Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo europejskie

Lizbona w rękach czeskich sędziów

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Przyszłość Lizbony rozstrzygnie się w Brnie, przy ulicy Jostovej 8.

Tam swoją siedzibę ma czeski trybunał konstytucyjny, który został zobligowany do stwierdzenia, czy traktat lizboński nie jest sprzeczny z czeską ustawą zasadniczą.

Wniosek złożyło w miniony czwartek 17 senatorów z Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS), związanych z eurosceptycznym prezydentem Vaclavem Klausem. Jak poinformował wczoraj trybunał, sędziowie zaczęli już rozpatrywanie wniosku, nadając mu numer Pl. US 29/09. Co ważniejsze, podjęli też kilka istotnych decyzji. Po pierwsze, z powodu kilkutygodniowego urlopu sędziego Jirziergo Muchy, który miał przewodniczyć sprawie, zdecydowali, że zajmie się nią przewodniczący trybunału Pavel Rychetsky. 66-letni sędzia już zdążył wystosować nagłośniony przez czeskie media list do prezydenta Vaclava Klausa. Apelował w nim, by gospodarz Pałacu na Hradczanach nie podejmował w sprawie Lizbony żadnej decyzji, dopóki trybunał nie zakończy rozpatrywania sprawy. - Sprawa podpisu pod dokumentem ratyfikacyjnym nie stoi na razie na porządku dziennym - skomentowały apel służby prasowe Vaclava Klausa. Aby uspokoić proeuropejsko nastawioną część opinii publicznej, sędziowie z Brna zdecydowali, że postępowanie dotyczące traktatu będzie rozpatrywane priorytetowo. Wniosek taki mogli złożyć sami autorzy skargi, jednak nie skorzystali z takiej możliwości, chcąc jeszcze bardziej opóźnić ratyfikację.

Trybunał już raz badał zgodność Lizbony z czeską konstytucją i uznał, że nie ma przeszkód, by ją ratyfikować. Za pierwszym razem wniosek dotyczył jednak pojedynczych fragmentów, tym razem sędziowie muszą zbadać cały dokument, co najprawdopodobniej potrwa znacznie dłużej. Szacuje się, że może to zająć od trzech do sześciu miesięcy. Jak przyznał jeden z wnioskodawców, Jirzi Oberfalzer, nie mają oni wielkich nadziei na odrzucenie Lizbony, ale liczą, że rodzimi sędziowie przynajmniej wprowadzą klauzule na wzór tych, jakich zażądał niemiecki trybunał konstytucyjny.

O losach traktatu zdecyduje 15 sędziów, którzy powoływani są przez prezydenta za zgodą senatu na 10-letnią kadencję. Muszą mieć wykształcenie prawnicze, co najmniej 10-letnie doświadczenie zawodowe i nie wolno im należeć do żadnych partii politycznych.

Temat unijnego traktatu mocno dzieli Czechów. Według najnowszego sondażu ostatecznego przeforsowania Lizbony chce 53 proc. obywateli. Jest wśród nich czeski premier Jan Fischer. - Wierzę, że mój kraj dokończy proces ratyfikacyjny do końca roku i z dniem 1 stycznia 2010 r. Lizbona będzie mogła wejść w życie - deklaruje.

Bartłomiej Niedziński

Rafał Woś

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.