Fryzjerzy: grupa specjalnego ryzyka
Partnerzy społeczni chcą więcej szczegółowych regulacji w zakresie obowiązków bhp. Rząd jest przeciwny ich mnożeniu. Popierają go eksperci
Organizacje pracodawców i związki zawodowe działające na szczeblu unijnym chcą, by państwa członkowskie wprowadziły bardziej szczegółowe przepisy dotyczące ochrony bezpieczeństwa i higieny pracy w wybranych sektorach. Ostatni taki pomysł pojawił się m.in. odnośnie do bhp dla pracowników żeglugi śródlądowej, a także w branży fryzjerskiej. Jednak nie wszyscy zainteresowani chcą ich wprowadzenia.
Fryzjerskie zagrożenia
W ubiegłym roku, według danych Państwowej Inspekcji Pracy (PIP), w branży fryzjerskiej i kosmetycznej zdarzyły się dwa lekkie wypadki przy pracy. Pierwszy dotyczył salonu piękności, w którym kosmetyczka spadła z krzesła podczas mycia ściany. W drugim wypadku na budynek zakładu fryzjerskiego najechał samochód ciężarowy, uszkadzając ścianę, której rozpadające się elementy poraniły dwie fryzjerki. Zważywszy, że PIP bada przede wszystkim wypadki śmiertelne, ciężkie lub zbiorowe, mogły wystąpić zdarzenia, które nie były przez inspekcję odnotowane. Niemniej jednak powyższe przykłady wskazują, że zagrożenia dla zatrudnionych w tej branży są niewielkie, a więc i potrzeba dodatkowych przepisów nie jest szczególnie pilna.
- Ryzyko zawodowe w tej grupie będzie jednak rosło, ponieważ w salonach fryzjerskich stosuje się coraz więcej substancji chemicznych. Odnotowujemy coraz więcej alergii skórnych czy chorób dłoni, takich jak egzemy, związanych z używaniem np. farb - twierdzi Krystyna Foltyn, wiceprzewodnicząca Ogólnopolskiej Komisji Fryzjersko-Kosmetycznej Związku Rzemiosła Polskiego.
Europejscy partnerzy społeczni, a wśród nich Związek Rzemiosła Polskiego i NSZZ "Solidarność" zaproponowali więc, by w dyrektywie określić nowe obowiązki dla prowadzących działalność fryzjerską. Wśród nich przewidziano wyposażenie zakładów w odpowiednie krzesła, antypoślizgowe podłogi, odpowiednie urządzenia wentylacyjne oraz ograniczenia w stosowaniu substancji chemicznych. Firmy miałyby obowiązek zaopatrzenia zatrudnionych w odpowiednie środki higieniczne (np. rękawiczki) oraz zapewnienia takiej organizacji pracy, by prace mokra i sucha były wykonywane naprzemienne. Porozumienie przewiduje nawet taką kwestię, jak konieczność zdejmowania przez fryzjerów biżuterii z dłoni, w celu ograniczenia drażniącego wpływu farb i innych substancji na skórę. Standardy te miałyby spełniać nowo otwierane salony.
- To w pewnym sensie powrót do poziomu ochrony, które obowiązywały jeszcze przed wojną, na podstawie rozporządzenia z 1935 r. o przepisach sanitarnych dla zakładów fryzjerskich. Ponadto nowe przepisy będą chronić także klientów salonów. Przeciwni są im głównie młodzi, którym nie zależy na spełnianiu jakichkolwiek standardów w pracy - zauważa Krystyna Foltyn.
Są przeciwnicy
Ministerstwo Pracy (MPiPS) twierdzi jednak, że zagrożenia w branży fryzjerskiej są na tyle typowe, że nie ma potrzeby dodatkowego regulowania ich odrębnym aktem prawnym. Ponadto zdaniem resortu w związku z dużą liczbą osób samozatrudnionych w tym sektorze wdrożenie dyrektywy mogłoby mieć negatywne skutki finansowe dla drobnych przedsiębiorców, przy jednoczesnym braku wymiernych korzyści płynących z wprowadzenia nowych regulacji.
- Ewentualna propozycja wprowadzenia nowej dyrektywy budzi zastrzeżenia w kontekście traktatowych zasad subsydiarności i proporcjonalności. Nie przedstawiono oceny skutków w tym zakresie - twierdzi Agnieszka Wołoszyn z departamentu prawa pracy MPiPS.
Jej zdaniem porozumienie reguluje kwestie, które w dużej mierze są już regulowane przez prawo krajowe i unijne. Ponadto niektóre nowe obowiązki są nieproporcjonalne względem celu, który ma być osiągnięty.
Z nowych przepisów niezadowolona jest także część przedsiębiorców świadczących usługi fryzjerskie.
- Kwestiami bezpieczeństwa i higieny pracy każdy powinien zająć się samodzielnie, a obowiązujące przepisy są w tej mierze wystarczające. Wszyscy fryzjerzy są też szkoleni z zasad bhp w trakcie nauki w szkole zawodowej - argumentuje Robert Grzempowski, prezes zarządu Stowarzyszenia Fryzjerów i Kosmetyczek Polskich "Polfryz".
Z opinią tą zgadzają się inni przedsiębiorcy.
- Nie ma potrzeby tak szczegółowego regulowania tych kwestii, jak proponuje się w porozumieniu. Gdyby wprowadzono nowe przepisy, z pewnością wzrosłyby koszty prowadzenia działalności - uważa Katarzyna Kachniarz, menedżer generalny w Akademii Fryzjerskiej Berendowicz-Kublin.
Gąszcz przepisów
Podobne zdanie mają prawnicy. Według adwokat Karoliny Schiffter porozumienia sektorowe dotyczące specyficznych grup zawodowych, takich jak fryzjerzy, są potrzebne, jednak przepisy nie powinny aż tak szczegółowo regulować kwestii bhp.
- Warto zauważyć, że ustawodawca europejski ostatnio odchodzi od szczegółowego regulowania takich obowiązków na rzecz bardziej ogólnych przepisów - zauważa.
Jej zdaniem każda firma ma nieco inną specyfikę działalności, przez co trudno określić szczegółowo obowiązki, które byłyby odpowiednie dla wszystkich.
- Część z tych wymogów może się okazać nadmierna. W Polsce i tak mamy bardzo wiele przepisów dotyczących BHP i stopień ich szczegółowości jest bardzo wysoki. Być może przydałaby się ich unifikacja - twierdzi Karolina Schiffter.
Obecnie, oprócz przepisów kodeksu pracy, obowiązuje blisko 70 rozporządzeń regulujących przepisy BHP dla poszczególnych branż. Nie wpływa to jednak widocznie na poziom przestrzegania prawa. W ubiegłym roku ponad połowę odnotowanych przez PIP wykroczeń stanowiły właśnie naruszenia z zakresu przestrzegania bhp.
- Z zasady o bezpieczeństwo pracy bardziej dba się tam, gdzie zagrożenia są naprawdę duże, tak jak np. w branży stoczniowej czy budowlanej. W przeważającej mierze dotyczy to też dużych przedsiębiorstw, liczących powyżej 70 osób. W małych firmach przepisy bhp są łamane częściej - potwierdza Marek Nościusz, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pracowników Służby BHP.
Problem z procedurą
Unijni partnerzy społeczni zawarli porozumienie, które w myśl europejskich przepisów na ich wniosek powinno być przekształcone w dyrektywę. Mimo to niektóre państwa, w tym m.in. Wielka Brytania i Polska, blokują ich wprowadzenie. Zdaniem partnerów społecznych robią to bez podstawy prawnej.
- W rzeczywistości unijne instytucje nie mają prawnych możliwości przeciwstawienia się przygotowaniu i wdrożeniu dyrektywy. Zgodnie z art. 155 traktatu powinno to nastąpić automatycznie. Po złożeniu przez strony porozumienia wspólnego wniosku do Komisji Europejskiej. Ta powinna przekazać go do Rady UE, której zadaniem jest przekształcenie porozumienia w akt prawnie wiążący - wskazuje Barbara Surdykowska, ekspert NSZZ "Solidarność".
@RY1@i02/2013/172/i02.2013.172.18300080a.802.jpg@RY2@
Naruszenia przepisów bhp
Karolina Topolska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu