Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo cywilne

Wasza produkcja, nasze roszczenia

Ten tekst przeczytasz w 17 minut

Za naruszenie poczucia tożsamości narodowej można domagać się zadośćuczynienia. I wolność wypowiedzi nie stoi temu na przeszkodzie

W czerwcu 2013 r. TVP wyemitowała trzyodcinkowy serial wyprodukowany przez niemiecką telewizję publiczną ZDF pt. "Nasze matki, nasi ojcowie". Światowa premiera serialu miała miejsce w marcu 2013 r. Następnie prawa do niego zostały sprzedane do ok. 60 państw, w tym do Polski.

Emisja serialu wywołała gwałtowną reakcję w naszym kraju. Producentom zarzucono szkalowanie pamięci żołnierzy Armii Krajowej i przedstawienie Polaków jako skrajnych antysemitów. Wskazywano jednocześnie, że film umniejsza rolę Niemców, sugerując, że odpowiedzialność za wojnę, a także zagładę Żydów, ponoszą naziści - "zwykli" zaś Niemcy biorą w niej udział dla ocalenia ojczyzny i sami są również często ofiarami wojny. Owi "zwykli Niemcy" przyjaźnią się z Żydami i pomagają w ocaleniu ich przed nazistami. Serial przedstawia zatem dobrych i złych Niemców. Co istotne, ukazuje on również w dobrym i złym świetle Rosjan. Polacy są tam zaś przedstawieni głównie pod kątem ich niezwykle negatywnego stosunku do Żydów.

Falę protestów w Polsce można rozpatrywać na tle podobnych reakcji po emisji polskiego filmu "Pokłosie" czy też publikacji książki J.T. Grossa "Sąsiedzi".

O ile jednak oba te materiały można uznać za próbę polskiego rozliczenia się z własną przeszłością poprzez podjęcie tematu winy, o tyle produkcja niemiecka dostarcza perspektywy sprawcy, który tę winę relatywizuje. "Nasze matki, nasi ojcowie" jawi się jako środek realizacji pewnej polityki historycznej, która uwspólnia, a przez to podważa niemiecką winę za zbrodnie II wojny światowej, a nawet prowadzi do pewnej gradacji motywów: antysemityzm niemiecki jest ukazany jako antysemityzm polityczny - odgórny, zaś antysemityzm polski jest organiczny - oddolny, co w percepcji widza wywoływać może silniejszą niechęć pod adresem Polaków niż Niemców.

Zagadnienie prawnej odpowiedzialności za przekaz medialny w kontekście czci narodu pojawiało się dotąd najczęściej przy okazji używania przez media zachodnie określenia "polskie obozy śmieci" bądź podobnych określeń sugerujących polską winę za Holocaust. Mimo zapowiedzi reakcji prawnej przez polski rząd, nie podjęto jednak żadnych kroków zmierzających do pociągnięcia do odpowiedzialności autorów takich bądź podobnych określeń.

Sztuka to nie licencja na bezkarność

Decyzja o emisji serialu w polskiej telewizji publicznej stała się z kolei przedmiotem zainteresowania prokuratora okręgowego w Warszawie - postępowanie karne dotyczyło jednak nie twórców serialu, ale prezesa TVP SA w kontekście możliwości popełnienia przezeń przestępstwa znieważenia narodu polskiego. W Niemczech zaś tamtejsza prokuratura bada ten sam wątek w odniesieniu do twórców serialu.

Jak dotąd sprawa nie była jednak przedmiotem rozważań cywilnoprawnych w sprawie naruszenia przez producentów filmu dóbr osobistych Polaków jako narodu szczególnie skrzywdzonego przez Niemców w czasie II wojny światowej.

W pierwszej kolejności należy zaznaczyć, że sama okoliczność, iż serial jest utworem artystycznym, w dodatku o charakterze fabularnym, nie stanowi per se okoliczności wyłączającej bezprawność. Zgodnie z orzecznictwem polskich sądów i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wolność artystyczna nie ma charakteru absolutnego i samodzielnie nie uchyla bezprawności twórcy naruszającego dobra osobiste (por. wyrok SN z 2 lutego 2011 r., sygn. akt II CSK 431/10, a także wyrok ETPC z 25 listopada 1996 r. w sprawie Otto-Preminger-Institute p. Austrii). W przypadku upublicznienia utworu może dojść do kolizji zawartych w nim treści z innymi dobrami podlegającymi ochronie, w tym dobrami osobistymi innych osób.

Zdaniem Sądu Najwyższego (por. ww. wyrok z 2 lutego 2011 r., a także wyrok SN z 17 października 2001 r., sygn. akt IV KKN 165/97) wolność wypowiedzi (także i artystycznej) nie może oznaczać dowolności korzystania z niej, w szczególności poprzez naruszanie godności i czci innych osób. ETPC wskazuje zaś, że od dzieła należy wymagać unikania wypowiedzi, które bez powodu są obraźliwe dla innych (por. ww. wyrok w sprawie Otto-Preminger-Institute).

Niestosowne czy również bezprawne

Opisana powyżej linia orzecznicza ma szczególne znaczenie w odniesieniu do utworów literackich czy filmowych, które opowiadając o losach fikcyjnych bohaterów, odwołują się do prawdziwych wydarzeń i ludzi. W filmie fikcja literacka miesza się z rzeczywistymi wydarzeniami II wojny światowej.

Mimo że w serialu brak jest bezpośredniej wypowiedzi wskazującej na autentyczność głównych bohaterów, twórcy filmu zadbali o silny przekaz sugerujący reprezentatywność proponowanej przez nich narracji.

Środkami wzmocnienia tego przekazu są m.in. pojawiające się na ekranie po zakończeniu trzeciego odcinka serialu napisy z imionami głównych bohaterów oraz datami ich urodzin i śmierci - element zarezerwowany dla materiałów dokumentalnych bądź opartych na faktach.

Również dobrany przez twórców serialu tytuł wzmacnia wrażenie uogólnienia, czy nawet pewnej obiektywizacji poprzez odwołanie się do całej generacji poprzedzającej współczesne pokolenie Niemców. Dobitnym potwierdzeniem tej narracji jest angielska wersja tytułu: "Generation War". Położenie przez twórców filmu nacisku na przekaz generalizujący, pretendujący do miana reprezentatywnego, jest esencjalne dla oceny bezprawności zawartej w filmie wypowiedzi o Polakach. Konsekwencją takiej narracji jest obezwładnienie ewentualnego argumentu, że osoby i wydarzenia przedstawione w filmie rzeczywiście miały bądź mogły mieć miejsce.

Nawet jeśli można wskazać na udokumentowane przykłady dobrych Niemców i skrajnie antysemickie postawy żołnierzy Armii Krajowej, przedstawienie takie nie wytrzymuje konfrontacji z prawdą historyczną w ujęciu generalizującym - a taką właśnie narrację przyjęli twórcy filmu. Ewidentne nadużycie historyczne, jakiego dopuścili się autorzy serialu, polega zatem na podniesieniu incydentów do rangi reguły. W konsekwencji film stwarza fałszywe wrażenie, że naród polski, podobnie, jak przedstawieni w serialu naziści, jest współwinny zbrodni Holocaustu. Poza bezprawnością takiego zabiegu - która to bezprawność jest kategorią jurydyczną, pozostaje wskazać na jego zwyczajną, głęboką niestosowność, która wynika z faktu, że proponentem tej narracji jest ZDF - publiczna telewizja "narodu sprawców".

Tożsamość narodowa jako dobro osobiste

Zagadnienie dziedzictwa historii jako źródła obowiązków moralnych, a niekiedy również prawnych przyszłych generacji, było przedmiotem pogłębionych rozważań filozoficznych, zwłaszcza w nurcie narratywnej koncepcji tożsamości Alasdaira MacIntyrea.

Według MacIntyrea przynależność jednostki do danej wspólnoty narodowej zawsze musi łączyć się z historycznym doświadczeniem tejże wspólnoty, kształtując tym samym jej narodową tożsamość.

Przekaz serialu z pewnością wymyka się spod osłony zasady wolności wypowiedzi. Jej granice są wyznaczone przez chronione obowiązującymi przepisami prawa innych osób, w tym w szczególności prawo do dobrego imienia, także jako członka danej narodowości, pojmowanej zarówno w czasie teraźniejszym, jak i przeszłym.

Pamięć o bohaterskiej walce narodu polskiego przeciwko niemieckiemu okupantowi w czasie II wojny światowej oraz zbrodniach wyrządzonych Polakom w tym tragicznym dla dziejów ludzkości okresie niewątpliwie wpisuje się zaś wprost w polską świadomość narodową, stanowiąc element narodowej tożsamości.

Wartość ta, nazwana przez przedstawicieli doktryny prawniczej poczuciem tożsamości narodowej (na którą składa się także i pamięć o wydarzeniach z przeszłości), stanowi niewątpliwie dobro osobiste, któremu należy się prawna ochrona. Ochrony tej należy upatrywać w przepisach kodeksu cywilnego dotyczących dóbr osobistych. Poczucie tożsamości narodowej jest dobrem osobistym w rozumieniu art. 23 k.c.

Dlatego też każdy, którego poczucie tożsamości narodowej zostało naruszone bezprawnym działaniem, korzysta z ochrony negatoryjnej, tj. może żądać zaniechania naruszenia, a także ma prawo domagać się zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny (art. 24 par. 2 k.c.).

Niemiecki serial ukazuje perspektywę sprawcy, który swoją winę relatywizuje

@RY1@i02/2013/164/i02.2013.164.18300090a.804.jpg@RY2@

Dr Arkadiusz Radwan adwokat, prezes Instytutu Allerhanda

Dr Arkadiusz Radwan

 adwokat, prezes Instytutu Allerhanda

@RY1@i02/2013/164/i02.2013.164.18300090a.805.jpg@RY2@

Magdalena Jabczuga-Kurek radca prawny

Magdalena Jabczuga-Kurek

 radca prawny

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.