Dziennik Gazeta Prawana logo

Rozstrzygają się losy polskich firm świadczących usługi transgraniczne

1 lipca 2018

Nowe przepisy zamiast chronić pracowników delegowanych, mogą pozbawić ich zajęcia. O tym, czy tak się stanie, zdecydują europarlamentarzyści

Dziś w Komisji Zatrudnienia i Spraw Socjalnych Parlamentu Europejskiego (PE) ma zostać przyjęty projekt nowej dyrektywy dotyczącej delegowania pracowników w Unii Europejskiej. Jej opinia ma decydujące znaczenie dla przyszłych przepisów. Nowe rozwiązania doprecyzują dyrektywę 96/71/WE z 16 grudnia 1996 r. dotyczącą delegowania pracowników w ramach świadczenia usług (Dz.U. WE L 18/1 z 21 stycznia 1997 r.). Celem projektu miało być zwiększenie ochrony praw zatrudnionych. Wprowadza on też liczne, często nadmierne obowiązki i odpowiedzialność firm delegujących pracowników.

Na finiszu negocjacji alternatywną wersję projektu zgłosił Postępowy Sojusz Socjalistów i Demokratów (SD). Część zaproponowanych przez nich rozwiązań stoi w sprzeczności z wypracowanym dotychczas kompromisem, który był uzgadniany w Komisji Zatrudnienia (również przez stronę polską) od grudnia ubiegłego roku. Na ostatnim posiedzeniu SD zaproponował m.in.: wprowadzenie obowiązku posiadania formalnego przedstawiciela firmy w każdym z państw, do których deleguje pracowników, konieczność przekazywania ich danych na pięć dni roboczych przed wysłaniem za granicę, czy też posiadanie w miejscu wykonywania obowiązków wielu dokumentów (np. umowy o pracę, listy płac i dowodów wypłat wynagrodzenia).

Największym problemem dla polskich przedsiębiorców wydają się być jednak dwa rozwiązania przewidujące zakaz delegowania osób niepracujących wcześniej w danej firmie oraz odpowiedzialność solidarną zagranicznych kontrahentów za niespłacone zobowiązania finansowe przedsiębiorców względem ich pracowników. Zdaniem Inicjatywy Mobilności Pracy (IMP) rozwiązania te są na tyle niekorzystne, że mogą całkowicie pozbawić polskie firmy konkurencyjności wobec tych zagranicznych. Wyłączenie nowo zatrudnionych pracowników może też uniemożliwić delegowanie osób przez agencje zatrudnienia, które w większości na bieżąco rekrutują chętnych.

- Przedsiębiorcy, zwłaszcza mali i średni, nie będą w stanie sprostać wszystkim wymogom. A jeśli im się uda, zagraniczni klienci nie będą chcieli korzystać z ich usług, bo koszty związane z obostrzonymi przepisami obniżą konkurencyjność firm delegujących pracowników - wyjaśnia Stefan Schwarz z IMP.

W jego opinii skutki przyjęcia dyrektywy w obecnej wersji będą odwrotne do zamierzonych. Przepisy zamiast chronić pracowników, pozbawią ich pracy.

Zdaniem Iwony Kasprzyk z biura europoseł Danuty Jazłowieckiej w Brukseli, socjaldemokraci przejęli częściowo rozwiązania wypracowane przez polską stronę. Jednak w wielu przypadkach zamiast dobrowolności wprowadzenia pewnych obowiązków, postawili na obligatoryjne spełnienie wymogów.

- Wersja socjaldemokratów jest więc i tak lepsza niż pierwotne zapisy projektu - mówi Marieta Przybyła z biura europosłanki.

Przyznaje jednak, że największym zagrożeniem dla przyszłości firm delegujących jest odpowiedzialność solidarna. SD proponuje bowiem, by w jej ramach wykonawca zagraniczny był obciążany za działania wszystkich podwykonawców w całym łańcuchu transakcji czy inwestycji.

320 tys. Polaków pracuje w UE na podstawie delegowania

Karolina Topolska

karolina.topolska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.