Unia Europejska boi się powietrza z Polski
Polska - a także Austria, Czechy, Niemcy i Słowacja - nagminnie łamią unijne normy dotyczące zawartości pyłu zawieszonego w powietrzu.
Komisja Europejska zagroziła niesubordynowanym krajom procesem przed unijnym Trybunałem Sprawiedliwości, a w perspektywie dotkliwymi karami finansowymi. Urzędnicy resortu środowiska twierdzą, że unijne wymagania są niemożliwe do spełnienia.
- Surowe normy są konieczne, by chronić zdrowie obywateli UE. W Europie zanieczyszczenie powietrza jest przyczyną ponad 350 tys. przedwczesnych zgonów rocznie - mówi Janez Potocznik, komisarz ds. ochrony środowiska.
Cząstki pyłu o średnicy mniejszej niż 10 mikrometrów (PM10) mogą wnikać do płuc, powodując astmę, schorzenia układu krążenia, nowotwory płuc, a w efekcie nawet przedwczesne zgony. Inspekcja Ochrony Środowiska ocenia, że najbardziej skażone są trzy województwa: małopolskie, dolnośląskie oraz śląskie. Tu stężenia dobowe pyłu PM10 są nawet dwukrotnie wyższe od norm unijnych.
Komisja Europejska ocenia, że dzięki ograniczeniu zawartości pyłu w powietrzu rocznie można uratować życie 60 tys. osób oraz zaoszczędzić na ochronie zdrowia ok. 42 mld euro.
Za przekraczanie norm w Polsce odpowiedzialne są przede wszystkim setki tysięcy gospodarstw domowych, które palą w piecach najtańszym węglem.
- Osiągnięcie wartości dopuszczalnych na obszarach gęsto zaludnionych i uprzemysłowionych wydaje się nierealne w czasie, jaki daje nam Unia - mówi Magdalena Sikorska z Ministerstwa Środowiska. Na dostosowanie się do norm potrzeba 50 mld zł; to więcej niż zakładana dziura budżetowa na 2010 r. Od unijnych urzędników dostaliśmy dwa miesiące na poprawę.
JO
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu