Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Korek w KRS. Jak udrożnić tę ścieżkę?

21 lutego 2018

Niemal wszyscy - politycy, sędziowie, eksperci - przyznają, że tak wielkich zatorów w rejestracji spółek jeszcze nie było. Sytuacja pogarsza się z kwartału na kwartał. Każdy ma jednak własne rozwiązanie problemu

 "Wniosek o wpis sąd rejestrowy rozpoznaje nie później niż w terminie siedmiu dni od daty jego wpływu do sądu" (art. 20a ust. 1 ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym; t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 700 ze zm.). Tyle teoria. Praktyka?

- Pół roku - twierdzi Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

- W Poznaniu nawet rok - mówi dr Bartłomiej Wróblewski, konstytucjonalista i poseł PiS.

- W naszym przypadku dokładnie 140 dni - stwierdza Marcin Wiśniewski z dopiero co zarejestrowanego Związku Aptekarzy Pracodawców Polskich Aptek.

Przyczyna patologii

Radca prawny Mateusz Medyński z kancelarii Zimmerman i Wspólnicy, który na co dzień obsługuje przedsiębiorców dokonujących wpisów i zmian w rejestrze, przyznaje, że w ostatnim roku czas oczekiwania na dokonanie wpisu w KRS się wydłużył.

Podstawowe powody są dwa. - To efekt nieobsadzonych wakatów oraz obciążenia sędziów którzy powinni zajmować się sprawami rejestrowymi - rozpoznawaniem wniosków o ogłoszenie upadłości - wyjaśnia mec. Medyński. Jednocześnie jest coraz więcej przedsiębiorców i stowarzyszeń, więc i do sądów wpływa więcej dokumentów.

Radca prawny Jerzy Kozdroń, były wiceminister sprawiedliwości, przekonuje, że kluczowy jest ten pierwszy powód. - Jeśli dana sytuacja może mieć proste wyjaśnienie, nie ma powodu, byśmy szukali skomplikowanego. Sędziów i referendarzy w sądach rejestrowych zawsze było niewielu, a teraz na dodatek jest sporo wakatów. Minister sprawiedliwości powinien się wziąć do pracy i je zapełnić - sugeruje mec. Kozdroń.

Ministerstwo Sprawiedliwości problem dostrzegło. Przyznaje, że KRS jest obecnie kiepskim, by nie powiedzieć - żadnym, gwarantem pewności obrotu. Urzędnicy postawili jednak na inne rozwiązanie. Zgodnie z uchwaloną i podpisaną kilka dni temu przez prezydenta nowelizacją ustawy o KRS od 1 marca 2020 r. wszystkie wnioski do rejestru przedsiębiorców KRS będą musiały mieć postać elektroniczną. Wyłącznie w tej formie będą składane również sprawozdania finansowe, tj. nie do papierowych akt rejestrowych, lecz do nowo utworzonego repozytorium dokumentów finansowych. I to w określonym formacie danych, by urzędnicy nie musieli ślęczeć nad ich dostosowywaniem do systemu.

- To krok we właściwym kierunku. Referendarze zamiast siedzieć i przepisywać wnioski z wersji papierowej na elektroniczną, będą mieli więcej czasu na merytoryczną pracę. Oczywiście możemy się zastanawiać, czy nie dałoby się tych zmian wprowadzić wcześniej, ale i tak za to należy się plus dla ministerstwa - chwali sędzia Bartłomiej Przymusiński, rzecznik Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia".

Pełnomocnik rejestrowy

Zdaniem niektórych nowelizacja nie rozwiąże jednak wszystkich kłopotów.

- Nadal problemem będzie nadmierny formalizm ze strony sędziów - uważa Cezary Kaźmierczak. Jego zdaniem państwo nie powinno za wszelką cenę chronić obywateli przed nimi samymi. Dlatego pożądane w ocenie prezesa ZPP byłoby utworzenie w polskim prawie instytucji pełnomocnika rejestrowego. Mógłby nim być np. członek zarządu spółki. Odpowiadałby on za wpisy i ich zmiany w rejestrze, a za świadome umieszczenie wzmianki niezgodnej z prawdą ponosiłby odpowiedzialność karną. Wpisów dokonywałoby się zaś nie tylko w sądzie, lecz także np. w bankach i na poczcie. To by gwarantowało ich aktualność.

A co z pewnością obrotu?

- A jaka jest pewność obrotu teraz, gdy w bardzo wielu przypadkach wpisy w rejestrze są nieaktualne i nadal ujawniony jest dawno odwołany zarząd? - pyta Cezary Kaźmierczak.

Bartłomiej Wróblewski pomysł uważa za niegłupi, choć obarczony ryzykiem rozbicia się o niuanse. - Dokonywanie wpisów powinno być prostsze. Nie upieram się, że muszą to robić sędziowie. Ale dostrzegam też kłopot choćby z odpowiedzialnością odszkodowawczą pani w pocztowym okienku, która powinna dokonać wpisu, a potem się okaże, że tego nie zrobiła - zauważa parlamentarzysta.

Zdecydowanym przeciwnikiem propozycji Kaźmierczaka jest Jerzy Kozdroń. Przede wszystkim dlatego, że aby banki czy poczta rejestrowały zmiany w KRS, musiałyby zostać podpięte do systemu. Tym samym dostęp do niego, w tym do edytowania kluczowych dla spółek danych, uzyskałoby wiele osób. A - nie umniejszając pracownikom poczty czy banków - obecnie przy rekrutacji nie bierze się pod uwagę ich praworządności. Ba, dopiero trwają prace nad przepisami, które dadzą sektorowi finansowemu wyraźną podstawę prawną do żądania od pracowników i kandydatów do pracy przedłożenia zaświadczeń z Krajowego Rejestru Karnego.

- Rzeczywiście obecna sytuacja jest bardzo zła. Dobrze, że trwają prace nad elektronizacją rejestru. Ale nie liczyłbym na to, że pozytywne efekty odczujemy natychmiast po uruchomieniu systemu. Dlatego jedyne dobre rozwiązanie to obsadzenie wakatów oraz znalezienie środków na dodatkowe etaty referendarskie lub chociaż asystenckie - sugeruje Jerzy Kozdroń.

Obecnie w sądach rejestrowych na jednego pracownika przypada nawet 100 spraw dziennie. Sędziowie przyznają, że w okresie składania rocznych sprawozdań finansowych referendarze poświęcają czas głównie tej sprawie. Gdy już się z tymi dokumentami uporają, nadrabiają zaległości korporacyjne. Często wielomiesięczne.

@RY1@i02/2018/037/i02.2018.037.18300040b.801(c).jpg@RY2@

(Po)wolne sądy

Patryk Słowik

patryk.slowik@infor.pl

@PatrykSlowik

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.