Boimy się, że nie wrócimy już do sądów
Barbara Komander: My po prostu za dużo widzimy, patrzymy na ręce, wiemy, jak rzeczywiście wygląda sytuacja w sądach. I chyba władzy zależy na tym, żebyśmy zbyt wiele nie wiedzieli
fot. Materiały prasowe
Barbara Komander, przewodnicząca Zarządu Głównego Stowarzyszenia Ławników Polskich
Nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego, która weszła w życie ponad dwa miesiące temu, sprawiła, że sprawy rozpoznaje się - co do zasady - bez udziału ławników. Takie rozwiązanie ma funkcjonować do czasu obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego lub epidemii na terenie kraju, a także rok po jego odwołaniu. Czy sądzi pani, że tak drastyczne rozwiązanie rzeczywiście było niezbędne? Zwłaszcza mając na uwadze to, jak kształtowała się w ostatnim czasie liczba zakażeń?
Nowelizacja w rzeczywistości na pewno nie ma nic wspólnego z pandemią. Kiedy mieliśmy po 20-40 tys. zakażeń dziennie, to ławnicy orzekali i nikt jakoś się o nich specjalnie nie martwił. Nagle, gdy liczba wykrywanych przypadków koronawirusa znacząco spadła, nawet do kilkudziesięciu zakażeń dziennie, ławnicy zaczęli przeszkadzać. Gdyby nowe przepisy rzeczywiście miały być reakcją na pandemię, to zmiany wprowadzono by już w zeszłym roku. Moim zdaniem nowelizacja jest pretekstem do pozbycia się czynnika społecznego z sądów. Ustawa radykalnie zmienia polskie sądownictwo, przekreśla udział obywateli w wymiarze sprawiedliwości, natomiast wprowadzone jednoosobowe składy orzekającew sądach wypaczają fundamentalne zasady sprawiedliwości społecznej w demokratycznym państwie prawa. My po prostu za dużo widzimy, patrzymy na ręce, wiemy, jak rzeczywiście wygląda sytuacja w sądach. I chyba władzy zależy na tym, żebyśmy zbyt wiele nie wiedzieli. Nowelizacja jest dla ławników bardzo bulwersująca, bo zawsze staraliśmy się być pomocni, wspierać sędziów, dyskutować merytorycznie podczas narad na temat orzeczeń i wyroków. Nagle, bez żadnej konsultacji z ławnikami i tymi, którzy nas wybierają - czyli radami gmin - postanowiono wyrzucić ławników, nie zastanawiając się nad konsekwencjami. Bo co będzie, jeśli strony w apelacji powołają się na nieprawidłowy skład sędziowski i okaże się, że mają rację? Wyrzucimy całe postępowanie do kosza?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.