Adwokat prawnika nie ma taryfy ulgowej
Prawnik powinien każdą czynność wykonywać z należytą starannością. Przez błędy może przegrać podwójnie: sprawę klienta i sprawę z klientem o odszkodowanie dla niego
Radca prawny Magdalena P.K. prowadziła w Poznaniu kancelarię radcowską i świadczyła usługi księgowe. Dwie spółki, których rachunkowością się zajmowała, pozwały ją żądając odszkodowania za nieprawidłowe prowadzenie ksiąg rachunkowych. W sądzie I instancji radczyni przegrała. Zatrudniła więc do reprezentowania jej przed sądem II instancji doświadczoną adwokat Ewę C.-S. Sporządzone jednak przez nią apelacje okazały się pełne błędów i zostały przez sąd odrzucone. Adwokat nie napisała bowiem, czy zaskarża wyrok sądu I instancji w całości czy w części, nie podała wartości przedmiotu zaskarżenia, a także napisała, że wnosi apelację w imieniu powoda, choć reprezentowała pozwaną.
W czasie, kiedy apelacja była składana (w 2006 r.), obowiązywał restrykcyjny art. 3701 kodeksu postępowania cywilnego. Zgodnie z nim apelacja sporządzona przez adwokata niespełniająca określonych wymogów była odrzucona bez wzywania do usunięcia braków.
W międzyczasie Trybunał Konstytucyjny orzekł o niezgodności art. 3701 k.p.c. z konstytucją (sygn. akt P 18/07). W efekcie 5 czerwca 2008 r. przestał on obowiązywać. Po jego uchyleniu adwokat jest wzywany przez sąd do uzupełnienia braków w piśmie. Została zatem otwarta droga do wznowienia postępowania w sprawie. Radczyni nie skorzystała jednak z tej możliwości, tylko od razu pozwała swojego pełnomocnika. Zażądała od adwokat 165 tys. zł, czyli tyle, ile musiała zapłacić spółkom, które wygrały z nią proces.
Sąd okręgowy orzekł, że mocodawczyni należy się odszkodowanie. Uznał, że gdyby apelacja została skutecznie wniesiona, to najprawdopodobniej wynik sprawy byłby inny. Przyznał jej jednak tylko 65 tys. zł. Stwierdził bowiem, że adwokat zawiniła, ale radczyni też ponosi pewne konsekwencje określonego zakończenia sprawy z powództwa spółek. Po wyroku trybunału mogła bowiem wnieść o wznowienie postępowania, czego jednak nie zrobiła. Wyrok ten zaskarżyły obie strony.
Poznański sąd apelacyjny oddalił powództwo. Stwierdził, że po wyroku TK należało wnieść skargę o wznowienie postępowania, co w tym przypadku na pewno by nastąpiło i apelacja zostałaby rozpoznana. Brak jest zatem związku przyczynowo-skutkowego między działaniami adwokat a szkodą radczyni. Ponadto przyznanie odszkodowania byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, ponieważ radczyni wiedziała o możliwości wznowienia postępowania po uchyleniu przepisu i świadomie z tego nie skorzystała. Wolała od razu pozwać pełnomocnika, a to - w ocenie sądu - jest nadużyciem prawa.
Radca prawny Magdalena P.-K. wniosła skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Przekonywała, że: intencją Trybunału Konstytucyjnego, przy orzekaniu o niekonstytucyjności art. 3701 kodeksu postępowania cywilnego, była ochrona mocodawców, nie zaś pełnomocników. Ponadto szkoda, jaką wyrządziła jej adwokat, istniała przez okres od odrzucenia apelacji przez sąd drugiej instancji do wyroku Trybunału Konstytucyjnego, a więc przez okres dwóch lat. Wówczas między działaniami jej pełnomocniczki a szkodą istniał związek przyczynowy. Gdyby bowiem adwokat wniosła prawidłowo napisaną apelację, to sąd drugiej instancji rozpatrzyłby sprawę merytorycznie i miałaby duże szanse na korzystne dla niej rozstrzygnięcie. Nie można zatem utrzymywać, że szkoda i związek przyczynowy przestały nagle istnieć po wyroku Trybunału Konstytucyjnego.
Sąd Najwyższy (wyrok z 19 grudnia 2012 r., sygn. akt II CSK 219/12) przychylił się do stanowiska wnoszącej skargę kasacyjną radczyni. Uchylił więc wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Wskazał, że orzeczona przez trybunał niezgodność z ustawą zasadniczą art. 3701 k.p.c. nie ma wpływu na zakres obowiązków pełnomocnika. Ten zaś jest zobowiązany do zachowania należytej staranności przy wykonywaniu swojego zawodu. Trudno zaś uznać, że adwokat która reprezentowała skarżącą i popełniła takie błędy w apelacji, działała z należytą starannością. W konsekwencji wadliwym sporządzeniem środka odwoławczego doprowadziła do powstania szkody u swojej klientki.
Ponadto SN wskazał, że zawód, jaki wykonuje mocodawca, nie może mieć tu znaczenia. I przez to, że poszkodowana sama jest prawnikiem, nie może ponosić negatywnych konsekwencji. Po to bowiem wynajęła pełnomocnika, by ten fachowo zajął się sprawą. Odpowiada on więc tak samo, jak gdyby doprowadził do powstania szkody u klienta, który wykonuje jakikolwiek inny zawód niezwiązany z prawem. Nie można bowiem przerzucać skutków niewłaściwego działania pełnomocnika procesowego na poszkodowanego.
sędzia Teresa Mróz z Sądu Apelacyjnego w Warszawie: Strona korzystająca z pomocy profesjonalisty nie może ponosić odpowiedzialności za popełnione przez pełnomocnika błędy. Zgadzam się więc ze stanowiskiem Sądu Najwyższego wyrażonym w tym wyroku. Sankcja przewidziana w uchylonym art. 3701 k.p.c. negatywnie oddziaływała na stronę reprezentowaną przez pełnomocnika. Nie mogła bowiem ona naprawić wadliwej czynności swojego pełnomocnika np. poprzez złożenie apelacji osobiście po odrzuceniu wadliwej. Odrzucenie apelacji pełnomocnika pozbawiało więc stronę prawa do rzetelnego procesu.
Granice należytej staranności w działaniu profesjonalnego pełnomocnika wyznaczają okoliczności konkretnej sprawy. To one wskazują, jakie czynności pełnomocnik powinien podjąć i czy możliwe było podjęcie jeszcze innych działań w interesie reprezentowanej strony. W przypadku pełnomocnika będącego adwokatem lub radcą prawnym należy odwoływać się do ogólnego wzorca należytej staranności. Przy jego ustalaniu bierze się pod uwagę przede wszystkim profesjonalizm podmiotu, który przejawia się w dwóch cechach jego zachowania - postępowaniu zgodnym z regułami fachowej wiedzy oraz sumienności, a więc rzetelności działania, zdolności przewidywania, zapobiegliwości.
Gdyby profesjonalni pełnomocnicy stosowali te reguły, pozwoliłoby to na uniknięcie uchybień przy wnoszeniu środka zaskarżenia. Najczęściej polegają one na nieprawidłowym wskazaniu wartości przedmiotu zaskarżenia, zaskarżeniu zawartego w orzeczeniu rozstrzygnięcia, w zaskarżeniu którego strona nie ma interesu, czy braku wskazania zarzutów apelacyjnych, a także wadliwym formułowaniu wniosków.
@RY1@i02/2013/011/i02.2013.011.07000080c.802.jpg@RY2@
Ewa Maria Radlińska
Ewa Maria Radlińska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu