To nie krok, ale sus w poszerzaniu ochrony konsumenta
Interpretacja unijnej dyrektywy, jaką zaprezentował rzecznik generalny TSUE, może doprowadzić do kolejnych pozwów przeciwko bankom dotyczących nieuczciwych warunków w umowach o kredyt walutowy
Czwartkowa opinia rzecznika generalnego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej przedstawiana jest przez prawników reprezentujących frankowiczów jako wielka wygrana ich klientów. I trudno się temu dziwić – na pierwszy rzut oka jest dla nich bardzo korzystna. Pytanie tylko, czy ogłaszanie pełnego zwycięstwa nie jest przedwczesne.
Jestem klientką banków, a z racji wykonywanego zawodu zapewne nieco wnikliwiej niż przeciętny Kowalski przyglądam się ich działalności. W pierwszej chwili opinia rzecznika generalnego TSUE mnie ucieszyła. A przynajmniej ta jej część, w której mowa jest o tym, że instytucjom finansowym po upadku umowy kredytu nie należy się od konsumentów tzw. wynagrodzenie za korzystanie z kapitału. W uzasadnieniu podkreślono, że uznanie umowy za nieważną to konsekwencja zamieszczenia w niej nieuczciwych warunków przez bank. Rzecznik generalny podkreślił przy tym, że przedsiębiorca nie może czerpać korzyści gospodarczych z sytuacji powstałej na skutek własnego bezprawnego działania. W pierwszym odruchu aż przyklasnęłam, czytając ten fragment opinii. To przecież oczywiste i zgodne ze społecznym odczuciem sprawiedliwości.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.