Opozycja: Trybunał ma czuwać nad prawem UE
Trybunał Konstytucyjny powinien mieć możliwość sprawdzania zgodności z ustawą zasadniczą rozporządzeń i dyrektyw wydawanych przez organy Unii Europejskiej - uważa PiS.
A co w sytuacji, gdy sędziowie którąś z tych decyzji zakwestionują? - W takiej sytuacji mielibyśmy do wyboru albo zmienić konstytucję, albo doprowadzić do zmiany dyrektywy, albo wystąpić z UE - odpowiada konstytucjonalista dr Ryszard Piotrowski.
Konstytucja jest aktem nadrzędnym wobec wszystkich innych aktów prawnych. Ale w katalogu dokumentów, których zgodność z ustawą zasadniczą może badać TK, nie ma unijnych dyrektyw. - Chcemy tę lukę załatać - mówi Karol Karski z PiS, który w imieniu partii złożył w Sejmie projekt zmiany konstytucji w tym zakresie. - Tak naprawdę to tylko kosmetyka - podkreśla Karski.
Jednak ta drobna zmiana może mieć poważne konsekwencje. Traktat akcesyjny, na mocy którego Polska wstąpiła do UE, zobowiązuje nas do wdrażania dyrektyw unijnych i dostosowywania do nich polskich ustaw czy rozporządzeń. Jeśli Polska nie zgadza się z zaleceniami Brukseli, może jedynie prosić o czas przejściowy na dostosowanie prawa.
Gdyby poprawka PiS do konstytucji znalazła się w ustawie zasadniczej, a Trybunał uznał, że jakaś z dyrektyw nie jest zgodna z naszą konstytucją, mielibyśmy spory problem. Dyrektywy nie można byłoby przyjąć, a to oznacza poważne konsekwencje polityczne, aż do ograniczenia naszych praw jako członka UE. - Trybunał Konstytucyjny już raz orzekł, że jeżeli zachodzi sprzeczność między prawem polskim a unijnym, to ten spór nie może być rozwiązywany przez nadrzędność prawa unijnego nad konstytucją. Jeśli doszłoby do takiej hipotetycznej sytuacji, taka dyrektywa nie mogłaby obowiązywać na terenie Polski - wyjaśnia konstytucjonalista dr Ryszard Piotrowski. Mimo to uważa, że pomysł PiS jest zasadny. - Skoro Trybunał może badać prawo unijne pierwotne, np. traktaty, to nie widzę powodów, dla których nie mógłby sprawdzać konstytucyjności prawa pochodnego - podkreśla.
Zupełnie inne zdanie na ten temat ma szef UKIE Mikołaj Dowgielewicz. - Dyrektywy nie funkcjonują w polskim porządku prawnym bezpośrednio. Dostosowywanie prawa polskiego do unijnego polega na przekładaniu ich treści na język ustaw przyjmowanych przez nasz Sejm. A te przecież Trybunał Konstytucyjny może badać - podkreśla. Zdaniem Dowgielewicza projekt PiS to działanie pod publiczkę i gra na niechętny Unii Europejskiej elektorat tej partii.
@RY1@i02/2009/220/i02.2009.220.000.007a.001.jpg@RY2@
Według PiS sędziowie Trybunału powinni badać dyrektywy Unii Europejskiej
Paweł Kula/PAP
Marcin Graczyk
marcin.graczyk@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu