Praworządność w Unii będzie nadzorowana od zaraz
Bruksela zamierza monitorować naruszenia rządów prawa już od 1 stycznia. I wzywa do przyspieszenia sprawy w Trybunale Sprawiedliwości
Ustalenia zeszłotygodniowego szczytu budżetowego nie spodobały się Parlamentowi Europejskiemu. Rezolucja, której projekt przygotowały cztery główne frakcje, a która wczoraj wieczorem miała zostać przyjęta, uznaje konkluzje w sprawie wiązania funduszy z praworządnością za „zbyteczne”. Jak podkreśla izba, procedura została uregulowana w przyjętym wczoraj ostatecznie przez PE rozporządzeniu, a Rada Europejska nie ma uprawnień do stanowienia prawa, więc deklaracja nie może być uznana nawet za jego interpretację.
Zastrzeżenia mają też służby prawne PE. Chodzi zwłaszcza o odroczenie stosowania mechanizmu do czasu wydania wyroku w jego sprawie przez Trybunał Sprawiedliwości UE. Skargę do TSUE zapowiedziały Polska i Węgry. Zgodnie z konkluzjami KE ma się do tego momentu wstrzymać z opracowaniem wytycznych, które mają działać niczym dodatkowa instrukcja obsługi. To oznacza, że mechanizm wiążący fundusze z praworządnością trafi na pewien czas do brukselskiej zamrażarki. Prawnicy PE mówią, że takie postawienie sprawy łamie przepisy samego rozporządzenia, które ma wejść w życie 1 stycznia 2021 r. Godząc się na odroczenie, KE złamie prawo. PE zagrał ostro. W rezolucji deputowani przypomnieli Ursuli von der Leyen, że to oni wybrali ją na stanowisko szefowej KE. Podkreślili, że mają środki do kontrolowania KE, takie jak nieudzielenie absolutorium budżetowego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.