Dziennik Gazeta Prawana logo

W PKO BP spór o terminy, czyli walne zgromadzenie na cenzurowanym

7 czerwca 2018

Czas upływa na różne sposoby

Zapis z kodeksu spółek handlowych, że maksymalna długość przerw w walnym zgromadzeniu to 30 dni, wcale nie jest jednoznaczny. Pokazuje to tegoroczne zwyczajne walne zgromadzenie największego polskiego banku

Na walnym zgromadzeniu spółki publicznej, czyli z dużą liczbą akcjonariuszy, zawsze trzeba być gotowym na nieoczekiwane wydarzenia. Choć ci najmniejsi – posiadacze kilku czy kilkudziesięciu udziałów – zwykle są nieobecni, to zdarza się, że któryś z nich pojawia się, by popisać się dociekliwymi pytaniami do zarządu. Bywa, że instytucje – fundusze inwestycyjne czy emerytalne – podczas obrad starają się zarobić więcej dla swoich interesariuszy, np. domagają się wyższej dywidendy. No i jest zawsze Skarb Państwa – jego przedstawiciele potrafią robić największe niespodzianki. W poprzednich latach przekonało się o tym np. wielu menedżerów w spółkach Skarbu Państwa, którym nie udzielono absolutorium. Przy czym nie dlatego, że przedstawiciel rządu głosował przeciwko, ale poprzez to, że wstrzymał się od głosu. W efekcie walka w sądzie o dobre imię stała się dla pozbawionych absolutorium trudniejsza, bo taka postawa przedstawiciela największego udziałowca powodowała, że uchwały, którą ktoś chciałby zakwestionować… nie było. W tym roku świadkami niespodzianki stali się udziałowcy PKO BP.

Krótka historia drogi do przerwy

Pierwsza istotna data: 18 maja 2018 r. Na ten dzień zarząd największego na polskim rynku banku zwołał zwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy. Program w większości przewidywał typowe punkty, jak rozpatrzenie sprawozdania finansowego, podział zysku czy udzielenie absolutorium członkom zarządu i rady nadzorczej. Dwa dodatkowe punkty to niewielkie zmiany w statucie oraz „przedstawienie raportu Rady Nadzorczej z oceny funkcjonowania polityki wynagradzania w PKO Banku Polskim S.A. oraz opinii Rady Nadzorczej o stosowaniu przez PKO Bank Polski S.A. «Zasad ładu korporacyjnego dla instytucji nadzorowanych»” – chodzi o to, w jaki sposób państwowy bank dostosował wynagrodzenia do obowiązujących od półtora roku przepisów ustawy z 16 grudnia 2016 r. o zarządzaniu mieniem państwowym (Dz.U. poz. 2259 ze zm.).

Co zatem nieoczekiwanego wydarzyło się tego dnia? Wkrótce po tym, jak wybrano przewodniczącego zgromadzenia – jeszcze przed rozpoczęciem jakiegokolwiek merytorycznego punktu – przedstawicielka Skarbu Państwa zgłosiła wniosek o przerwę.
„Akcjonariusz ten wskazał w uzasadnieniu do projektu ww. uchwały, iż w związku z szerokim zakresem wprowadzonych w 2017 r. zmian do Statutu Banku, dostosowujących jego brzmienie do ustawy z dnia 16 grudnia 2016 r. o zasadach zarządzania mieniem państwowym oraz zobowiązaniem Zarządu Banku do wprowadzenia w statutach i umowach spółek, wobec których Bank jest przedsiębiorcą dominującym w rozumieniu art. 4 pkt 3 ustawy z dnia 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów, wymogów określonych w art. 17 ust. 1–6, art. 18 ust. 1, art. 19 ust. 1–6 oraz art. 22 ww. ustawy, zaistniała potrzeba przeprowadzenia dodatkowych analiz dokumentów przedłożonych pod obrady ZWZ” – mówi komunikat banku.
Jakie zmiany w statucie banku czy w regulacjach spółek zależnych mogą budzić wątpliwości Skarbu Państwa? Prezes PKO BP Zbigniew Jagiełło tego nam nie wyjaśnił – odpowiedział, że to pytanie do właściciela. W poniedziałek skierowaliśmy je zatem do Centrum Informacyjnego Rządu (nadzór nad PKO BP sprawuje bezpośrednio premier). Do zamknięcia tego wydania DGP nie uzyskaliśmy jednak odpowiedzi.
Według „Pulsu Biznesu” u podstaw przerwy w walnym zgromadzeniu PKO BP stała w rzeczywistości deklaracja Jarosława Kaczyńskiego, prezesa Prawa i Sprawiedliwości. – Zniesione zostaną wszelkie dodatkowe poza pensją świadczenia, jeśli chodzi o kierownictwa spółek Skarbu Państwa – zapowiedział na początku kwietnia. Robiąc przerwę, chciano zyskać czas, by przemyśleć, w jaki sposób obietnica lidera rządzącej partii będzie wprowadzona w życie w największym na rynku banku.

Bank: niedziela to dzień wolny

Kluczowy jest jednak nie powód przerwy, ale długość jej trwania. I tu pojawia się druga ważna data: 18 czerwca – tego dnia ma być wznowione spotkanie akcjonariuszy. Na to, że ta data może być problematyczna, zwrócił uwagę Artur Sierant, felietonista DGP. „Zgodnie z artykułem 408 par. 2 kodeksu spółek handlowych «Walne zgromadzenie może zarządzać przerwy w obradach większością dwóch trzecich głosów. Łącznie przerwy nie mogą trwać dłużej niż trzydzieści dni». A maj? A maj liczy 31 dni, a to oznacza, że akcjonariusze uchwalili przerwę trwającą 31 dni” – napisał („Wyjątkowo długi maj według PKO BP”, DGP z 28 maja 2018 r.).

Według przewodniczącego walnego zgromadzenia Zbigniewa Mrowca z kancelarii Mrowiec Fiołek (i byłego wiceprzewodniczącego Komisji Papierów Wartościowych i Giełd) problemu nie ma. – Wniosek dotyczy przerwy na maksymalny termin 30-dniowy przewidziany kodeksem spó łek handlowych. Termin ten przypadałby na 17 czerwca. Ale jest to niedziela, dzień ustawowo wolny od pracy. Zatem zgodnie z obliczaniem terminów tu posiłkowo stosujemy kodeks cywilny, ostatnim dniem tego terminu będzie poniedziałek 18 czerwca 2018 r. – argumentuje.
Andrzej Mikosz, partner w kancelarii K&L Gates, uważa, że odniesienie do art. 115 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1025), który pozwala na wydłużenie o jeden dzień terminu przypadającego w niedzielę, jest słuszne.
Za prawidłowe wyliczenie PKO BP uznaje też prof. Andrzej Kidyba z katedry prawa gospodarczego i handlowego na UMCS w Lublinie. – Ja w tym przypadku widzę 30 dni. Zgodnie z zasadami liczenia terminu w dniach nie wliczamy dnia zdarzenia ani też nie liczymy dnia, w którym to zdarzenie ma wystąpić. W przypadku terminu liczonego w tygodniach czy miesiącach zasady są nieco inne – mówi prof. Andrzej Kidyba.

Przeciwnicy: to nie „termin”

Małgorzata Deruś z kancelarii SSW Pragmatic Solutions ma jednak wątpliwości co do możliwości odniesienia się przy liczeniu terminu do przepisów k.c. – 30 dni, o których mówi art. 408 ksh, to maksymalna łączna długość przerw w walnym zgromadzeniu, co nie powinno być traktowane jako „termin” w rozumieniu kc. W walnym zgromadzeniu można zrobić np. trzy przerwy po 10 dni. Nie powinno więc mieć znaczenia, że 30. dzień przerwy wypada w tym wypadku w niedzielę. W tym zakresie dodawanie jednego dnia jest wątpliwe – wyjaśnia.

Podobnego zdania jest Mateusz Medyński, radca prawny, wspólnik w kancelarii Zimmerman i Wspólnicy (jego obszerną opinię zamieszczamy dalej).
Także Tomasz Siemiątkowski, partner w kancelarii Głuchowski Siemiątkowski Zwara (a w poprzedniej dekadzie członek Rady Nadzorczej PKO BP), mówi, że osobiście podjąłby raczej zachowawczą decyzję. – Ze względów ostrożnościowych ja bym nie policzył dni przerwy w taki sposób, w jaki zrobił to przewodniczący walnego zgromadzenia. Jeśli te dwa dni, 18 maja i 18 czerwca, uznać za dni na posiedzenie, to przerwa faktycznie będzie trwała 30 dni w wymiarze netto, ale może pojawić się spór interpretacyjny, o czym świadczy samo pytanie w tym przedmiocie. Dlatego, aby go uniknąć, lepiej, by przerwa w zgromadzeniu trwała w tym przypadku nieco krócej – komentuje Tomasz Siemiątkowski.
Centrum Informacyjne Rządu nie odpowiedziało na nasze pytanie, czy Skarb Państwa dysponował analizami bądź opiniami, które mówiłyby o możliwości ogłoszenia de facto 31-dniowej przerwy w obradach walnego zgromadzenia. Ani na kolejne: „Zakładając, że możliwa jest 31-dniowa przerwa – czy konieczne było pełne wykorzystanie tego terminu?”.
Jak postępują inne spółki? Tegoroczne zwyczajne walne zgromadzenie mBanku, innej dużej instytucji finansowej, rozpoczęło się 12 kwietnia. Żeby dać pozostałym akcjonariuszom czas na zapoznanie się z projektem nowego programu motywacyjnego dla menedżerów, tam również ogłoszono przerwę. Zakończyła się ona jednak nie 12 maja (ten dzień wypadał w sobotę), ale 9 maja. Przerwa miała miejsce również na zwyczajnym walnym zgromadzeniu tego banku w 2015 r. Zwołano je na 30 marca. Dokończenie nastąpiło 29 kwietnia – w odpowiedziach na pytania postawione przez akcjonariuszy wyjaśniono, że maksymalnie do tego dnia może być przerwany bieg walnego zgromadzenia.

Ważne czy nieważne

Jaki w takim razie może być status spotkania akcjonariuszy dokończonego po 31-dniowej przerwie? – Istnieje ryzyko, że naruszenie maksymalnej długości przerwy spowoduje, że to, co odbędzie się później, to będzie już walne zgromadzenie. W takim wypadku wszystko, co odbyłoby się po przerwie - to już nie byłyby mogło być uznane za efekt działania organu spółki, jakim jest walne zgromadzenie – wskazuje Małgorzata Deruś.

Podkreśla jednak, że przepis nie mówi, że jeśli czas trwania przerwy przekroczy dopuszczalny limit, to walnego zgromadzenia nie ma. – W tej sytuacji możemy mieć do czynienia z błędem proceduralnym, który polega na tym, że przerwa była za długa. Pojawi się możliwość zaskarżenia uchwał, jeżeli ten błąd proceduralny miał wpływ na ich treść – uważa Deruś. Zaznacza, że w takiej sytuacji decyzje walnego zgromadzenia będą mogły nadal funkcjonować w obrocie prawnym, dopóki nie zostaną uchylone albo nie zostanie stwierdzona ich nieważność.
Będą mogły… o ile nie zostaną podważone w sądzie. Zgodnie z art. 422 ustawy z 15 września 2000 r. – Kodeks spółek handlowych (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1577 ze zm.) powództwo o uchylenie uchwały walnego zgromadzenia może wytoczyć zarząd, rada nadzorcza lub ich poszczególni członkowie albo też akcjonariusze. Z tym że w „normalnych warunkach” taki akcjonariusz musiał jednak brać udział w walnym zgromadzeniu, zagłosować przeciwko uchwale, którą kwestionuje, i zgłosić żądanie wpisania zgłoszonego sprzeciwu do protokołu.
Czy w rozpatrywanej sytuacji można zaskarżyć uchwały bez obecności na walnym?
– Moim zdaniem nie ma na to szans w analizowanej sytuacji. W razie nieobecności akcjonariusza na zgromadzeniu zaskarżenie uchwały byłoby możliwe jedynie w przypadku wadliwego zwołania tegoż zgromadzenia bądź powzięcia uchwały w sprawie nieobjętej porządkiem obrad, co nie zachodzi – uważa Tomasz Siemiątkowski.
Według Małgorzaty Deruś podważanie takich uchwał – podjętych nie przez organ spółki – byłoby możliwe przy wykorzystaniu art. 189 kpc („Powód może żądać ustalenia przez sąd istnienia lub nieistnienia stosunku prawnego lub prawa, gdy ma w tym interes prawny.”) – Wtedy trzeba argumentować, że walnego zgromadzenia nie było i uchwały są nieistniejące – mówi ekspertka.
Odmiennym zagadnieniem jest to, jak poważne byłoby ryzyko podważania uchwał w tym konkretnym przypadku, a mianowicie w przypadku WZA PKO BP. Zasadniczo wydawać by się mogło, że jeśli sprawozdanie zostanie zatwierdzone, a członkowie władz otrzymają skwitowanie pracy w 2017 r., a także że uchwalona będzie planowana dywidenda – to nie powinno być powodu, dla którego ktoś miałby protestować. Nie można jednak wykluczyć, że znajdzie się ktoś niezadowolony. A jak wynika z naszych informacji – takie posunięcie rozważają niektórzy mniejszościowi akcjonariusze.

Kto ma dzielić, czyli spór bez końca

Choć mało prawdopodobna, ale jest możliwość, że po wznowieniu walnego zgromadzenia PKO BP akcjonariusze dojdą do wniosku, iż ze względu na problemy proceduralne należy się rozejść bez żadnych decyzji. Co wtedy? Czy spółka powinna zwołać kolejne zwyczajne walne? Czy może powinno odbyć się nadzwyczajne zgromadzenie, na którym powinien zostać podzielony ubiegłoroczny zysk i przyjęte sprawozdanie z działalności w 2017 r.?

– To jest spór, który trwa od wielu lat: co zrobić, jeśli zwyczajne walne zgromadzenie przerwano albo zamknięto bez podziału zysku, co na jedno w obu przypadkach wychodzi. W takiej sytuacji lepiej podzielić zysk na nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu, aniżeli nie dokonać podziału zysku w ogóle. Zresztą można bronić tezy, że podział zysku na kolejnym zgromadzeniu byłby podziałem na zgromadzeniu zwyczajnym, mimo że takowe się już odbyło, a to z tej przyczyny, że powzięcie uchwały o podziale zysku jest obligatoryjnym elementem porządku obrad zwyczajnego zgromadzenia. Jeśli podział następuje na kolejnym zgromadzeniu, to mamy do czynienia z uzupełniającym zwyczajnym zgromadzeniem – uważa Tomasz Siemiątkowski.
– Nie ma przeszkód do ogłoszenia nowego zwyczajnego zgromadzenia. Błędem byłoby natomiast podjęcie uchwały o podziale zysku na nadzwyczajnym walnym – uważa z kolei Małgorzata Deruś.
Z zysku PKO BP, który w 2017 r. wyniósł 2,77 mld zł, na dywidendę ma pójść 687,5 mln zł, reszta na zwiększenie funduszy własnych spółki. Planowany dzień nabycia prawa do dywidendy to 8 sierpnia. Jej wypłata ma nastąpić 22 sierpnia. ©

pytania do ekspertów

Przerwy dezorganizują życie akcjonariuszom

Andrzej Nartowski ekspert corporate governance

Jak z punktu widzenia zasad corporate governance ocenić wniosek o przerwę w walnym zgromadzeniu PKO BP, która ma potrwać od 18 maja do 18 czerwca, czyli 31 dni? Choć trzeba zaznaczyć, że Zbigniew Mrowiec, który jest przewodniczącym zgromadzenia, uważa, że przerwa potrwa 30 dni.

„Od wtorku do niedzieli jest pięć dni. Od niedzieli do wtorku – dwa. Wysoki sądzie, zależy jak liczyć”.
A na poważnie: są rygory obostrzające uchwalanie przerw. Jeżeli nie mogą one łącznie trwać dłużej niż 30 dni, to przerwy nie można rozciągać na dni 31. Wprawdzie 30. dzień przypada w niedzielę, ale ta przerwa i tak była zbędna.

Składając wniosek o przerwę, Skarb Państwa skorzystał z uprawnienia, jakie ma każdy uczestnik walnego zgromadzenia.

Przerwy w walnym zgromadzeniu są wprawdzie dopuszczone, ale też są dopustem. One dezorganizują życie akcjonariuszom. Są plagą szczególnie z punktu widzenia inwestorów indywidualnych. Wyobraźmy sobie, że ktoś jedzie do Warszawy na walne i zaraz po jego otwarciu dowiaduje się, że będzie przerwa.
Dlatego szafowanie przerwami jest rzeczą lekkomyślną. A jeśli chodzi o składanie takich wniosków przez Skarb Państwa, to jest to niestety częsta praktyka. Bo i Skarb Państwa jest bardzo złym akcjonariuszem. Nawet nie chodzi o to, że dominującym. Raczej o to, że bardzo często na walne zgromadzenie przedstawiciel bądź przedstawicielka Skarbu przychodzi często najwyraźniej nieprzygotowana. Trudno inaczej wytłumaczyć to, że jako jedyny sposób widzi możliwość złożenia wniosku o przerwę. To jest nonszalanckie.

W tym wypadku chodzi o zapoznanie się z materiałami dotyczącymi wdrażania w samym banku i jego spółkach zależnych przepisów nowej ustawy kominowej.

Można się było zapoznać z nimi przed walnym zgromadzeniem. Na walne trzeba przychodzić przygotowanym, bo tu chodzi o duże pieniądze. A nie składać wniosek o przerwę. A są i takie przypadki, że reprezentant Skarbu Państwa wstrzymuje się od głosu, co skutkuje tym, że członek zarządu czy rady nadzorczej spółki nie dostaje absolutorium. I ten przedstawiciel Skarbu pyta później: „Co takiego się właściwie stało?”.

Może Skarb Państwa powinien zorganizować się tak, jak przedstawiciele inwestorów finansowych, którzy, gdy pojawia się jakaś wątpliwość – po prostu dzwonią i pytają, jak mają głosować.

Przedstawiciele funduszy ciągle gdzieś dzwonią na walnych. To jest kolejna plaga. ©

Rozmawiał Łukasz Wilkowicz

Nie ma sankcji, ale są zagrożenia

Paweł Zieliński prawnik, prezes Zarządu Ascot Finance

Jak liczyć terminy przerw w walnym zgromadzeniu? W ostatnich tygodniach sprawa ta znów zaczęła budzić kontrowersje.

„30-dniowy termin, który to został uregulowany w art. 408 par. 2 k.s.h., odnosi się do przerw w obradach walnego zgromadzenia. Przerwa lub kilka przerw nie mogą przekraczać łącznie tego terminu. W świetle obowiązujących przepisów przerwa w obradach dotyczy tylko i wyłącznie spółki akcyjnej.
Oczywiście w tym momencie nasuwa się pytanie, jak właściwie liczyć terminy walnego zgromadzenia. Zastosowanie w tym przypadku ma art. 111 par. 2 k.c., zgodnie z którym, jeżeli początkiem terminu oznaczonego w dniach jest pewne zdarzenie, nie uwzględnia się przy obliczaniu terminu dnia, w którym to zdarzenie nastąpiło. Tym samym, jeżeli np. 7 maja 2018 r. walne zgromadzenie większością 2/3 głosów zarządziło przerwę w obradach, to maksymalny termin wynoszący 30 dni przypadnie na 6 czerwca 2018 r., ponieważ zastosowano art. 111 par. 2 k.c.

Jeśli termin upływa w niedzielę, to czy można zwołać walne na poniedziałek?

Zgodnie z art. 2 k.s.h. należy się odwołać do przepisów zawartych w kodeksie cywilnym. Proszę zauważyć, że art. 115 k.c. stanowi o tym, że jeżeli koniec terminu do wykonywania czynności przypada na dzień uznany ustawowo za wolny od pracy lub na sobotę, termin ten upływa następnego dnia roboczego. Co właściwie oznacza dzień ustawowo wolny od pracy? Czy istnieje katalog zamknięty, który enumeratywnie wskaże nam konkretne daty? Artykuł 1 ustawy z 18 stycznia 1951 r. o dniach wolnych od pracy wymienia 13 terminów świątecznych oraz wszystkie niedziele. Wobec tego, gdy nasze walne zgromadzenie przypada na niedzielę, organy spółki są uprawnione do odbycia walnego zgromadzenia w poniedziałek.
Poprzednio obowiązujące przepisy kodeksu cywilnego nie były tak korzystne dla podmiotów uczestniczących w obrocie prawno-gospodarczym. Artykuł 115 k.c., obowiązujący do 1 stycznia 2017 r., stanowił o tym, że „jeżeli koniec terminu do wykonania czynności przypada na dzień uznany ustawowo za wolny od pracy, termin ten upływa dnia następnego”. Proszę zauważyć, że powyższy artykuł nie odnosił się do sobót.

Czy dzień, w którym odbywa się walne zgromadzenie akcjonariuszy, należy wliczyć do 30-dniowego terminu?

W przypadku gdy na walnym zgromadzeniu zarządzono przerwę, bieg terminu rozpoczyna się od następnego dnia kalendarzowego. Dzień, w którym odbywa się walne zgromadzenie akcjonariuszy podjęte po zarządzonej przerwie, należy zaś wliczyć do 30-dniowego terminu łącznej przerwy.

Jakie są konsekwencje tego, że przerwa w walnym trwałaby o dzień za długo?

W świetle obowiązujących przepisów ustawodawca de facto nie nałożył sankcji na podmioty, w których odbywa się walne zgromadzenie. Jednakże należy pamiętać o trzech zagrożeniach.
Po pierwsze, możliwość wytoczenia przeciwko spółce powództwa o stwierdzenie nieważności uchwały. Przy czym zgodnie z orzecznictwem uchwały można skutecznie zaskarżyć tylko i wyłącznie wtedy, gdy spóźnienie miało wpływ na ich treść.
Po drugie, możliwość nałożenia grzywny na członków zarządu oraz likwidatorów spółki w kwocie nieprzekraczającej 20 tys. zł. Do nałożenia kary pieniężnej konieczne jest wykazanie winy umyślnej członkom zarządu albo likwidatorom.
I wreszcie po trzecie, jest możliwość ponoszenia odpowiedzialności wobec spółki za wyrządzoną szkodę. Jednakże trzeba pamiętać, że konieczne jest wykazanie faktycznej szkody spowodowanej opóźnieniem w odbyciu zgromadzenia, co wynikło z winy zarządu bądź likwidatora.

Czyli jaki byłby status uchwał podjętych na walnym, w ramach którego przerwa trwała zbyt długo?

W mojej ocenie uchwały podjęte „po terminie” są wadliwe, jednakże nie jest to tożsame z ich nieważnością czy nieskutecznością. Istnieje możliwość wytoczenia przeciwko spółce powództwa o stwierdzenie nieważności, ale będzie ono mogło być skuteczne jedynie wówczas, gdy opóźnienie miało wpływ na treść samych uchwał. ©

Rozmawiał Patryk Słowik

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.