Dziennik Gazeta Prawana logo

1. Sędziowie, którzy zatrzymali dobrą zmianę w Sądzie Najwyższym

1. Sędziowie, którzy zatrzymali dobrą zmianę w Sądzie Najwyższym
fot. Andrzej Iwańczuk/Reporter
28 stycznia 2019

Kiedy wszyscy już myśleli, że Prawo i Sprawiedliwość dopnie swego i odeśle na przymusową emeryturę prawie 40 proc. sędziów Sądu Najwyższego, ci sięgnęli po oręż, który znają najlepiej – prawo. Dokonując zadziwiającej wprost ekwilibrystyki prawnej, o obniżenie wieku przechodzenia w stan spoczynku sędziów SN zapytali Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jednocześnie stosując kontrowersyjne zabezpieczenie polegające na czasowym zawieszeniu obowiązywania przepisów. W efekcie TSUE wydał własne postanowienie zabezpieczające, które nakazało przywrócenie sędziów SN do czynnej służby. Chcąc nie chcąc, PiS musiał więc zgiąć kark i przygotować odpowiedni projekt realizujący nakaz trybunału w Luksemburgu.

Pionierem w kierowaniu do TSUE pytań prejudycjalnych, które dotyczyły szeroko pojętej reformy wymiaru sprawiedliwości realizowanej przez obecny rząd, był skład SN orzekający w jednej ze spraw z zakresu ubezpieczeń społecznych (sprawozdawcą i autorem uzasadnienia był sędzia Krzysztof Rączka). Przetarł on ścieżkę innym składom SN i sądom, ośmielając nawet chowający zazwyczaj w takich sprawach głowę w piasek Naczelny Sąd Administracyjny. Ten bowiem, rozpatrując odwołania sędziów od uchwał Krajowej Rady Sądownictwa w sprawie wskazania kandydatów na sędziów SN, nakazał wstrzymanie ich wykonania. Jednocześnie również zadał pytania do TSUE – tym razem jednak dotyczące przede wszystkim KRS. Wyraził w nich obawę, czy obecna rada jest powołana w sposób prawidłowy.

Pytania zadawane TSUE przez polskie sądy pozwoliły również Dariuszowi Zawistowskiemu oraz Stanisławowi Zabłockiemu, prezesom odpowiednio Izby Cywilnej oraz Izby Karnej SN, czasowo niedopuścić do orzekania nowych sędziów, których mimo zabezpieczenia wydanego przez NSA oraz toczących się postępowań przed TSUE prezydent powołał do SN. Decyzje te wywołały spore kontrowersje. Ci, którzy je podjęli, tłumaczą jednak, że były niezbędne, aby nie dopuścić do wydawania wyroków przez sądy nieprawidłowo obsadzone.

Należy jednak wspomnieć, że w tej walce o SN sędziowie również popełniali błędy. Jednym z nich z pewnością było wskazanie Józefa Iwulskiego, sędziego SN, jako tego, który ma kierować Sądem Najwyższym w okresie, gdy nie był pewny status prof. Małgorzaty Gersdorf jako I prezesa SN. Szybko okazało się, że w przeszłości sędziego zdarzały się momenty niechlubne. Jak odkrył DGP, w okresie PRL brał on udział w skazywaniu opozycjonistów. To było spore potknięcie, zwłaszcza że dało paliwo PiS. Przedstawiciele tej partii od początku wiele dokonywanych zmian w Sądzie Najwyższym uzasadniali potrzebą oczyszczenia go z komunistycznych złogów. ©

MK

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.