Zadanie z niewiadomą: kto stoi za radą rodziców?
Nie tylko spółki, lecz także banki muszą zidentyfikować beneficjenta rzeczywistego podmiotu, z którym nawiązują współpracę. W przypadku szkolnego organu bez osobowości prawnej może to być dość karkołomne
Przed nawiązaniem współpracy z klientem banki są zobligowane, na podstawie ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu, do zastosowania środków bezpieczeństwa finansowego, czyli określenia, kto jest jego beneficjentem rzeczywistym. Te, które tego obowiązku do tej pory nie dopełniły, muszą to szybko nadrobić. Wysyłają więc do klientów pisma z żądaniem wypełnienia stosownych deklaracji. Problem pojawia się wtedy, gdy klientem jest szkolna rada rodziców, czyli organ wymykający się prostej klasyfikacji. Rada nie ma osobowości prawnej, jej finansów nie pilnuje żadna instytucja kontrolna. Mimo to ma prawo do lokowania pieniędzy z dobrowolnych datków na odrębnych kontach bankowych. Co istotne, o tym, jak wydawane są zgromadzone na rachunku środki, decyduje nierzadko kilkadziesiąt osób, jak nie więcej. Teraz mają one dodatkowy problem: nie wiedzą, kogo wskazać jako beneficjenta rzeczywistego. Jedna z rad rodziców działających w Warszawie poradziła sobie w ten sposób, że zebrała deklaracje (podaje się w nich imię, nazwisko i obywatelstwo) od prawie 100 osób. Ale, jak słyszymy, nie było to łatwe, bo formalności zabierają czas i zrażają do działania w radach. A jest to działanie społeczne.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.