Ustawa o sukcesji nie wystarczy. Duży biznes chce zakładać w Polsce fundacje
Polskie rody liczą na przepisy, które zapewnią im nieśmiertelność
Fundacja rodzinna – o tej zupełnie nieznanej w polskim prawie instytucji zrobiło się w ostatnim czasie głośno. Za sprawą przedsiębiorców, którzy poszukują sposobu na zachowanie ciągłości polskiego biznesu
– Co jest dla pana najważniejsze w prowadzeniu biznesu? – zapytałem niedawno amerykańskiego przedsiębiorcę, który przyjechał z wykładem do Polski.
– Moje nazwisko. Mam na tyle dużo pieniędzy, że nie stracę wszystkich. Ale tylko jedno nazwisko. Chcę, by pracownicy moich firm, ich rodziny oraz znajomi, wymawiając je, myśleli dobrze. Chcę, by pamięć o nim przetrwała o wiele dłużej, niż będzie trwało moje życie – odpowiedział.
Dla wielu przedsiębiorców to właśnie ich renoma jest najważniejsza. W USA nazwiska występują w nazwach wielu wielopokoleniowych firm. W Polsce wielopokoleniowa firma z nazwiskiem w nazwie to rzadkość. Oczywiście przyczyn tego jest wiele. A jedną z nich jest brak sprzyjających utrzymaniu firm rodzinnych przepisów prawnych.
A jest o kogo walczyć. Wśród największych polskich firm rodzinnych możemy wymienić chociażby Grupę AB, w której 20 proc. akcji czołowego europejskiego dystrybutora elektroniki użytkowej w Europie ma małżeństwo Przybyłów, biznes farmaceutyczny – Neucę (rodzina Herbów) i Farmacol (rodzina Olszewskich), paliwowy Unimot (Sikorscy), Komputronik (Buczkowscy) czy Fermy Drobiu Woźniak (Zbigniew Woźniak z dziećmi), meblowy Black Red White (Tadeusz Chmiel z rodziną). Wszyscy też znają sieć kawiarni A. Bliklego czy przeżywającą w ostatnich latach biznesowe zawirowania firmę W. Kruk.
Firma umiera wraz z właścicielem
Właściciele firm powstałych w Polsce w latach 90. mierzą się obecnie częstokroć z problemem, jak w płynny sposób dokonać sukcesji, czyli zapewnić kontynuację swoich biznesów w sytuacji, gdy zdecydują się odejść na emeryturę lub gdy już ich samych zabraknie. Szczególnie trudną sytuację mają ci przedsiębiorcy, którzy prowadzą jednoosobową działalność gospodarczą. W ich przypadku najczęściej biznes umiera wraz z właścicielem. Obecnie po śmierci właściciela taka firma zazwyczaj nie może dalej działać, bo m.in. wygasają uprawnienia do numeru NIP, ważność tracą zezwolenia i koncesje, umowy z kontrahentami, wygasa dostęp do rachunków właściciela, problem jest nawet z utrzymaniem ciągłości zatrudnienia pracowników. Wprawdzie wkrótce ma się to zmienić, bo już za kilka miesięcy w życie ma wejść ustawa o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwem osoby fizycznej, której celem jest wyeliminowanie tych i i innych problemów małych jednoosobowych działalności. Ale zdaniem ekspertów ustawa o to za mało. Nie rozwiąże ona wszystkich problemów, zwłaszcza w sytuacji braku porozumienia między spadkobiercami. Nie rozwiąże też problemów spółek kapitałowych.
Zdaniem samych przedsiębiorców oraz prawników lekarstwem dla wielu polskich biznesów mógłby stać się mechanizm fundacji prywatnych (rodzinnych). Niedawno o planach powołania takiej fundacji rodzinnej poinformowała firma LPP – właściciel takich marek odzieżowych, jak Reserved, Mohito, House, Cropp i Sinsay. Twórcy firmy ujawnili kilka tygodni temu na konferencji prasowej, że w najbliższych miesiącach przetransferują posiadane akcje spółki do tworzonej właśnie fundacji rodzinnej Semper Simul. Fundacja stanie się największym akcjonariuszem LPP (będzie posiadać akcje uprawniające do 31,5 proc. głosów) i to ona wkrótce ma zarządzać rodzinnym biznesem. Jak zapewniono, to rozwiązanie umożliwi utrzymanie własności akcji w rodzinie, zapobiegnie rozdrobnieniu kapitału i pozwoli kontynuować budowę LPP jako silnego rodzimego przedsiębiorstwa. – Moją intencją jest, by spółka pozostała polską firmą, z polskim kapitałem – deklarował podczas konferencji prasowej zapowiadającej m.in. przygotowania do sukcesji prezes firmy Marek Piechocki.
Czy potrzebny jest nowy mechanizm?
Decyzja LPP rozbudziła dyskusję na temat potrzeby opracowania polskich przepisów o fundacjach rodzinnych. Obecnie bowiem, aby stworzyć taką fundację w naszym kraju, firmy muszą wychodzić za granicę
W Polsce nie ma przepisów umożliwiających powołanie fundacji rodzinnych. Przepisy nie pozwalają na tworzenie ich w celach innych niż społeczne lub publiczne. Zgodnie z art. 1 ustawy z 6 kwietnia 1984 r. o fundacjach (t. j. Dz. U. z 2016 r. poz. 40 ze zm.) – taki podmiot może być ustanowiony dla realizacji zgodnych z podstawowymi interesami Rzeczypospolitej Polskiej celów społecznie lub gospodarczo użytecznych, w szczególności takich jak: ochrona zdrowia, rozwój gospodarki i nauki, oświata i wychowanie, kultura i sztuka, opieka i pomoc społeczna, ochrona środowiska oraz opieka nad zabytkami. Katalog możliwych działań jest otwarty, ale istotne jest to, że taka instytucja ma działać w celu publicznym, a nie prywatnym. Ponadto w świetle obecnie obowiązujących przepisów tylko niektóre aktywa mogą stanowić majątek fundacji. Niedopuszczalne jest wnoszenie do tego podmiotu m.in. udziałów w spółkach osobowych oraz spółkach z ograniczoną odpowiedzialnością. I właśnie te ograniczenia zarówno przedsiębiorcy, jak i prawnicy chcieliby znieść. Wiele kancelarii prawniczych postuluje konieczność opracowania szczegółowych regulacji. Wtórują im organizacje przedsiębiorców. M.in. niedawno wypowiadał się w tej sprawie Business Centre Club (więcej patrz: stanowisko BCC), a debatę na temat potrzeby opracowania odpowiednich przepisów pod koniec lipca zorganizowała Krajowa Izba Gospodarcza. Zwolennicy stworzenia regulacji na gruncie polskim argumentują, że przepisy pozwalające na powoływanie fundacji rodzinnych występują nie tylko np. w Stanach Zjednoczonych (gdzie znane są pod nazwą trustów), ale również w wielu europejskich państwach, m.in. takich jak: Austria, Liechtenstein, Holandia czy Szwajcaria. – W ten sposób funkcjonuje Rolex, firma należąca do rodziny Wallenbergów ze Szwecji – wskazuje Instytut Rodzinnego Biznesu, który od wielu lat wysuwa postulat opracowania odpowiednich regulacji także w Polsce.
Argumenty na TAK
Po co jednak fundacja? Jak jej mechanizm miałby pomóc polskim przedsiębiorcom? Jak szacuje prof. Adam Mariański, jeden z największych orędowników wprowadzenia do rodzimego porządku prawnego instytucji fundacji rodzinnych, ze statystyk wynika, że niespełna jednej trzeciej firm udaje się przetrwać w drugim pokoleniu. O trzecim wstyd mówić – zaledwie 6 proc.
Przy czym takiego stanu rzeczy jest wiele. Często jest tak, że dzieci nie chcą prowadzić biznesu założonego przez rodziców. Wolą go sprzedać, w szczególności, gdy uzyskana kwota może pozwolić utrzymać się do końca życia. Często jednak bywa również tak, że spadkobierców jest kilku, a ci nie są zgodni co do przyszłości. Bywa, że pojawiają się konflikty i rozbieżne cele. A wtedy niejednokrotnie kończy się to tym, że nawet doskonale prosperujący biznes w końcu trafia na sprzedaż. A to dlatego, że ci następcy, którzy chcieliby dalej prowadzić działalność, niejednokrotnie nie są w stanie pokonać barier związanych z koniecznością spłaty innych spadkobierców. W efekcie najlepszym rozwiązaniem staje się spieniężenie biznesu i podzielenie się uzyskaną zapłatą. A kiedy rodzinny szyld zostaje sprzedany – dla tych, którzy chcą być wierni rodzinnej tradycji – bardzo trudne staje się działanie pod własnym nazwiskiem.
Zdaniem zwolenników receptą na takie bolączki jest właśnie tworzenie fundacji rodzinnych. Dzięki ich istnieniu udałoby się uniknąć wielu kłopotów. A zarazem twórca biznesu mógłby zapewnić sobie, że nawet po jego śmierci firma przetrwa. Profesor Adam Mariański wyjaśnia, że w dużym uproszczeniu to rozwiązanie opierałoby się na tym, że fundator – co do zasady założyciel biznesu – określiłby dokładne zasady funkcjonowania firmy w przyszłości oraz wskazał obowiązki i korzyści spadkobierców, którzy zdecydują się prowadzić dalej biznes. Im większa dowolność ustaleń w ewentualnych przepisach regulacyjnych, tym lepiej. Następnie ustalonych przez fundatora zasad pilnowałaby rada fundacji, w skład której wchodziliby bliscy fundatora oraz eksperci, np. doświadczeni menedżerowie. – Możliwość powoływania rodzinnych fundacji pozwoliłaby na przejście z impulsywnego działania do planowania wielopokoleniowego. A to wspierać będzie pomnażanie polskiego kapitału, który nie powinien być trwoniony w kolejnych pokoleniach – przekonuje Mariański.
Argumentem zwolenników utworzenia przepisów o fundacjach rodzinnych jest również to, że jeśli nie zostaną wdrożone – to najwięksi polscy przedsiębiorcy będą zmuszeni radzić sobie już tak jak do tej pory, czyli będą tworzyć je za granicą. Tyle że Ministerstwo Finansów już zapowiada, że pracuje nad przepisami, które takie działania ukrócą. Jak nas poinformowano, obecnie opracowywany jest projekt zmian w polskich przepisach, wypełniający art. 5 ust. 1 Dyrektywy Rady (UE) 2016/1164 z 12 lipca 2016 r. ustanawiającej przepisy mające na celu przeciwdziałanie praktykom unikania opodatkowania. „Obliguje on państwa członkowskie do wprowadzenia w swoim porządku prawnym przepisów przewidujących opodatkowanie tzw. niezrealizowanych zysków kapitałowych powstających na moment przeniesienia składnika aktywów prowadzącego do utraty przez dane państwo członkowskie prawa do późniejszego opodatkowania dochodów generowanych ze zbycia tego składnika majątku. Rozwiązania przyjęte przez MF w projekcie dotyczącym podatku z tytułu wyjścia zostaną przedstawione na etapie konsultacji społecznych projektu i uzgodnień z właściwymi resortami” – czytamy w stanowisku resortu.
