Nie da się wykorzystać systemu i być poza nim
B anksy jest bez wątpienia najbardziej znanym z ulicznych artystów. Artysta obsesyjnie wręcz chroni swą prywatność. Mimo „śledztw” prowadzonych także przez dziennikarzy nikt nie odkrył, kim naprawdę jest. Niektórzy uważają, że pod pseudonimem ukrywa się fotograf Stephen Lazarides, który zarejestrował stronę internetowego Banksy’ego. Ten jednak twierdzi, że jest jedynie menedżerem artysty.
Anonimowość ma swoje zalety, ale też i wady. Jedną z nich są trudności z ochroną praw autorskich. Pomijając fakt, że często nie wiadomo do końca, które prace są rzeczywiście autorstwa Banksy’ego, a które nie, to również trudno mu walczyć z kopiowaniem jego szablonów. Przez długi czas twórca nie przejmował się swoimi prawami. Do tego stopnia, że stworzył nawet szablon z napisem „prawa autorskie są dla przegranych”. Kilka lat temu chyba jednak zmienił zdanie. Postanowił jednak obejść system z drugiej strony. Skoro ma problemy z ochroną praw autorskich, to postanowił zarejestrować jeden ze swych szablonów jako unijny znak towarowy. Chodzi konkretnie o charakterystyczny rysunek „Miotacz kwiatów”, który przedstawia młodego mężczyznę z twarzą zasłoniętą chustą, w domniemaniu uczestnika ulicznych protestów, który zamiast koktajlem Mołotowa rzuca bukietem kwiatów. Namalowano go w 2005 r. w Betlejem.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.