Reklama polityczna na celowniku
Krytyczne wobec unijnego projektu są nie tylko środowiska libertariańskie, lecz także biznes, któremu grozi ograniczenie komunikacji choćby dotyczącej procesów legislacyjnych
Zaproponowane przez Komisję Europejską rozporządzenie w sprawie przejrzystości i targetowania reklamy politycznej ma wspierać „wolne i uczciwe wybory” oraz „rzetelną debatę demokratyczną”, chroniąc elektorat przed manipulacjami i dezinformacją. Planowane przepisy pozwolą profilować reklamy polityczne, ale tylko za uprzednią zgodą użytkownika i na podstawie ograniczonego katalogu danych. Projekt wszedł już w fazę trilogu między Komisją, Radą i europarlamentem. Tymczasem coraz głośniej słychać krytykę, że zamiast pomóc, zaszkodzi demokracji.
Kontrowersje budzi przede wszystkim szeroka definicja „działalności w zakresie reklamy politycznej”. Konfederacja Lewiatan, Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej, Związek Cyfrowa Polska, Związek Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Związek Rzemiosła Polskiego Pracodawcy alarmują, że jeśli nie zostanie zmieniona, to zaszkodzi debacie publicznej i procesom demokratycznym.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.