Korespondencyjny ping-pong w sądzie
Miała nadzieję, że mimo pandemii dojdzie do przesłuchania świadków w jej procesie przeciwko policji. Tak, ale złożą zeznania na piśmie
Obiecywała sobie, że po całym tygodniu pracy zdalnej, w weekend nie zajrzy do e-maila. Nie udało się. W skrzynce czekała informacja od prawnika, że sąd zacznie wreszcie przesłuchiwać świadków w jej sprawie. Radość trwała jednak krótko – prawnik pisał, że przesłuchania, z uwagi na epidemię, będą korespondencyjne. A to oznacza, że najpierw świadkowie listem poleconym otrzymają pytania z sądu, przygotowane także przez strony postępowania, potem będą musieli na nie pisemnie odpowiedzieć i za pośrednictwem Poczty Polskiej, także listem poleconym, odesłać na adres sądu.
– Zawsze mi się wydawało, że sąd ocenia nie tylko to, co zeznają świadkowie, lecz także to, jak zeznają, czyli patrzy na ich gesty, emocje i reakcje. Dlatego to korespondencyjne zeznawanie jest dla mnie trudne do przyjęcia – mówi Anna Rokicińska, dziennikarka, którą wytoczyła proces o naruszenie dóbr osobistych Komendzie Głównej Policji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.