Stanowisko Business Centre Club z 26 czerwca 2018 r
Business Centre Club rekomenduje wprowadzenie do krajowego porządku prawnego dopuszczalności funkcjonowania fundacji prywatnych na wzór podmiotów tego typu występujący w innych krajach Unii Europejskiej. Zmiany nie wymagałyby wprowadzenia zupełnie nowej instytucji prawnej, z uwagi na uregulowaną na poziomie ustawowym materię dotyczącą fundacji, jednakże wymagałyby dokonania odpowiednich zmian w ustawie z 6 kwietnia 1984 r. o fundacjach poprzez, w szczególności:
• wprowadzenie regulacji umożliwiającej zawiązanie fundacji realizującej cele inne niż o charakterze użyteczności publicznej, tj. cele prywatne w interesie oznaczonej jednostki bądź grupy (beneficjentów fundacji), przy czym pożądanym byłoby wprowadzenie wprost dopuszczalności funkcjonowania fundacji prywatnych o charakterze rodzinnym;
• określenie reguł dotyczących zarządzania majątkiem fundacji oraz określania kręgu beneficjentów uprawnionych do majątku fundacji, celem określenia ram funkcjonowania fundacji;
• określenie zasad nadzoru i kontroli nad fundacją przez organy wewnętrzne fundacji oraz właściwe organy administracji państwowej;
• wprowadzenie regulacji umożliwiającej dochodzenie przez beneficjentów fundacji określonych świadczeń bądź praw w związku z postanowieniami statutu fundacji i jej celami;
• dopuszczenie występowania fundacji prywatnej w obrocie w celu realizacji interesu jej beneficjentów, w szczególności poprzez umożliwienie jej prowadzenia działalności gospodarczej.
Wprowadzenie regulacji umożliwiającej funkcjonowanie fundacji prywatnych na gruncie polskiego systemu prawnego stanowić będzie rozwiązanie umożliwiające wdrożenie procesów planowania rodzinnego i sukcesyjnego dla biznesu prowadzonego, zarówno w formie jednoosobowej działalności gospodarczej, jak i w formie spółek handlowych.
Korzystają nieliczni, państwo traci
Jedna z największych firm doradczych na świecie – PwC – uważa, że zamożne polskie rody już od ponad 10 lat sięgają do rozwiązań zagranicznych. Polscy przedsiębiorcy wykorzystują struktury powiernicze (trusty) oparte na rozwiązaniach anglosaskich i coraz częściej zaczynają zakładać rodzinne fundacje w modelu kontynentalnym. Głównie w Holandii, Austrii i Liechtensteinie i na Malcie. – Konstrukcja prawna fundacji w Polsce jest zbyt formalna i nieelastyczna, przez co nie nadaje się w chwili obecnej do bycia wehikułem rodzinnym do zaplanowania sukcesji – przekonują eksperci PwC. I dodają, że polscy przedsiębiorcy znaleźli się przez to między młotem a kowadłem. Bo naprawdę woleliby stworzyć fundację w Polsce niż w innym państwie.
Niektórzy szacują, że polscy przedsiębiorcy do tej pory mogli założyć ponad tysiąc fundacji rodzinnych za granicą. Najczęściej są to jednak nazwy mało znane nawet zainteresowanym gospodarką osobom, np. parki maszyn czy przedsiębiorstwa przemysłu metalurgicznego.
Założenie fundacji za granicą to jednak rozwiązanie z wielu powodów niedoskonałe. Po pierwsze jest droższe dla twórców samej fundacji (działalność transgraniczna generuje np. wysokie koszty obsługi prawnej), po drugie – zysków z tego nie czerpie polski Skarb Państwa. Przedsiębiorcy narażają się też na zarzuty niezgodnej z prawem optymalizacji podatkowej. I rzecz najważniejsza, obecnie takie rozwiązanie to z uwagi na wspomniane koszty recepta dla największych. A eksperci uważają, że możliwość elastycznej, pewnej sukcesji biznesu po myśli właściciela powinni też mieć mniejsi przedsiębiorcy. – Percepcja wszelkich struktur, a w szczególności fundacji zagranicznych w Polsce, nie jest najlepsza – twierdzą prawnicy. Chodzi o to, że podmioty te kojarzone są z ukrywaniem aktywów przed partnerami handlowymi (darowizna na fundację może utrudnić dochodzenie roszczeń od darczyńcy) czy przed członkami rodziny (spadek, zachowek, podział majątku po rozwodzie), a także jako narzędzie optymalizacji podatkowej. – Dodatkowo dla samych założycieli te zagraniczne fundacje nie są najłatwiejszym rozwiązaniem. Przeniesienie aktywów za granicę powoduje formalną utratę kontroli nad aktywami. Dodatkowo niepewność powoduje fakt, że fundacja podlega prawu, którego nie znamy – zauważają prawnicy, z którymi rozmawialiśmy.
Obawy o nadużycia
Część fachowców uważa, że wystarczy dać przedsiębiorcom nowe możliwości i wszystko się samo ułoży. Gorzej przecież być już nie może, skoro teraz część rodzimego kapitału „emigruje”. Ale wielu podkreśla, że stworzenie dobrych regulacji nie będzie łatwe. Przepisy pozwalające na tworzenie fundacji prywatnych muszą zostać właściwie obudowane – regulacjami określającymi zasady odpowiedzialności menedżerów fundacji czy przepisami podatkowymi uniemożliwiającymi unikanie płacenia podatków. W przeciwnym razie zostałaby stworzona enklawa dla dużych i średnio-dużych firm, w której podlegałyby one mniejszej kontroli państwowego aparatu.
Nie psuć prawa
Część ekspertów uważa, że wystarczy wprowadzenie zmian w ustawie o fundacjach. Ale szeroki jest również krąg tych, którzy twierdzą, że te dwie instytucje są różne i trzeba je wyraźnie rozdzielić
Analizując proponowane modele fundacji rodzinnych, można dojść do wniosku, że będzie to w praktyce instytucja prawa handlowego. Fundacja byłaby właścicielem rodzinnego majątku, bieżącymi sprawami zajmowałby się zarząd (jak w spółce kapitałowej), zaś kluczowe decyzje podejmowałaby rada fundacji (odpowiednik rady nadzorczej – jak w wielu spółkach kapitałowych).
Między innymi właśnie dlatego przedstawiciele obecnie istniejących fundacji i stowarzyszeń sprzeciwiają się pojawiającym się propozycjom, by ewentualne przepisy o fundacjach rodzinnych wprowadzić do obecnej ustawy o fundacjach. Zdaniem przeciwników – takie rozwiązanie może spowodować więcej szkody niż pożytku. – Fundacje i fundacje rodzinne w proponowanym modelu łączy tylko nazwa. Schematy działania są całkowicie różne – przekonywali społeczni aktywiści podczas niedawno zorganizowanej konferencji dotyczącej potrzeby utworzenia nowych przepisów. – Nie wylewajmy dziecka z kąpielą – apelują.
– Nie ma powodu, by psuć obecne przepisy o fundacjach. Fundacje rodzinne nie mają nic wspólnego z fundacjami działającymi w celu pożytku publicznego – argumentuje Krzysztof Izdebski, dyrektor programowy Fundacji Państwo (patrz opinia).
Wiele wskazuje na to, że przeciwnicy zmian w ustawie o fundacjach mają potężnego sojusznika: resort sprawiedliwości. Jego przedstawiciele przyznają w rozmowie z DGP, że warto dyskutować o fundacjach rodzinnych i wprowadzenie odpowiednich regulacji mogłoby być korzystne dla wszystkich. Ale powinny one być nie w ustawie dotyczącej podmiotów działających w celach pożytku publicznego, ale w kodeksie spółek handlowych. A może warto byłoby pomyśleć o stworzeniu nowej ustawy (więcej patrz: rozmowa z wiceministrem sprawiedliwości).
Przepisy o sukcesji to za mało
Za około trzy miesiące w życie wejdą przepisy ustawy o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwem osoby fizycznej, którą 25 lipca 2018 r. podpisał prezydent. Rozwiąże ona część problemów związanych z sukcesją w najmniejszych polskich firmach. Niestety – nie wszystkie
Jak zaznaczają eksperci, nowy akt prawny dotyczy wyłącznie osób prowadzących tzw. jednoosobową działalność gospodarczą, a nie firm prowadzonych w formie spółek kapitałowych. Inicjatywa stworzenia mechanizmu funkcjonowania fundacji rodzinnych służyć miałaby przede wszystkim właśnie podmiotom działającym jako spółki.
Podstawowe ułatwienia przewidziane w ustawie o zarządzie sukcesyjnym:
- Zarządca sukcesyjny. Będzie to osoba fizyczna prowadząca firmę do czasu załatwienia formalności spadkowych po zmarłym. Jej kompetencje będą ograniczone jedynie do zajmowania się bieżącymi sprawami. Przykładowo zarządca nie będzie mógł więc sprzedać biznesu. Ale będzie mógł np. pozywać (a także być pozywany) w sprawach wynikających z wykonywanej przez przedsiębiorcę działalności gospodarczej lub prowadzenia przedsiębiorstwa w spadku oraz brać udział w postępowaniach administracyjnych, podatkowych i sądowoadministracyjnych. Wówczas zarządca sukcesyjny będzie działał we własnym imieniu, ale na rzecz właściciela przedsiębiorstwa w spadku.
Aby dokonać czynności przekraczających zakres zwykłego zarządu, zarządca będzie musiał uzyskać zgodę wszystkich właścicieli przedsiębiorstwa w spadku. W razie jej braku (np. wskutek konfliktu spadkobierców), a przy uznaniu, że działanie jest niezbędne – możliwe będzie wydanie zgody przez sąd.
- Ułatwienia podatkowe. Wprowadzone zostanie zwolnienie z podatku w przypadku nabycia przez sukcesora w drodze dziedziczenia lub zapisu windykacyjnego własności przedsiębiorstwa lub udziału w nim. Będą dwa warunki, które należy spełnić łącznie:
1) zgłoszenie przez nabywcę nabycia własności przedsiębiorstwa lub udziału w nim właściwemu naczelnikowi urzędu skarbowego w terminie sześciu miesięcy od dnia uprawomocnienia się orzeczenia sądu stwierdzającego nabycie spadku, zarejestrowania aktu poświadczenia dziedziczenia lub wydania europejskiego poświadczenia spadkowego;
2) prowadzenie przedsiębiorstwa przez nabywcę przez okres co najmniej pięciu lat od dnia jego nabycia.
- Uprawnienia biznesowe. Dla zapewnienia ciągłości działalności przedsiębiorstwa reguła, zgodnie z którą decyzja administracyjna wygasa z chwilą śmierci jej adresata, zostanie wyłączona w odniesieniu do decyzji takich jak koncesje, zezwolenia, licencje oraz pozwolenia związane z działalnością gospodarczą, które często wręcz warunkują dalszy byt przedsiębiorstwa jako organizmu gospodarczego. Innymi słowy nie zostaną wygaszone wraz ze śmiercią przedsiębiorcy, lecz co do zasady pozostaną w „majątku” firmy. ©℗
opinie ekspertów
Ustawę o fundacjach zostawmy w spokoju
Krzysztof Izdebski dyrektor programowy Fundacji Państwo
Nie widzę żadnego powodu, dla którego należałoby zmieniać w tym zakresie ustawę o fundacjach. Wszystkie znane mi badania przeprowadzone w ostatnich latach potwierdzają, że prowadzący fundacje są zadowoleni z istniejących przepisów i nie odnotowują większych problemów interpretacyjnych. Fundacje są również dobrze oceniane przez społeczeństwo. Niektóre przedstawiane obecnie propozycje zmian w przepisach o fundacjach zdają się ten dorobek i te opinie pomijać. Pomysł na wprowadzenie fundacji rodzinnych ma – i to przyznają sami autorzy koncepcji – cel biznesowy. Chodzi im bowiem nie o działanie na rzecz dobra wspólnego, ale uregulowanie sukcesji do majątku. W związku z tym wydaje się, że lepszym miejscem na wprowadzenie ewentualnych zmian byłby kodeks spółek handlowych. Nie tylko ze względu na kwestie formalne, lecz także ze względu na kwestie wizerunkowe. Fundacje nie powinny się kojarzyć z instytucjami wyłącznie obracającymi majątkiem, a realizacją celów pożytku publicznego. ©℗
Inne kraje regionu wdrożyły sprzyjające biznesowi rozwiązania
Jacek Pawłowski radca prawny, partner w PwC Legal
Widzimy duże szanse na zmianę regulacji prawnej. Sama idea powołania fundacji rodzinnej wydaje się wpisywać w obecne podejście naszego rządu, któremu zależy na maksymalizacji wartości polskich biznesów (minimalizacja ryzyka rozdrobnienia majątku rodzinnego), a także repolonizacji, rozumianej tutaj jako sprowadzenie do Polski określonych aktywów polskich rodzin. Zakładamy, że obok takich fundacji rodzinnych rozwinie się wiele usług oferowanych przez polskie firmy (doradztwo sukcesyjne, banki, doradcy prawni, księgowi, finansowi, podatkowi, menedżerowie zasiadający w zarządach i radach, usługi typu family office), co spowoduje wytwarzanie wartości dodanej w Polsce, a w konsekwencji także zwiększenie lokalnych wpływów budżetowych.
