Najlepszą obroną nie zawsze jest atak
Pozycje i renomę buduje się latami. Czasem można je szybko i zupełnie bezzasadnie stracić. Dotyczy to także jednostek samorządu terytorialnego. Tymczasem kodeks cywilny przewiduje długi katalog narzędzi, dzięki którym JST mogą bronić swojego dobrego imienia. Przekonała się ostatnio o tym Telewizja Polska, przegrywając proces z powództwa władz Gdańska. Wyrok zapadł 10 stycznia 2020 r. w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Nie jest prawomocny, ale ustne uzasadnienie jednoznacznie przyznało rację miastu. Materiał TVP godził w wizerunek członków gdańskiej Rady ds. Imigrantów, a także samego miasta Gdańska. „Zestawienie członków rady z pokazanym w materiale wizerunkiem nieobliczalnych i roszczeniowych imigrantów stanowiło nieuprawnioną manipulację” – mówiła podczas rozprawy sędzia Ewa Suchecka-Bartnik. „Godziło to w dobre imię i renomę członków rady. A naruszenie dóbr osobistych członków rady bezpośrednio naruszało dobra osobiste gminy jako wspólnoty samorządowej ludzi zamieszkałych na terenie Gdańsk” – relacjonował proces Związek Miast Polskich.
Sprawy o ochronę dóbr osobistych nie są jednak proste. Dlaczego? Powodów jest wiele. Sąd musi bowiem rozwikłać problem, wyważając wiele racji. Z jednej strony jest wolność słowa (wypowiedzi), przekonań, krytyki, prasy, z drugiej ochrona dóbr osobistych. Do tego dochodzą inne kwestie. Przede wszystkim to, że gmina jest szczególnym rodzajem osoby prawnej – jest to podmiot publiczny.
Zdaniem Łukasza Łanoszki, radcy prawnego i partnera w kancelarii Konieczny, Wierzbicki, osoby publiczne z uwagi na podejmowaną przez nie działalność są poddawane szczególnej kontroli i muszą się liczyć z reakcją opinii publicznej. W konsekwencji wymaga się od nich podwyższonego stopnia tolerancji na wyrażane wobec nich oceny. Oczywiste jest, że media muszą patrzeć władzy na ręce. A prasa, zgodnie z konstytucją, korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej (art. 1 ustawy z 26 stycznia 1984 r. − Prawo prasowe; t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1914). Dlatego profesor Ryszard Kowalczyk, kierownik Zakładu Dziennikarstwa na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, przestrzega gminy przed bieganiem do sądu z każdą krytyczną publikacją. Jego zdaniem to droga donikąd. Prowadzi tylko do przewlekłego procesu, który nie zaowocuje wzajemnym zrozumieniem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.