Dziennik Gazeta Prawana logo

Sąd Najwyższy: miasto nie może być bezduszne

28 lipca 2019
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Trzymanie się litery prawa przez miejskich urzędników w celu dbania o lokalny budżet nie może prowadzić do katastrofalnych skutków dla obywateli. Wynika tak z wyroku Sądu Najwyższego wydanego przez Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych w siedmioosobowym składzie.

Sprawa zaczęła się w 2008 r. Wówczas kobieta wystąpiła do miasta stołecznego Warszawy z wnioskiem o zakup lokalu komunalnego zajmowanego przez nią przez ponad 40 lat. Miasto uwzględniło wniosek i zawarło z kobietą umowę sprzedaży lokalu, udzielając 90-proc. bonifikaty. Sęk w tym, że nowa właścicielka kilka miesięcy później zbyła zakupiony na preferencyjnych warunkach lokal. Twierdziła, że zrobiła to po to, by kupić inne mieszkanie położone bliżej miejsca zamieszkania córki. Urzędnicy postanowili w związku z tym domagać się zwrotu udzielonej bonifikaty. Przepisy ustawy o gospodarce nieruchomościami (Dz.U. z 1997 r. Nr 115 poz. 741 ze zm.) określały bowiem, że bonifikatę należy zwrócić, jeśli lokal został zbyty przed upływem pięciu lat od daty zakupu. Kobieta przegrała w sądzie powszechnym. Z możliwości wniesienia skargi nadzwyczajnej skorzystał prokurator generalny.

Sąd Najwyższy podzielił zapatrywania Zbigniewa Ziobry. Stwierdził, że nie można abstrahować od okoliczności tej konkretnej sprawy. A dochodzenie przez m.st. Warszawa zwrotu udzielonej bonifikaty od osoby w podeszłym wieku, której jedynym źródłem utrzymania jest emerytura w wysokości 1350 zł, znajdującej się w szczególnie trudnej sytuacji życiowej, związanej również ze złym stanem zdrowia, jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.