Luksemburg może nas zaskoczyć
Czy ostateczne rozstrzygnięcie sporów frankowych w Polsce rzeczywiście zależy od wyroku TSUE w sprawie państwa Dziubak, który ma zostać ogłoszony 3 października?
Od kilku tygodni polską opinię publiczną elektryzuje temat oczekiwanego wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie państwa Dziubak (sprawa C-260/18) w świetle jego ewentualnego wpływu na kierunek rozstrzygania tak zwanych sporów frankowych w Polsce, a w szczególności rozważania, na ile TSUE podzieli stanowisko rzecznika generalnego przedstawione 14 maja 2019 r. Opinia rzecznika, o ile spotkała się z dość krytycznym przyjęciem wielu ekonomistów, o tyle w prezentowanych w domenie publicznej komentarzach przedstawicieli praktyki prawniczej (aczkolwiek wydaje się, że zdominowanej przez osoby reprezentujące klientów banków w prowadzonych sporach sądowych) oceniana jest jako „punkt zwrotny” w prowadzonych przez nich bataliach sądowych. Opinia ma jakoby przesądzać o zasadności podnoszonych przez nich roszczeń dotyczących czy to rzekomo złotowego charakteru zawartych umów kredytowych indeksowanych do walut zagranicznych, czy też nawet o rzekomej ich nieważności.
Jednakże wydaje się, że zarówno opinia rzecznika, jak i wydany w jej następstwie wyrok TSUE mogą nie mieć takiego waloru. Wynika to z faktu, że analizując sprawę państwa Dziubak, rzecznik nie wziął pod uwagę wielu przepisów wprowadzonych do polskiego prawa po zawarciu przez nich umowy kredytu indeksowanego. Natomiast istnienie takich regulacji, w świetle wydanych w tym roku wyroków TSUE (w szczególności z 14 marca w sprawie Dunai, C-118/17; oraz z 26 marca w sprawie Santos, C-70/17), powinno prowadzić rzecznika do zgoła odmiennej oceny sprawy państwa Dziubak niż przedstawiona w opinii.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.