Warto wskazać, że inne kraje z naszego regionu (Węgry, Czechy) wdrożyły podobne regulacje właśnie w celu zatrzymania transferu aktywów firm rodzinnych do fundacji w krajach zachodniej Europy, zapobiegania ryzyku podziału lokalnych biznesów, a tym samym obniżaniu wartości rodzimych przedsiębiorstw, wreszcie po prostu dla odpowiedniego poczucia bezpieczeństwa własnych obywateli, którzy mogą już korzystać z rodzimych instytucji prawnych.
Aby zapewnić, iż nowe prawo będzie skonstruowane w sposób służący polskim rodzinom oraz biznesowi, konieczne jest prowadzenie procesu legislacyjnego w sposób przemyślany, z zaangażowaniem organizacji zrzeszających firmy rodzinne oraz prawników i doradców podatkowych znających specyfikę biznesu rodzinnego. ©℗
Dziś polscy przedsiębiorcy są zmuszeni wyprowadzać swoje firmy za granicę
prof. Adam Mariański przewodniczący Krajowej Rady Doradców Podatkowych, partner w Mariański Group
Obecnie nie ma możliwości funkcjonowania na gruncie polskich przepisów fundacji prywatnych. W świetle obecnej regulacji fundacja działająca na podstawie ustawy z 6 kwietnia 1984 r. o fundacjach może realizować wyłącznie cele o charakterze użyteczności publicznej. To wyklucza tworzenie wehikułów, które pozwalałyby na przeprowadzenie procesu sukcesji w sposób zbliżony do procesów tego typu obserwowanych w innych krajach.
Występujące w innych porządkach prawnych fundacje mogą być bowiem zawiązywane także dla celów o charakterze prywatnym. Z tego względu fundacje prywatne są instrumentami niezwykle chętnie wykorzystywanymi do planowania rodzinnego oraz sukcesyjnego zarówno przedsiębiorstw, jak i majątków. Szczególnie dużym zainteresowaniem w tym zakresie cieszą się fundacje rodzinne.
Celem fundacji prywatnej o charakterze rodzinnym najczęściej jest zarządzanie majątkiem przekazanym przez fundatora, w sposób przez niego określony i dysponowanie tym majątkiem zgodnie z zasadami określonymi przez fundatora na rzecz członków rodziny. Fundator, przekazując majątek na rzecz fundacji, przestaje być jego właścicielem, którym staje się fundacja, dysponująca majątkiem w sposób określony na poziomie statutu. Sprawia to, że rozwiązanie tego typu wykorzystywane może być dla skutecznego utrzymania w ramach wspólnoty określonej przez fundatora majątku i biznesu wypracowanego przez lata. Tego typu instrument pozwala także na zapewnienie określonym osobom bądź podmiotom korzyści majątkowych poprzez okresowe wypłaty bądź transfer określonych części majątku przekazanego przez fundatora fundacji.
Aktualny brak rozwiązań prawnych w Polsce zmusza polskich przedsiębiorców do korzystania z rozwiązań oferowanych przez inne kraje, nawet w sytuacji, gdy będą to rozwiązania znacznie droższe pod kątem finansowym oraz podatkowym. ©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu