Utrata zysków z powodu ograniczenia konkurencji może być dochodzona przed sądem
Nie wolno przedsiębiorcy transportowemu odmawiać prawa udowodnienia, że powierzenie obsługi przewozów autobusowych miejskiej spółce spowodowało dla niego utratę znaczących zysków. Tak orzekł Sąd Najwyższy
Spółka M., będąca jednym z największych prywatnych przewoźników autobusowych, wytoczyła przeciwko Warszawie powództwo, żądając 43 mln zł odszkodowania. Przedsiębiorca twierdził, że kwota ta obejmowała zyski, których spółka nie wypracowała w latach 2004-2010 (określane w prawie cywilnym jako utracone korzyści - lucrum cessans). Zdaniem spółki potencjalny zarobek został utracony w wyniku powierzenia we wskazanym okresie przez m.st. Warszawa obsługi większości miejskich linii autobusowych Miejskim Zakładom Autobusowym sp. z o.o. w trybie bezprzetargowym (MZA jest spółką komunalną, w której 100 proc. udziałów ma miasto Warszawa). To zaś stanowiło naruszenie nie tylko przepisów o ochronie konkurencji, ale również postanowień antymonopolowych zawartych w przepisach traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej.
Utracona szansa
Spółka M. powołała się na art. 9 ust. 2 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów (Dz.U. z 2007 r. nr 50, poz. 331 ze zm.), które zabraniają nadużywania pozycji dominującej na rynku m.in. poprzez przeciwdziałanie ukształtowaniu się warunków niezbędnych do powstania bądź rozwoju konkurencji. Wskazała także na zakazujące podobnych praktyk i nakazujące stosowanie unijnych norm chroniących konkurencję art. 102 i art. 106 traktatu o UE.
Sądy początkowo oddaliły zarówno pozew, jak i apelację spółki, stwierdzając, że nie udowodniono we właściwy sposób zaistnienia szkody. Zdaniem sądów spółka wskazała jedynie na szkodę ewentualną - w praktyce tylko utracone szanse na zarobek. Tego rodzaju roszczenia nie są zaś chronione przez polskie prawo cywilne.
Ponadto - na co zwracał uwagę zwłaszcza sąd apelacyjny - nie wystarczy jedynie uprawdopodobnić wysokości poniesionej szkody, trzeba ją jeszcze udowodnić. Spółka zaś, zdaniem sądu, przyjęła hipotetyczną możliwość obsługiwania większości miejskich linii autobusowych. Sąd stwierdził, że tego nie mogła udowodnić. Wobec wielości ofert różnych przewoźników nie sposób bowiem przewidzieć rozstrzygnięcia hipotetycznego przetargu wyłącznie na korzyść spółki M.
Dlatego sądy oddaliły większość wniosków dowodowych spółki, która domagała się przedstawienia przez miasto dokumentów finansowych i przetargowych odnoszących się do obsługi miejskich linii autobusowych.
Nie tylko szkoda
Podobne argumenty podnosił na rozprawie przed Sądem Najwyższym także pełnomocnik stolicy, wskazując, że szkoda nie może polegać na utracie szansy na udział w przetargu, którego nawet nie ogłoszono.
Mimo to Sąd Najwyższy uwzględnił skargę kasacyjną spółki i nakazał ponowne rozpoznanie sprawy przez sąd apelacyjny. W uzasadnieniu stwierdził, że sądy wyszły poza problem winy i podstaw ewentualnej odpowiedzialności miasta za takie, a nie inne zorganizowanie obsługi publicznej komunikacji autobusowej.
SN przypomniał, że w postępowaniu cywilnym dowodzenie nie obejmuje tylko samej wysokości szkody. Wykazać należy też zdarzenie przynoszące komuś uszczerbek majątkowy oraz winę ewentualnego sprawcy.
"Nie wolno zamykać stronie możliwości dowodzenia poniesionej szkody" - podkreśliła sędzia Katarzyna Tyczka-Rote. "Niska ocena jakości transportu w Polsce przez Komisję Europejską też może być argumentem za ponownym rozpatrzeniem sprawy" - dodała w konkluzji orzeczenia.
W opublikowanym niedawno rankingu jakości transportu w krajach członkowskich UE Polska zajęła ostatnie miejsce.
Ważne
Zgodnie z ustawą o ochronie konkurencji i konsumentów zakazane jest nadużywanie pozycji dominującej na rynku właściwym przez jednego lub kilku przedsiębiorców (art. 9 ust. 1)
Michał Culepa
ORZECZNICTWO
Wyrok Sądu Najwyższego z 11 kwietnia 2014 r., sygn. akt I CSK 291/13. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu