Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Będzie w praktyce problem ze stosowaniem ustawy

1 lipca 2018

DR DAMIAN TOKARCZYK: Nieostra definicja transakcji powiązanych może w praktyce powodować trudności w ocenie, czy konkretny przedsiębiorca jest instytucją obowiązaną

Jak w dwóch zdaniach można określić, o co chodzi w nowej ustawie?

Ustawa o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu jest implementacją unijnej dyrektywy nr 2015/849 z 2015 r. Spóźniona, bo termin jej wdrożenia do polskiego prawa upłynął w czerwcu 2017 r. Podstawowym założeniem nowej dyrektywy (a przez to także ustawy), podobnie jak np. w przypadku RODO, jest podejście oparte na ryzyku. Ustawa nakłada na przedsiębiorców zobowiązanych do wdrożenia procedur przeciwdziałania praniu pieniędzy obowiązek rozpoznania obszarów ryzyka związanego z ich działalnością, identyfikowania tego ryzyka w odniesieniu do poszczególnych kontrahentów i stosunków gospodarczych oraz stosowania odpowiednich środków ograniczania tego ryzyka.

To rewolucja czy tylko korekta obecnie obowiązujących przepisów?

W stosunku do podmiotów, które już pod rządami dotychczasowych przepisów były instytucjami obowiązanymi - nowe przepisy nie wprowadzają rewolucji ani wielu nowych obowiązków. Ustawa poszerza jednak krąg podmiotów zobowiązanych do wdrożenia środków przeciwdziałania praniu pieniędzy m.in o wszystkich przedsiębiorców, którzy wykonują lub przyjmują płatności w gotówce w wysokości co najmniej 10 tys. euro w jednej lub wielu operacjach, które zdają się być powiązane.

Dyrektywa ani ustawa nie precyzują kryteriów uznania kilku operacji za związane ze sobą. Nie został określony czas, jaki może rozdzielać poszczególne operacje, nie ma też wymogu, aby były one realizacją tej samej umowy. Na podstawie motywów dyrektywy oraz prac komisji specjalnej można przyjąć, że kryterium oceny, czy wiele operacji może być ze sobą powiązanych, jest jedność celu gospodarczego. Nieostra definicja powiązanych ze sobą transakcji może w praktyce powodować trudności w ocenie, czy konkretny przedsiębiorca jest instytucją obowiązaną, czy nie. Biorąc pod uwagę cele ustawy i podejście oparte na ryzyku, należy przyjąć, że w sytuacjach wątpliwych organy nadzorcze (główny inspektor informacji finansowej) będą skłonne uważać przedsiębiorców za instytucje obowiązane, co w przypadku niedostosowania się do wymogów ustawy może powodować nałożenie poważnych sankcji.

Przedsiębiorcy mają czas na zapoznanie się dokładnie z nowymi wymogami.

Tego czasu jest bardzo mało. Można z pełnym przekonaniem powiedzieć, że nowe instytucje obowiązane będą miały bardzo mało czasu na dostosowanie swojej wewnętrznej organizacji do wymogów ustawy. Ustawa została ogłoszona 12 kwietnia i wejdzie w życie 13 lipca br. Akt ten nie przewiduje dodatkowego terminu na dostosowanie się do nowych wymogów, co oznacza, że już 13 lipca nowe instytucje będą musiały posiadać już wewnętrzne procedury, nowe stanowiska i praktyki.

Ustawa przewiduje m.in., że wykonaniem obowiązków przewidzianych w ustawie (takich jak m.in opracowanie oceny ryzyka, stosowanie środków bezpieczeństwa finansowego, przesyłanie informacji, raportów i zawiadomień do GIIF) ma się zajmować specjalnie do tego wyznaczony pracownik na stanowisku kierowniczym. Nazywamy go dyrektorem AML. Co istotne - nie będzie on jednak ponosił osobiście odpowiedzialności za wykonanie tych obowiązków (oczywiście poza odpowiedzialnością za ewentualne podrobienie dokumentów). Osobistą odpowiedzialność za zaniechania dyrektora AML może natomiast ponieść członek zarządu.

Z tego, co wiem, dotkliwą.

Zgadza się. Zgodnie z art. 7 ustawy w instytucjach obowiązanych, w których funkcjonuje zarząd lub inny organ zarządzający, z grona tego organu wybiera się osobę osobiście odpowiedzialną za wdrożenie obowiązków przewidzianych w ustawie (w szczególności opracowanie procedur i ich stosowanie). Jeżeli instytucja obowiązana nie wywiąże się ze swoich obowiązków, organ nadzorczy oprócz kary nakładanej na podmiot będzie mógł ukarać członka zarządu karą indywidualną w wysokości do 1 mln zł. Ten przepis zastąpi dotychczasową odpowiedzialność karną członka zarządu odpowiedzialnego za wykonywanie przez instytucje obowiązane jej obowiązków - przepis, który był dotychczas martwy.

Może ustawodawca chce mieć pewność, że przedsiębiorcy wywiążą się z nowych zadań.

Odpowiedzialność członka zarządu egzekwowaną w takiej postaci oceniam negatywnie. Jest to odpowiedzialność za zaniedbanie obowiązków, które według ustawy ma wykonywać ktoś inny (dyrektor AML). Ponadto będzie to kara orzekana w trybie administracyjnym, który nie zapewnia właściwej ochrony obwinionego i utrudnia uwolnienie się od niej z powodu braku winy. Proszę zauważyć, że to co było dotychczas odpowiedzialnością karną, teraz będzie odpowiedzialnością administracyjną osoby fizycznej.

Niektórzy przedsiębiorcy skarżą się, że ustawa tak samo traktuje największe korporacje, jak i biznes z sektora małych i średnich przedsiębiorstw.

Rzeczywiście ustawa nie różnicuje sytuacji poszczególnych instytucji obowiązanych. Co prawda wdrażane środki przeciwdziałania praniu pieniędzy mają być dostosowane do rozmiaru działalności danego podmiotu, jednak każda instytucja obowiązana powinna przyjąć tego samego rodzaju środek (ocena ryzyka, procedura wewnętrzna, procedura zgłaszania przypadków nadużyć, procedura kontroli i wewnętrznego postępowania wyjaśniającego).

Ustawa wymaga też, aby pracownicy instytucji obowiązanych odbywali szkolenia z zakresu przeciwdziałania praniu pieniędzy. Szczególnie powinni w nich uczestniczyć, i to cyklicznie, przedstawiciele wyższej kadry kierowniczej oraz dyrektor AML. Niezapewnienie dyrektorowi AML właściwych szkoleń może być podstawą wspomnianej wyżej odpowiedzialności członka zarządu wyznaczonego do wdrożenia obowiązków ustawowych.

I wreszcie, ustawa nakłada na instytucje obowiązek stosowania środków bezpieczeństwa finansowego oraz dokumentowania ich stosowania, który może niejednokrotnie paraliżować działalność operacyjną. Obowiązek obejmuje sprawdzenie wiarygodności danych kontrahenta i ocenę lub ustalenie celu stosunków gospodarczych oraz dokumentowanie dokonywania tych ustaleń, co w wielu przypadkach nie ma dostatecznego uzasadnienia.

@RY1@i02/2018/078/i02.2018.078.18300110e.801.jpg@RY2@

dr Damian Tokarczyk adwokat w kancelarii Raczkowski Paruch

Rozmawiał Patryk Słowik

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.