Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo europejskie

Organizacje monitorujące nie muszą wiedzieć tyle, co eksperci

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Orzeczenie

Komisja Europejska może przekazywać dokumenty dotyczące negocjacji międzynarodowym organizacjom zawodowym i spółkom pełniącym w tym procesie rolę ekspertów, ale już niekoniecznie organizacjom jedynie monitorującym wpływy polityczne i ekonomiczne ponadnarodowych spółek czy instytucji finansowych. Różnica ról, w jakiej występują obie grupy podmiotów, uzasadnia odmienne ich traktowanie - orzekł luksemburski Sąd Pierwszej Instancji.

Problem odmowy wglądu do dokumentów Unii powstał w związku z negocjacjami umowy o wolnym handlu między Wspólnotą a Indiami. KE powołała w nich komitet doradczy mający ją wspierać w identyfikacji barier w dostępie do azjatyckich rynków i metod ich znoszenia. Ekspertami komitetu i jego grup roboczych byli przedstawiciele stowarzyszeń zawodowych takich jak BusinessEurope, Europejskie Forum Usług, Federacja Bankowa UE, Europejska Federacja Przemysłu Farmaceutycznego czy Amerykańska Izba Handlowa przy Unii Europejskiej. W tej samej roli występowali przedstawiciele takich spółek jak ArcelorMittal, BASF, BP Europe, Exxonmobil, Pfizer, Steel czy Unilever.

Negocjacjami zainteresowała się też Stichting Corporate Europe Observatory (SCEO). To holenderska fundacja działająca na rzecz poszerzenia ogólnej wiedzy na temat wpływów politycznych i ekonomicznych ponadnarodowych spółek i instytucji finansowych. Jej celem statutowym jest opracowywanie alternatywnych rozwiązań i propozycji politycznych, które miałyby ograniczać te wpływy w imię czynienia społeczeństw bardziej demokratycznymi i sprawiedliwymi. SCEO zażądała więc od KE sprawozdań ze spotkań i całości korespondencji między unijnymi urzędnikami a przedstawicielami przedsiębiorców - ekspertami.

KE odmówiła fundacji dostępu do jednej trzeciej żądanych dokumentów. Tłumaczyła, że naruszyłoby to - zgodnie z rozporządzeniem 1049/2001 w sprawie publicznego dostępu do dokumentów instytucji europejskich - ochronę stosunków międzynarodowych. SCEO wniosła więc do sądu skargę o uznanie decyzji Komisji za nieważną. Argumentowała, że większość żądanych przez nią list i listów KE już upubliczniła, przesyłając je przedstawicielom uczestniczących w pracach organizacji. Niektóre nawet z upoważnieniem do dalszego przekazania. Komisja broniła się, że takie działanie nie może być uznane za upublicznienie, ponieważ dzielenie się informacjami z doradcami jest podyktowane ich rolą. Dyskusje zaś prowadzone w trakcie prac komitetu powinny zostać poufne.

Sąd przychylił się do argumentacji Komisji i orzekł, że jeśli nawet jakiekolwiek dokumenty związane z międzynarodowymi negocjacjami zostały nieopatrznie udostępnione zbyt szerokiej grupie zainteresowanych, to wcale nie znaczy, że powinny być przekazywane dalej. Nie ma bowiem powodów, by organizacje monitorujące procesy demokratyczne miały dostęp do informacji, które można uznać za poufne.

Dobromiła Niedzielska-Jakubczyk

dobromila.niedzielska@infor.pl

ORZECZNICTWO

Wyrok w sprawie T-93/11. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.