Potrzebujemy kompromisu ustrojowego
W yrok TK z 7 października 2021 r. (K 3/21) nie jest ani taki piękny, jak przedstawia to obóz rządzący, ani tak straszny, jakim maluje go opozycja. Przede wszystkim podkreślmy, że wyrok ten nie powoduje, iż Polska występuje z UE. Z drugiej strony wyrok ten nie zamyka też sporu o sądownictwo, który toczy się od kilku lat, ani nie zapobiega ingerencjom instytucji unijnych w ten konflikt w przyszłości. Jedyne, co wyrok TK realnie robi, to dolewa oliwy do ognia w sporze, który jest swego rodzaju prawną wojną secesyjną – instytucje państwowe podzieliły się na dwa obozy, które nie uznają swoich rozstrzygnięć. Najlepszym rozwiązaniem byłby kompromis między tymi obozami, ale to wymagałoby uspokojenia bojowych nastrojów po obu stronach.
Polexit mało prawdopodobny
Aby wystąpić z Unii, państwo członkowskie musi samo wszcząć procedurę określoną w art. 50 Traktatu o Unii Europejskiej (TUE). W sytuacji, w której ponad 80 proc. społeczeństwa jest za pozostaniem w UE – w tym większość wyborców PiS-u – mało prawdopodobne jest, żeby rząd skorzystał z tej możliwości. Teoretycznie UE może nas sama wyrzucić, ale żeby w ogóle wszcząć procedurę, potrzebna jest zgoda 4/5 państw członkowskich, a żeby zrobić kolejny krok w postaci zawieszenia praw państwa członkowskiego, potrzebna jest jednomyślność (art. 7 TUE). Politycznie mało prawdopodobne jest, żeby 26 państw członkowskich było za wyrzuceniem Polski z Unii. To, co realnie nam grozi, to kary finansowe w ramach tzw. procedury naruszeniowej, które może nałożyć Trybunał Sprawiedliwości UE (TSUE) na wniosek Komisji Europejskiej (art. 258–260 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.