Stacje pomiaru muszą być tam, gdzie natężenie ruchu jest największe
Agnieszka Warso-Buchanan: Mieszkańcy będą mogli kontrolować, gdzie wojewódzkie inspektoraty ochrony środowiska ustawiają mierniki i czy wybrana przez nich lokalizacji oddaje rzeczywisty poziom zanieczyszczenia
fot. materiały prasowe
Agnieszka Warso-Buchanan radca prawny z Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi
W niedawnym wyroku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) orzekł, że sądy krajowe powinny zająć się zarówno kwestiami związanymi z miejscami pomiaru jakości powietrza, jak i sposobem wskazywania, że np. jakość powietrza jest dobra. Co to znaczy dla samorządów?
Ten wyrok z pewnością będzie miał bardzo duże, choć nie natychmiastowe, przełożenie na ocenę jakości powietrza, a tym samym na obowiązki nakładane na organy administracji, także na poziomie samorządowym. W odpowiedzi m.in. na pytanie ClientEarth TSUE potwierdził, że system monitorowania powietrza oraz umiejscowienie konkretnych stacji podlega sądowej kontroli, którą mogą zainicjować np. obywatele lub organizacje społeczne. Oznacza to, że w trakcie takiego sprawdzania, właściwe organy – w Polsce wojewódzkie inspektoraty ochrony środowiska (WIOŚ ) – będą musiały wykazywać, na podstawie jakich danych oraz analiz technicznych uznały, że stacje monitoringu mają stać w tym, a nie innym miejscu. Ponadto obywatele będą mogli żądać, by WIOŚ przedstawił dokumentację, na podstawie której dokonano takiego wyboru.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.