Dziennik Gazeta Prawana logo

Gdy strach skorzystać z gwarancji

27 czerwca 2018

Pan Marcin kupił sprzęt elektroniczny znanej międzynarodowej firmy. Po krótkim używaniu w urządzeniu wpadł do środka przycisk do włączania i wyłączania. - Tydzień po stwierdzeniu tej usterki postanowiłem oddać urządzenie do sklepu w celu naprawy. Sprzedawca jednak polecił mi zadzwonić na infolinię firmy i zgłosić problem, a następnie czekać na kuriera, który zabierze je ode mnie i po naprawie dostarczy z powrotem do domu - opowiada nasz czytelnik. Niestety procedura okazała się nie taka prosta. - Pani na infolinii stwierdziła, że na pewno za mocno naciskałem guzik. Oznajmiła również, że jeśli podczas naprawy nie zostanie stwierdzona usterka z winy producenta, koszty ekspertyzy i wysyłki będę musiał pokryć sam. To duża kwota, bo 250 euro - pisze pan Marcin, dodając, że zniechęcony takimi drakońskimi warunkami wycofał się z oddania urządzenia do gwarancyjnej naprawy. - Na koniec dostałem numer telefonu do serwisu, gdzie mogę to zrobić odpłatnie. Po co w takim razie jest gwarancja, jeśli strach z niej skorzystać? - pyta oburzony czytelnik.

Niestety, niektóre postanowienia umów gwarancyjnych i regulaminy sprzedaży mogą skutecznie odstraszyć od skorzystania z przysługujących konsumentowi praw. Na szczęście gwarancja nie jest jedyną formą ochrony, jaką może się posłużyć.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.