Prawa autorskie przegrywają z ceną
Administracja publiczna nie sprawdza, czy firmy zajmujące się na jej zlecenie przeglądem mediów zawarły umowy licencyjne z wydawcami. Uniemożliwia to uczciwą konkurencję na tym rynku
Artykuły prasowe trafiają do czytelników nie tylko w postaci klasycznych wydań papierowych czy elektronicznych, ale również zestawień przygotowywanych przez firmy zajmujące się monitoringiem mediów. Odbiorca określa w zamówieniu, które tytuły go interesują, jakiej tematyki mają dotyczyć artykuły, a nawet jakie słowa kluczowe mają się w nich pojawiać. Po zawarciu umowy dostaje dostęp do serwisu internetowego, gdzie każdego dnia znajduje teksty pogrupowane zgodnie z jego indywidualnym zamówieniem. Problem w tym, że dwie największe firmy świadczące takie usługi, czyli Press-Service Monitoring Mediów oraz Instytut Monitorowania Mediów, od lat nie zawierają umów licencyjnych ze Stowarzyszeniem Dziennikarzy i Wydawców Repropol, które reprezentuje 77 wydawców i 503 tytuły prasowe. To zaś oznacza, że nie odprowadzają opłat należnych za korzystanie z publikacji. W ten sposób mogą oferować niższe ceny niż czterech usługodawców, którzy takie umowy zawarli i płacą wynagrodzenie na rzecz wydawców za korzystanie z ich artykułów.
- Mówiąc wprost - dwie największe firmy nie muszą w swych kalkulacjach uwzględniać jednego ze znaczących kosztów, czyli opłat na rzecz wydawców. Im więcej artykułów ma być prezentowanych w wynikach, tym większe są koszty, a więc tym wyższe muszą być ceny ofertowe usługodawców, którzy respektują prawo - tłumaczy przedstawiciel jednej z firm, które zawarły umowę z Repropolem, zastrzegając swą anonimowość.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.