Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo europejskie

Nie ma sensu walczyć o złotą akcję

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

DOBROMIŁA NIEDZIELSKA-JAKUBCZYK

MICHAŁ ROMANOWSKI*

Tak długo, jak nie ma rozstrzygnięcia ETS, Polsce nic nie grozi. Problem kar pojawiłby się, gdybyśmy przegrali proces i nie chcieli wykonać wyroku. Na obecnym etapie obie strony muszą być traktowane jednakowo.

Wygrała tylko Belgia. Co więcej, problem dotyczy niezgodności polskiej ustawy z Traktatem ustanawiającym UE, a prawo pierwotne bardzo trudno się zmienia. Będziemy więc z jednej strony mieli problem dowodzenia, a z drugiej - interpretacji słusznych, podstawowych zasad Unii. To skutek tego, że na niepodległość wybiła się Komisja Europejska i Trybunał Sprawiedliwości, a każde państwo członkowskie musiało zrezygnować, przystępując do Wspólnoty z części suwerenności. Dziś organy ponadnarodowe mają w UE dużą swobodę interpretacji ogólnych zasad traktatowych.

To dwa problemy. Lista przedsiębiorstw była już ograniczana. Ważniejsza jest ustawa. Nasze rozwiązanie różni się od przyjętych w innych państwach. Jest próbą uniwersalnego rozwiązania dla różnych sektorów, do którego w rozporządzeniu krajowym dodaje się listę spółek o istotnym znaczeniu dla bezpieczeństwa publicznego.

Moim zdaniem nie warto przywiązywać nadmiernej wagi do tych regulacji, ponieważ w praktyce nie chronią interesów Skarbu Państwa. One nie bronią przed wrogim przejęciem, a jedynie ograniczają możliwość dokonywania pewnych czynności przez akcjonariuszy, którzy chcą przejąć spółki o strategicznym znaczeniu nie z pobudek ekonomicznych, a tylko politycznych. No bo jeśli przysłowiowa spółka z Rosji przejęłaby PKN Orlen czy Lotos, to mogłaby realizować politykę ograniczającą bezpieczeństwo paliwowe Polski. Tu nie decydowałby rachunek zysków i strat. Dowodem na to, że ustawa z 2005 roku nie zabezpiecza kontroli państwa nad strategicznymi spółkami może być to, że wszędzie, gdzie istnieje konieczność ochrony, poszukuje się innych instrumentów, typowych dla prawa handlowego. W Lotosie np. Skarb Państwa utrzymuje ponad 50 proc. udziałów. To świadczy i o rozsądku, i o racjonalnym odczytaniu możliwości wynikających ze spornej ustawy. A w niedawno ogłoszonej strategii prywatyzacyjnej państwo rozważa zejście poniżej 50 proc. udziałów w kliku spółkach, wskazując, że sposobem na zachowanie kontroli jest rozwiązanie takie jak w Orlenie. Tam mimo praw własności do nieco powyżej 25 proc. kapitału akcyjnego, SP dzięki odpowiednim zapisom statutu zachowuje kontrolę nad korporacją. Dlatego uważam, że nie ma sensu walczyć o bezużyteczne przepisy.

Tym bardziej że narusza ona moim zdaniem Traktaty ustanawiające WE. Uważam, że stanowisko ETS, dotyczące bezpieczeństwa energetycznego państw członkowskich, powinno ulec zmianie. Trybunał nie dostrzega, że w tym sektorze względy polityczne odgrywają najistotniejszą rolę. Państwa UE powinny mieć możliwość stosowania instrumentów ochronnych, jeżeli jest to uzasadnione.

@RY1@i02/2009/214/i02.2009.214.183.010a.001.jpg@RY2@

Michał Romanowski, profesor Uniwersytetu Warszawskiego

Fot. Marek Matusiak

, członek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego, adwokat w kancelarii Romanowski i Wspólnicy

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.