Nowe regulacje powinny się znaleźć w kodeksie spółek handlowych
Marcin Warchoł: Widzę sens stworzenia przepisów dotyczących fundacji rodzinnych. Muszą jednak zabezpieczać interesy zarówno przedsiębiorców, jak i państwa
W ostatnich miesiącach sporo zaczęło mówić się o potrzebie stworzenia przepisów umożliwiających zakładanie fundacji rodzinnych. Na razie jednak widać wypowiedzi ekspertów, a nie przedstawicieli rządu.
To prawda, choć uważnie przyglądamy się tej debacie. To idealna sytuacja, gdy przedsiębiorcy, prawnicy, eksperci dyskutują o tym, jak powinno wyglądać prawo, ścierają się w swoich poglądach, ustalają, co byłoby najlepsze. Oczywiście ostateczna decyzja należy do ustawodawcy, ale przecież ustawodawca tworzy prawo dla tych przedsiębiorców, a nie dla siebie.
A czy w ogóle dostrzega pan potrzebę stworzenia przepisów tworzących podwaliny pod zakładanie fundacji rodzinnych?
Jeśli przyjąć, że ich podstawowym zadaniem jest realizacja celów biznesowych, to tak. Uważam, że w Polsce są dobre przepisy o fundacjach i stowarzyszeniach i nie należy ich wywracać do góry nogami. Dlatego, mimo zbieżności terminologicznej, powinniśmy traktować fundacje rodzinne jako instrument prawa handlowego.
Ale to, że widzę sens stworzenia takich przepisów, nie jest równoznaczny z tym, że lada moment będziemy mieli w ministerstwie gotowy projekt. Taka regulacja musi być rozbudowana i zabezpieczająca zarówno interesy przedsiębiorców, jak i państwa.
Czyli raczej byłaby to nowelizacja kodeksu spółek handlowych, a nie ustawy o fundacjach lub nowa ustawa?
Proszę nie traktować tego jako oficjalnego stanowiska Ministerstwa Sprawiedliwości, ale wydaje mi się, że właśnie tak, że regulacje dotyczące fundacji rodzinnych powinny znaleźć się w kodeksie spółek handlowych. Część przepisów występujących już w kodeksie spółek handlowych znalazłoby przecież zastosowanie do fundacji prywatnych. Przykładowo, zarząd czy rada fundacji nie różniłyby się aż tak bardzo od zarządów czy rad w spółkach kapitałowych. Na tych samych lub podobnych zasadach należałoby więc określić reguły odpowiedzialności członków organu fundacji prywatnej. Nie można przecież stworzyć enklawy, w której – pod nazwą fundacji – nikt nie ponosiłby odpowiedzialności, np. za wyrządzenie szkody podmiotowi trzeciemu. Tam, gdzie duży kapitał, tam też jasne zasady odpowiedzialności osób zarządzających tymże kapitałem.
Wedle różnych szacunków z powodu braku odpowiednich konstrukcji prawnych z Polski wypłynęło od kilku do kilkunastu miliardów złotych.
To możliwe, ale uważam ten argument za demagogiczny. Przedsiębiorcy z różnych powodów przenoszą kapitał do innych państw. Może być tak, że gdy nawet stworzymy najlepsze na świecie przepisy, to gdzieś w którymś z krajów biznes będzie mógł płacić niższe podatki i tam znajdzie się centrum jego interesów.
Pojawia się też pytanie o zgodność z prawem przenoszenia kapitału. Oczywiście, choćby w ramach swobód unijnych, to w pełni legalne, o ile jest rzeczywiste. Możliwa jest jednak również sytuacja, w której przenoszenie aktywów do fundacji rodzinnych działających na podstawie zagranicznych porządków prawnych ma charakter niedozwolonej optymalizacji podatkowej. Polskie państwo, za sprawą działań obecnego rządu, coraz lepiej radzi sobie z takimi przypadkami. I zapewniam, że dalej będziemy dbali o bud żet państwa.
Generalnie chciałbym, aby nowe przepisy były tworzone w atmosferze dawania przedsiębiorcom do rąk nowych rozwiązań, ułatwiających prowadzenie działalności gospodarczej oraz sukcesję biznesu, a nie reakcji na wypływający z Polski kapitał. ©℗
fot. Wojtek Górski
Dr hab. Marcin Warchoł wiceminister sprawiedliwości
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu