Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Wielka Izba nie miała pytań, Rosja nie odbiła piłeczki

30 czerwca 2018

Prawa człowieka

Zaskakujący przebieg miała wczorajsza rozprawa przed Wielką Izbą Europejskiego Trybunału Spraw Człowieka w sprawie skargi katyńskiej. Rozpatrując odwołanie od wyroku z kwietnia 2012 r. (w którym trybunał stosunkiem głosów 4:3 uznał, że nie ma jurysdykcji do rozpoznania zasadności naruszenia przez Rosję art. 2 konwencji), po wysłuchaniu stron, sędziowie nie zadali żadnych pytań.

- Zupełnie wyjątkowa sytuacja. Najwyraźniej argumenty, które trybunał usłyszał z naszych ust dzisiaj, jak i te, które wcześniej otrzymał na piśmie, były na tyle jednoznaczne, że nie potrzeba było nic doprecyzowywać - mówi prof. Ireneusz Kamiński, autor skargi i jeden z trzech pełnomocników skarżących - krewnych ofiar.

Stanowisko rosyjskiego MSZ opierało się na stwierdzeniu, że ETPC nie może orzekać w sprawach, które dotyczą wydarzeń z czasu przed wejściem w życie konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, czyli przed 1953 r. Polska strona natomiast bardzo mocno podkreślała praktykę innych międzynarodowych sądów, które zajmowały się postępowaniami w sprawach zbrodni dokonanych przed związaniem się danego państwa konwencją.

- Przedstawiając obszerną argumentację dotyczącą właściwości ETPC i wskazując na istniejące orzecznictwo, udowadnialiśmy, że trybunał nie musi przecierać żadnych nowych ścieżek, lecz tylko podążyć duktem wytyczonym przez Międzyamerykański Trybunał Praw Człowieka, Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości czy Stały Trybunał Sprawiedliwości Międzynarodowej, który przed II wojną światową istniał jako sąd Ligi Narodów - relacjonuje prof. Kamiński.

Skarżącym zależy na wznowieniu śledztwa w sprawnie zbrodni z 1940 r. W ubiegłorocznym wyroku EPTC uznał, że w okresie po ratyfikacji przez Rosję konwencji w 1998 r. nie pojawiły się żadne nowe dowody lub okoliczności związane ze zbrodnią katyńską, które uzasadniałyby obowiązek prowadzenia śledztwa. Podczas rozprawy przed Wielką Izbą Aleksandra Mężykowska z polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych przekonywała jednak, że taką okolicznością było przekazanie przez Ukrainę w 2002 r. ukraińskiej listy katyńskiej władzom rosyjskim.

Fakt, że trybunał nie miał wczoraj żadnych pytań, zdaniem prawników świadczy o tym, że 17 sędziów wchodzących w skład Wielkiej Izby ma już ukształtowany pogląd w sprawie. I to nie tylko co do faktów, ale również co do prawa. Jednak polska strona jest dobrej myśli.

- Nawet w przypadku prostej operacji chirurg nigdy nie powinien mówić, że zabieg się zawsze powiedzie, tak i ja nie chcę niczego przesądzać. Jest jednak pewien dobry prognostyk, który pozwala z optymizmem patrzeć w przyszłość. Chodzi o to, że władze rosyjskie, mając możliwość sformułować zastrzeżenia do naszych argumentów, w żaden sposób się do nich nie odniosły - wskazuje Kamiński.

Na koniec, z uwagi na podeszły czy wręcz sędziwy wiek skarżących, prof. Kamiński poprosił trybunał, by "jeszcze na tym świecie mogli poznać wyrok ETPC" i by zapadł on możliwie szybko. Strona polska liczy na to, że stanie się to po wakacjach.

Władze rosyjskie, mając możliwość odniesienia się do naszych argumentów, nie skorzystały z niej

Piotr Szymaniak

piotr.szymaniak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.