Konieczny liberalizm regulacji rynków
Republika Federalna Niemiec uchybiła zobowiązaniom ciążącym na niej na mocy art. 8 ust. 4 Dyrektywy 2002/19/WE z 7 marca 2002 r. w sprawie dostępu do sieci łączności elektronicznej i urządzeń towarzyszących oraz wzajemnych połączeń (dyrektywy o dostępie), art. 6 - 8 ust. 1 i 2, art. 15 ust. 3 i art. 16 dyrektywy 2002/21/WE z 7 marca 2002 r. w sprawie wspólnych ram regulacyjnych sieci i usług łączności elektronicznej (dyrektywy ramowej) oraz art. 17 ust. 2 Dyrektywy 2002/22/WE z 7 marca 2002 r. w sprawie usługi powszechnej i związanych z sieciami i usługami łączności elektronicznej praw użytkowników (dyrektywy o usłudze powszechnej), przyjmując par. 9a Telekommunikationsgesetz (ustawy z 22 czerwca 2004 r. o telekomunikacji).
Komisja Europejska zaskarżyła do Trybunału Sprawiedliwości postanowienie niemieckiego prawa o telekomunikacji mówiącego, że gdyby okazało się, że brak regulacji spowodowałby długofalowe przeszkody dla rozwoju trwałego, konkurencyjnego rynku usług lub sieci telekomunikacyjnych, Bundesnetzagentur (niemiecki organ regulacji sektora telekomunikacji) może taki nowy rynek uregulować z myślą o wspieraniu efektywnego inwestowania w infrastrukturę i promocję innowacyjnych technologii. Przepis ten - w opinii niemieckiego ustawodawcy - miał zapewnić konkurencję. Zdaniem Komisji - przeciwnie. Ogranicza ją przez narzucenie bardziej restrykcyjnych niż przewidziane przez wspólnotowe ramy warunków, kiedy w drodze wyjątku możliwa jest regulacja nowych rynków. Co więcej, nawet zdefiniowanie owych nowych rynków, co miało stanowić wskazówkę interpretacyjną dla niemieckiego krajowego organu regulacyjnego (KOR), uznano za niedopuszczalne. Zawęża bowiem uznaniowe działanie organu regulacyjnego.
Inkryminowany niemiecki przepis tak zirytował śledzących sprawę przedstawicieli Komisji, że ta, jeszcze przed oficjalną publikacją niemieckiej ustawy, zapowiedziała w komunikacie prasowym wszczęcie postępowania przed TS w trybie przyspieszonym. RFN podniosła ten argument, utrzymując, że Komisja była zdecydowana odrzucić argumenty przedstawione przez to państwo członkowskie, w ogóle ich nie badając.
Trybunał przychylił się do stanowiska Komisji. Uznał, że zgodnie z dyrektywą ramową krajowe organy regulacyjne powinny w ścisłej współpracy z Komisją, a nie w sposób ograniczony krajową ustawą, definiować rynki właściwe w sektorze łączności elektronicznej. Muszą wówczas oceniać, czy na takim rynku występuje skuteczna konkurencja. I jeśli któryś KOR uznałby, że jej brak, to powinien zastosować - ex ante - restrykcje wobec przedsiębiorstw posiadających dominującą pozycję na tym rynku. Niemniej takie obowiązki regulacyjne muszą być proporcjonalne do celów, jakim służą, i uzasadnione. Co ważne, każdy przypadek musi być rozpatrywany oddzielnie, tym bardziej, że zgodnie z dyrektywą ramową, właśnie rynki powstające, na których przedsiębiorstwo dominujące prawdopodobnie będzie miało znaczny udział w rynku, nie powinny być poddane ani przedwczesnej, ani niewłaściwej regulacji. Chodzi o to, by państwo nie wywierało nieodpowiedniego wpływu na kształtującą się na nowym i powstającym rynku konkurencję. Dlatego - zdaniem TS - ustawodawca krajowy nie może oceniać potrzeby regulacji rynków. Wolno to czynić tylko KOR, którym dyrektywa ramowa powierza to zadanie. Trybunał orzekł więc o niezgodności niemieckiego prawa telekomunikacyjnego z unijnym.
Dobromiła Niedzielska-Jakubczyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu