieniu bardzo często za produkt polski uchodzi taki, który został wytworzony przez firmę z polskim kapitałem. Jak daleko odbiega to od prawnych definicji?
Przyjęcie założenia, iż produkt polski to produkt pochodzący od spółki z polskim kapitałem, jest nie tylko dużym uproszczeniem, ale co ważniejsze, bardzo często jest po prostu nieprawdziwe z prawnego punktu widzenia. Jeżeli spółka ze 100-proc. polskim kapitałem produkuje wszystkie swoje towary w Chinach, nie może używać dla ich określenia sformułowania "Made in Poland", ponieważ w ten sposób wprowadza w błąd potencjalnych konsumentów. Prawne regulacje określają produkt polski w sposób odmienny. W myśl przepisów unijnych decydujące znaczenie ma przede wszystkim to, w którym miejscu wytwarzany jest dany produkt albo gdzie odbywa się produkcja finalna, a więc miejsce, w którym doszło do istotnego końcowego przekształcenia. Przykładowo telewizor wytworzony w fabryce międzynarodowego koncernu zlokalizowanego na terenie Polski z części wytworzonych w innych krajach można określić jako produkt polski.
Od 1 stycznia 2018 r. wejdą w życie przepisy pozwalające karać za niezgodne z polskim prawem oznaczanie znakiem "Produkt polski" produktów rolno-spożywczych. W jaki sposób handlowcy powinni przygotować się do zmian?
Już dziś sprzedawcy powinni się przyjrzeć artykułom rolno-spożywczych, jakie posiadają w magazynach, by w porę zidentyfikować te, które nie spełniają wymogów rozporządzenia. Trzeba pamiętać bowiem, że producenci mogą jeszcze naklejać na nie przez pewien czas etykiety wydrukowane na starych zasadach. Ponieważ wiele produktów ma długą datę przydatności, zatem może się zdarzyć, że w obrocie po 1 stycznia 2018 r. pojawią się produkty oznaczone etykietami na starych zasadach. Zadaniem sprzedawców detalicznych i hurtowników będzie wyeliminowanie takich niezgodnych z prawem produktów. W przeciwnym razie to oni odpowiedzą w pierwszej kolejności za wprowadzanie ich do obrotu.
Czy można się zabezpieczyć przed finansowymi konsekwencjami?
Przede wszystkim zawsze lepiej jest zapobiegać konsekwencjom finansowym niż później płacić kary. Nikt również nie lubi sporów z kontrahentami, niezależnie od tego, czy dotyczą jakości produktów, czy błędnych etykiet. Dlatego już na tym etapie handlowcy (sieci, hurtownicy, detaliści), którzy zauważyli produkty niespełniające wymogów rozporządzenia, powinni podjąć rozmowy z producentami. Czasami zwykły sygnał od kontrahenta wystarczy, aby kolejna partia towaru zawierała poprawne etykiety. Taki audyt produktów i ich etykiet powinien być też wykonany po stronie samych producentów. Odpowiedzialność między stronami za prawidłową treść etykiet może zostać również uregulowana w umowie dostawy.
Rozmawiała Joanna Pieńczykowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu