Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Co rekomenduje Komisja Europejska

Ten tekst przeczytasz w 50 minut

PROBLEM:

1 Licencje i pozwolenia - ostrożnie z narzucaniem

Komisja Europejska rekomenduje, aby absolutny zakaz prowadzenia takich działalności brany był pod uwagę jako środek ostateczny. Zdaniem KE bezpośredni dostawcy usługi (czyli np. wynajmujący pokoje za pośrednictwem wspólnej platformy) powinni być zobligowani do uzyskania licencji i pozwoleń tylko w przypadku, kiedy jest to konieczne dla ochrony interesu publicznego. To szczególnie istotna kwestia np. dla kierowców Ubera. Niedawno głośno było o tym, że musieli obowiązkowo założyć działalność gospodarczą, lecz kalifornijska firma nie poinformowała ich jednocześnie o konieczności posiadania w Polsce licencji na przewozy okazjonalne (pisaliśmy o tym: Firma i Prawo z 9 lutego 2016 r., "Uber zmienia kurs - konieczne firma oraz licencja", DGP nr 26).

KE uważa, że niektóre z nich mogą podlegać koncesjonowaniu zgodnie z prawem krajowym, a nawet zostać zobligowane do stosowania prawa pracy. Kluczowym czynnikiem w tym przypadku jest skala ingerencji platformy w proces świadczenia usług pomiędzy użytkownikami: na ile to ona wyznacza ceny, na ile szczegółowo reguluje sposób, w jaki wykonywana jest usługa oraz czy jest posiadaczem środków realizacji usługi. Zdaniem KE sami biznesmeni stojący za firmami nie powinni mieć konieczności uzyskania pozwolenia czy licencji na prowadzenie interesu, jeżeli występują jedynie jako pośrednik między konsumentami a faktyczną usługą (jak np. platforma technologiczna łącząca kierowców BlaBlaCar z osobami chętnymi do dzielenia kosztów przejazdu samochodem).

- Można sobie wyobrazić sytuację, w której jedna platforma uznana wyłącznie za pośrednika nie będzie obciążona żadnymi obowiązkami fiskalnymi, a inna będzie zmuszona do zatrudnienia pracowników na podstawie umów o pracę - mówi Bartosz Kwiatkowski, menedżer w dziale doradztwa prawnopodatkowego w PwC.

2 Okazjonalna działalność to nie komercja

KE wskazała również, iż regulator powinien oddzielić działalność osób funkcjonujących w ramach platformy pośredniczącej w sposób okazjonalny od tych, którzy czynią z tego sposób na biznes.

Ta pierwsza grupa często nie postrzega wykorzystania platform jako pracy - widzi je jako szansę na dodatkowy zarobek, sposób na zabicie czasu czy okazję do nawiązania znajomości. Niektóre państwa członkowskie wprowadziły ulgi podatkowe dla takich osób. Przykładowo w marcu Wielka Brytania ustaliła dwie kwoty zwolnione z opodatkowania: 1000 funtów dla sprzedaży dóbr i świadczenia usług w ramach gospodarki współdzielenia, drugie tyle - dla przychodu z wynajmu nieruchomości. Z kolei włoski rząd zaproponował uproszczony 10-procentowy podatek liniowy dla dochodów osiąganych z tego samego tytułu, ale nieprzekraczających 10 tys. euro.

Problem w tym, że coraz więcej jest jednak osób, dla których platformy ekonomii współdzielenia są podstawowym źródłem dochodu. Osoby te postrzegają się często jako mikroprzedsiębiorcy i zgodnie z oceną KE powinny być traktowane na równi z przedsiębiorcami działającymi poza domeną wirtualną. To kontrowersyjna kwestia zwłaszcza w silnie uregulowanych branżach wymagających płacenia odrębnych podatków i uzyskania pozwoleń (jak branża transportowa czy hotelarska).

Komisja Europejska rekomenduje zatem ustalenie progów, które oddzielą te dwa rodzaje aktywności. Z tym może być jednak problem. Urzędnicy wydają się nie zdawać sobie sprawy z faktu, że nowoczesne modele biznesowe stosuje się w wielu różnych branżach i progi liczbowe w każdej z nich należałoby zatem ustalić indywidualnie. Przy obecnej dynamice rozwoju modelu "sharing economy" oznaczać to może ciągłe zmiany w prawie. Czym innym jest bowiem jazda popołudniami z Uberem, gdy kierowca jest w stanie przewieźć kilkunastu pasażerów dziennie, a jeszcze czym innym - wynajmowanie pokojów z Airbnb przy każdej okazji, kiedy opuszcza się swoje lokum na weekend. Problem może być też z platformami crowdfundingowymi, w ramach których odbywa się nawet kilkadziesiąt projektów finansowania społecznościowego jednocześnie.

Na problem zwrócili też uwagę polscy posłowie. Potwierdza to interpelacja poselska nr 30854 w poprzedniej kadencji Sejmu. Odpowiedź ówczesnego wiceministra Jarosława Nenemana streścić można następująco. Kierowcy i wynajmujący nieruchomości mają takie same obowiązki jak każdy inny podatnik. Muszą się rozliczać z fiskusem, a w niektórych sytuacjach (kierowcy) posiadać kasy fiskalne. Wiceminister przyznał też pośrednio, że problemem może być stopień przestrzegania tych obowiązków. Zapowiedział jednak kontrole fiskusa. Te rzeczywiście się pojawiły jeszcze w poprzednim roku. Być może był to jeden z powodów, dla których polski Uber zażądał od kierowców rejestracji działalności gospodarczej.

3 Odpowiedzialność za treści ograniczona, ale nie zawsze

Kolejną ważną dla przedsiębiorców kwestią jest odpowiedzialność za treści i informacje zawarte na platformach pośredniczących. Zdaniem KE platformy mogą być wyłączone od winy za dane przechowywane lub umieszczane przez użytkowników i partnerów danej usługi (np. treść ogłoszeń i komentarzy).

Nie powinny być jednak wyłączone od odpowiedzialności za niewłaściwie zabezpieczone transakcje finansowe w ramach platformy. Organ UE wzywa przedsiębiorców do woluntarystycznych działań mających na celu zwalczanie nielegalnych materiałów w sieci.

4 Ochrona praw konsumenta - minimalna

Państwa członkowskie będą musiały zapewnić ochronę konsumentów przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi. W Polsce organem kontrolnym w tym zakresie jest Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Zdaniem KE prawodawstwo krajów członkowskich nie powinno narzucać niepotrzebnych obowiązków na okazjonalnych dostarczycieli usług. Może to oznaczać, że to regularni przedsiębiorcy działający w ramach platformy modelu "sharing economy" powinni raportować swoją działalność i spełniać bardziej restrykcyjne wymogi dotyczące samej usługi niż te osoby, które dostarczają usługę (np. wynajmą pokój) od czasu do czasu.

Problem w tym, że obecnie istnieją obawy co do bezpieczeństwa korzystania z wielu platform w modelu ekonomii współdzielonej. W przypadku Airbnb lub BlaBlaCar, jeśli usługa nie dojdzie do skutku - konsument może liczyć co najwyżej na zwrot prowizji lub części wydatków. Roszczenie z powodu nienależycie wykonanej usługi w ramach takiej platformy właściwie nie jest w żaden sposób podjęte przez polskie prawo. Klienci Ubera mogą co najwyżej wystawić negatywną opinię swojemu kierowcy za usługę niezgodną z oczekiwaniami, nieetyczne praktyki bądź niebezpieczną jazdę. Nikt nie wie jednak, co by się stało, gdyby doszło do groźnego wypadku.

Podobnie wygląda sprawa z finansowaniem społecznościowym. W Stanach Zjednoczonych w ramach platformy Kickstarter było w ten sposób sfinansowanych tak wiele nieudanych projektów (zahaczających o oszustwo), że w sprawę postanowił się wtrącić tamtejszy rząd.

W Polsce, zdaniem ekspertów, konsumenci są chronieni. Mogą np. na drodze cywilnej dochodzić roszczeń o zwrot wpłaconych pieniędzy na felerny projekt crowdfundingowy.

5 Zatrudnienie - nie w każdym przypadku

W prawie pracy będą musiały pojawić się przepisy dotyczące współpracy przedsiębiorców z partnerami realizującymi usługę dla konsumentów. Mogą zostać stworzone kryteria współpracy z platformami typu "sharing economy", w zależności od sposobu i regularności współpracy - czasami realizujący usługę będzie mógł zatem zostać zatrudniony jako zwykły pracownik. Może istnieć jednak furtka dla tych, którzy chcą pozostać współpracownikami luźno związanymi z platformą. Tu pojawia się pytanie, w jaki sposób do wprowadzenia ewentualnych regulacji podejdzie np. Uber. Do tej pory słynny jest z tego, że odżegnuje się od zatrudniania współpracujących kierowców na etacie. Są oni raczej niezależnymi zleceniobiorcami albo przedsiębiorcami. Ewentualna konieczność zatrudniania kooperantów może być dużym problemem dla gigantów ekonomii współdzielenia. Wydaje się, że mniejsze firmy i start-upy nie odczują aż tak podobnych regulacji.

6 Podatki konieczne

Komisja nie ma wątpliwości, że przedsiębiorcy działający w modelu ekonomii współdzielenia muszą płacić podatki jak wszyscy inni uczestnicy rynku. Powinny one uwzględniać podatki od przychodów indywidualnych i firmowych oraz podatek VAT. Komisja wezwała ustawodawców do maksymalnego uproszczenia i rozwiania wszelkich wątpliwości prawnych w tym zakresie. Poleciła również przedstawicielom firm "sharing economy", by również wzięli udział w rozmowach nad zmianą prawa.

Nasze Ministerstwo Finansów zapewnia, że nie będzie tworzyć odrębnego modelu podatkowego dla firm "sharing economy". VAT tak jak w każdym innym przypadku rozliczają tylko osoby prowadzące regularną działalność i osiągające duże przychody. Sposób rozliczenia PIT także już dziś zależy od tego, czy prowadzą działalność gospodarczą, czy działają okazjonalnie. Wskazówki KE nie powinny wiele zmienić w tym zakresie. Być może jednak nasilą się kontrole podatkowe dużych firm kosztem osób prowadzących działalność okazjonalną.

Włoski rząd zaproponował uproszczony, 10-procentowy podatek liniowy dla dochodów osiąganych w ramach gospodarki współdzielenia, ale nieprzekraczających 10 tys. euro.

Ekonomia współdzielenia polega na łączeniu osób za pomocą platform internetowych, umożliwiających im świadczenie usług lub wspólne korzystanie z aktywów, zasobów, czasu, umiejętności lub kapitału, bez przekazywania praw własności.

Świat nie zawsze jest entuzjastycznie nastawiony

Najgłośniej protestują . Ich niechęć widać praktycznie w każdym mieście, w którym działalność rozpoczyna Uber. Kontratak taksówkarzy szczególnie silny był we Francji i w Niemczech. Jeszcze w 2014 r. zakazano działalności kalifornijskiego giganta w Berlinie. W grudniu 2014 r. taksówkarze wygrali w Hiszpanii. Tamtejszy sąd miał zakazać działalności Ubera z uwagi na jego zarejestrowanie w amerykańskim stanie Delaware. Ten uważany jest za raj podatkowy. W tym samym roku firma miała problemy z Indonezji i Holandii. W 2015 r. na zakaz działalności zdecydowała się Francja. Pomogły szerokie protesty taksówkarzy i akcja policji, która aresztowała dwóch menedżerów firmy. Francuskiemu szefowi Ubera Thibauldowi Simphalowi i szefowi odpowiedzialnemu za działalność firmy w Zachodniej Europie Pierreowi-Dimitriemu Goreowi-Cotyemu zarzucono złamanie prawa w związku z prowadzeniem serwisu UberPop. Według prokuratury mężczyźni byli winni współudziału w prowadzeniu nielegalnej firmy taksówkarskiej i sprzecznego z prawem przetwarzania danych osobowych klientów.

Kłopoty ma także . Na cenzurowanym w wielu krajach jest inny symbol ekonomii współdzielenia, czyli Airbnb. Na przykład w Berlinie turyści od maja br. nie mogą już wynajmować na krótki czas całych mieszkań za pośrednictwem jakichkolwiek tego typu platform. Dochodziło do sytuacji, w której mieszkańcy miasta posiadający kilka nieruchomości woleli wynajmować je turystom na weekend, zamiast np. studentom na długi okres. W efekcie znacząco wzrosły ceny wynajmu. Mandat za nieprzestrzeganie nowego prawa to nawet 100 tys. euro. Stracili też inwestorzy, którzy kupowali kilka mieszkań z zamiarem wystawiania ich na Airbnb. Teraz prowadzenie takiego biznesu jest możliwe jedynie za przyzwoleniem miasta i po spełnieniu rygorystycznych przepisów. W praktyce taka działalność niczym nie różni się od hotelu.

Na czym to polega

Kraje, w których konsumenci chcą się stać prosumentami

Niektóre państwa w rozwoju ekonomii współdzielenia widzą dla siebie wielką szansę.

którą określa się nawet jako "raj dla ekonomii współdzielenia". W Helsinkach można dzielić się samochodem, posiłkiem, umiejętnościami itp. Co było czynnikiem, który stoi za boomem na ekonomię współdzielenia? Eksperci wskazują na "Dzień Restauracji", który pierwszy raz odbył się w 2011 r. Finowie, którzy chcieliby założyć restaurację, bar itp. określaliby jego lokalizację, menu. Następnie rejestrowali się na stronie wydarzenia i przez jeden dzień ich prywatny dom albo nawet park miejski mógł zmienić się w restaurację. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Rok później w Helsinkach wystartował "Dzień Sprzątania", który również był sukcesem. Zdaniem ekspertów za fińskimi osiągnięciami w ekonomii współdzielenia stoi tamtejsza mentalność. To naród przyzwyczajony do pomocy innym, żyjący w "państwie dobrobytu" z silnym zaangażowaniem państwa. Finowie przyzwyczaili się więc do redystrybucji i dzielenia się dobrami oraz usługami. Sukcesem dla odmiany nie okazał się pomysł Zarządu Transportu Miejskiego w Helsinkach. Jeszcze w 2012 r. wdrożył on usługę Kutsuplus, której w ramach można było skorzystać (na żądanie) z przejażdżki dzielonymi furgonetkami. Tym razem Finowie nie zareagowali entuzjastycznie i Kutsuplus ciągle nie zarabia na siebie.

Ekonomia współdzielenia podbija także sąsiednią . Sztokholm był czwartym międzynarodowym miastem, w którym rozpoczął działalność jej symbol - Uber. Aplikacja szybko zyskała ogromną popularność i zaczęły jej używać dziesiątki tysięcy Szwedów. Innym przykładem sukcesu jest fińska spółka Venuu, która oferuje wyszukiwanie miejsca do organizacji ślubów, imprez itp. wydarzeń.

Nadbałtycka otworzyła się na współpracę z Uberem. Kalifornijski gigant zawitał do Tallina dopiero w maju 2015 r. Już w październiku ubiegłego roku estoński fiskus zapowiedział powołanie razem ze spółką wspólnej grupy roboczej. Obie strony postanowiły wypracować kompromisowy model opodatkowania dla firm działających w ramach "ekonomii współdzielenia".

W idea się rozwija. Chiński odpowiednik GUS szacuje, że do 2020 r. w ten sposób wytworzona zostanie 1/10 tamtejszego PKB. Już dziś jednak jej wartość szacowana jest na 298 miliardów dolarów. Współdzielone jest wszystko - nie tylko samochody i majątek rzeczowy, ale przede wszystkim usługi. Tak jak w krajach europejskich problemem są przepisy, które nie nadążają za nową rzeczywistością. W efekcie chińskie sądy zalewają setki spraw będących reperkusją skorzystania z jednej ze współdzielonych usług bądź takiego towaru.

W zapotrzebowanie na współdzielenie samochodu jest na tyle duże, że na rynku znalazło się miejsce dla kilku firm oferujących zupełnie inny model biznesowy, m.in. o Drive4u, która wynajmuje doświadczonego kierowcę szofera, który przewozi pasażera do punktu docelowego przy użyciu jego własnego auta. Eksperci podkreślają, że tylko w ostatnim roku powstały setki nowych hinduskich "start-upów", które chcą pośredniczyć w dzieleniu praktycznie wszystkiego.

Nowy model biznesu wygrywa też w . Ponownie najczęściej dzielonym dobrem jest samochód. Ale w krajach, które żyją z turystyki, bardzo dobrą pozycję rynkową zyskało też Airbnb i inne platformy pomagające w wynajmie mieszkań. Dla przykładu w brazylijskim Rio de Jainero wynajęte jest w ten sposób ponad 21 tys. nieruchomości.

OPINIA EKSPERTA

@RY1@i02/2016/113/i02.2016.113.215000200.805.jpg@RY2@

Bartosz Kwiatkowski menedżer w dziale doradztwa prawnopodatkowego w PwC

Agenda Komisji Europejskiej nie przyniosła żadnych niespodzianek. Opublikowany tekst wytycznych w znacznej mierze pokrywa się z oczekiwaniami zainteresowanych rozwojem ekonomii współdzielenia.

KE podeszła do kwestii regulacji gospodarki współdzielenia bardzo ostrożnie, upatrując w rozwoju platform szansy na nowy impuls dla rozwoju oraz ożywienia na rynku pracy w państwach członkowskich. Dokument przedstawia jedynie zalecenia KE, ale zarazem sygnalizuje wolę Brukseli do zaangażowania się w rozwiązywanie kontrowersji, jakie mogą się pojawić w krajach UE stosujących rozwiązania niespójne z przedstawionymi wytycznymi. W szczególności Komisja zaleca legislatorom powstrzymanie się od rozwiązań radykalnych, jakimi byłyby bezwarunkowe zakazy działania poszczególnych platform ze względu na domniemaną niezgodność z prawem krajowym, apelując zarazem o poszukiwanie rozwiązań pozwalających pogodzić nowe modele biznesowe z lokalnymi ramami prawnymi. Nie ma powrotu do czasów sprzed platform gospodarki współdzielenia. Jednak rolą władz publicznych - w tym KE - jest monitorowanie negatywnych zjawisk, jakie w sposób nieunikniony będą się pojawiać na nieustannie ewoluującym rynku. Globalne platformy cyfrowe mają niespotykaną wcześniej zdolność monopolizacji rynków, na których działają. Zmieniające się błyskawicznie modele biznesowe mogą wykorzystywać luki prawa krajowego, tworząc w krótkim okresie sytuację nieuprawnionej przewagi konkurencyjnej wobec tradycyjnego biznesu. Rodzi się wiele kontrowersji: czy samoregulacja platform i system zaufania opartego na systemie ratingów wystarczy dla zapewnienia bezpieczeństwa użytkownikom? Jak gromadzone dane osobowe będą wykorzystywać globalne platformy gospodarki współdzielenia? Czy tradycyjne przedsiębiorstwa zaadaptują się do nowej rzeczywistości i transformacja cyfrowa stanie się faktem? Jak zmieni się w nowej rzeczywistości model świadczenia pracy? Kolejne pytania zapewne będą się mnożyć wraz z lawinowym wzrostem skali działania platform cyfrowych, a odpowiedzi na nie przyniesie przyszłość.

TRZY PYTANIA DO EKSPERTA

To nie jest prawdziwa przyszłość nowej ekonomii

@RY1@i02/2016/113/i02.2016.113.215000200.806.jpg@RY2@

Cezary Kaźmierczak prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców

Czy jest potrzeba uregulowania modelu ekonomii współdzielenia? I jak to zrobić, skoro jest on obecny w tak wielu branżach?

Prawdziwej ekonomii współdzielenia w ogóle nie należy regulować. Państwo nie powinno się zastanawiać nad sytuacjami, kiedy człowiek szuka chętnych do wspólnej jazdy w celu zaoszczędzenia na paliwie. Jednak obecnie pod ten model podszywa się wiele firm, które tak naprawdę prowadzą zwyczajny biznes, wykorzystując nowy trend do wprowadzania konsumentów i urzędników w błąd. Takich działalności "pseudowspółdzielenia" nie da się dobrze uregulować, bo na każdym kroku niewiadome się mnożą i można zostać posądzonym o złamanie zakazu nieuczciwej konkurencji. Typowym tego przykładem jest Uber. Jego docelowym projektem jest przecież wprowadzenie samochodów autonomicznych, sterowanych przez komputery, a to nie ma nic wspólnego z ekonomią współdzielenia. Wycieranie sobie gęby takim modelem ekonomii pozwala tej firmie gładko wchodzić na kolejne rynki i nie respektować konieczności uzyskania odpowiednich licencji przez kierowców. Dopiero, gdy Uber zdobywa stabilną pozycję w kraju - łaskawie decyduje się na częściowe respektowanie niektórych przepisów - jak np. niedawne wprowadzenie obowiązku posiadania działalności gospodarczej przez kierowców jeżdżących w ramach platformy. Takie praktyki to nie jest prawdziwa przyszłość nowej ekonomii.

Agenda zakłada obowiązek oddzielenia działalności okazjonalnej od zwykłego biznesu w modelu "sharing economy". Jak to zrobić?

Dostawcy usług na pewno będą nadużywać przepisów, by płacić niższe podatki. Będą oszukiwać, że prowadzą działalność okazjonalną, a nie regularny biznes. Wicepremier Mateusz Morawiecki przedstawił ostatnio plan małej działalności gospodarczej. Nasz związek (ZPP) proponuje, by w ramach tego planu kwota 3 tys. zł miesięcznie była opodatkowana w sposób zryczałtowany. Takie rozwiązanie byłoby idealne do zastosowania dla osób działających od czasu do czasu w ramach modelu ekonomii współdzielonej.

Jaka powinna być odpowiedzialność firm z modelem "sharing economy" za np. źle wykonaną usługę bądź doprowadzenie przez jej dostawcę usług do doznania uszczerbku na zdrowiu konsumenta w jej wyniku?

Większość spraw zapewne znajdzie finał w sądach cywilnych, bo próba regulacji takiej kwestii jest zbyt karkołomnym zadaniem, by przyniosła zamierzony efekt. Prawo nie nadąża obecnie za nowymi technologiami i na świecie nikt nie ma pomysłu, jak sobie radzić z zagrożeniami za tym idącymi. Niektóre kraje starają się ograniczać kontrowersyjne działania platform technologicznych, poszerzając rejestry klauzul abuzywnych o nowe wpisy. Problem w tym, że przedsiębiorcy w Polsce zupełnie takich katalogów nie respektują. A umowy z dostawcami usług w takich platformach przeważnie umywają ręce od jakiejkolwiek odpowiedzialności.

Jakub Styczyński

 jakub.styczynski@infor.pl

@RY1@i02/2016/113/i02.2016.113.215000200.808.jpg@RY2@

Mariusz Szulc

mariusz.szulc@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.