Jeśli prezes UOKiK zadaje pytania, trzeba odpowiedzieć
Korespondencji z pytaniami od prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie wolno lekceważyć. Prawo zobowiązuje do udzielenia wszelkich koniecznych informacji i udostępnienia dokumentów. A to oznacza, że na każde, nawet najdrobniejsze zapytanie trzeba odpowiedzieć w wyznaczonym terminie. Nawet gdy przedsiębiorca uważa, że sprawa jest nieistotna. W przeciwnym razie można narazić się na dotkliwe sankcje.
Przekonują się o tym nie tylko ci, którzy celowo nie udzielili pytań, lecz także ci, którzy po prostu zapomnieli o prośbie z UOKiK. Albo zmobilizowali się do jej udzielenia dopiero wtedy, kiedy wszczęte zostało postępowanie w sprawie nałożenia kary za brak reakcji na pytania.
Kara może wynieść nawet 50 mln euro - ma bowiem spełniać funkcję represyjną. Jednym z czynników wpływających na jej wysokość jest wielkość obrotów danego przedsiębiorcy. Decydujące znaczenie przy wymierzaniu wysokości sankcji ma też fakt uprzedniego naruszenia ustawy czy stopień zawinienia. W praktyce rozpiętość nakładanych przez prezesa UOKiK kar jest duża. W 2017 r. prezes UOKiK wymierzył np. karę w wysokości 5 tys. zł jednemu z pośredników turystycznych, który zlekceważył prośbę o przesłanie m.in. wszystkich wzorców umownych wykorzystywanych przy zawieraniu umów z konsumentami. Ale w 2016 r. były i takie decyzje, gdy kary wyniosły ponad 25 tys. i 42 tys. zł.
ⒸⓅ
JP
C3
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu