Strasburg zdecyduje, czy więzień może brać ślub
Czy polscy więźniowie mogą brać ślub za kratkami? Na to pytanie odpowie na początku stycznia Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu.
Skargę w tej sprawie złożył do Trybunału skazany za kradzieże i rozboje Paweł J., któremu więzienne władze nie pozwoliły na ślub z więźniarką. Historia zaczęła się w 2002 roku. Paweł J. jechał na rozprawę do wrocławskiego sądu okręgowego, był oskarżony o włamanie i napad. W policyjnym radiowozie nie był sam, do sądu jechała nim również młoda kobieta, która przypadkiem miała rozprawę w tej samej sali.
- Zaczęli rozmawiać i od tego wszystko się zaczęło - opowiada dziś Monika, siostra Pawła.
Na początku znajomość Pawła J. i Magdy H. rozwijała się błyskawicznie, mimo że oboje siedzieli za kratkami, na innych oddziałach tego samego więzienia.
- To naprawdę było romantyczne, mickiewiczowskie uczucie. Nie licząc kilku zaledwie widzeń, skazańcy kontaktowali się ze sobą tylko listownie - wspomina Monika. W końcu postanowili poprosić władze więzienia o zgodę na ślub. Nie dostali jej. Dyrektor ZK nr 1 we Wrocławiu Danuta Nosek-Chilarska odmówiła, powołując się m.in. na "potrzebę zagwarantowania porządku i bezpieczeństwa w zakładzie".
Paweł J. nie zamierzał jednak się poddawać. Odwoływał się do sądu penitencjarnego, napisał pismo do ministra sprawiedliwości i wysłał skargę do rzecznika praw obywatelskich. Ten odpowiedział jednak, że romantyczny związek rozwijał się dzięki grypsom i "z punktu widzenia społecznej rehabilitacji skazany nie jest godzien ochrony prawnej".
W końcu w 2003 r. Paweł J. zwrócił się o pomoc do Trybunału w Strasburgu. - Ma duże szanse na zwycięstwo - przyznaje Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Fundacja wysłała do Strasburga opinię, z której wynika, że złamany został m.in. art. 12 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, gwarantujący prawo do zawarcia małżeństwa i założenia rodziny. - Nie było żadnych formalnych przeszkód, by odmawiać temu więźniowi zgody na ślub - przyznaje rzeczniczka Centralnego Zarządu Służby Więziennej major Luiza A. Sałapa. Skazaniec może liczyć na odszkodowanie od 3 do 10 tys. euro. Jeśli orzeczenie Trybunału będzie dla niego pomyślne, całą sumę pokryje Skarb Państwa.
Pawłowi J. pozostało jeszcze kilkanaście miesięcy odsiadki. Jego ukochana, która wyszła z więzienia wcześniej, nie chciała na niego czekać i wyszła za mąż za innego. Zdaniem ekspertów ta okoliczność nie będzie miała jednak żadnego wpływu na treść orzeczenia Trybunału, bo w czasie gdy skazaniec składał skargę, wciąż byli narzeczonymi.
Paweł J. nie jest jedynym polskim więźniem, który poskarżył się do Strasburga na to, że bezpodstawnie odmówiono mu ślubu. Wcześniej zrobił to Rafał F. Jemu władze więzienia nie zezwoliły na zawarcie małżeństwa, twierdząc, że w areszcie nie ma warunków do przeprowadzenia takiej ceremonii. Doszły również do wniosku, że małżeństwo zostało wymyślone na potrzeby postępowania karnego, a w związku narzeczonych brakuje "elementów bliskości". 5 stycznia Trybunał wyda orzeczenie w obu tych sprawach.
Barbara Sowa
barbara.sowa@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu