Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Badają dzieci, stosując przestarzałe metody

1 lipca 2018

Oni niszczą życie nie tylko nam, ale i naszym dzieciom - tak o rodzinnych ośrodkach diagnostyczno-konsultacyjnych mówią rozbite małżeństwa.

Zaledwie kilkuset zatrudnionych w nich psychologów i lekarzy musi podejmować decyzje o losie tysięcy dzieci, których rodzice się rozwodzą. - Badają sytuację rodziny pobieżnie, na dodatek często stosując szemrane kryteria - uważa psycholog Barbara Gujska, współautorka najnowszego raportu o funkcjonowaniu tych ośrodków.

Rozwodząca się właśnie Anna K. z Warszawy opowiada, że jej 8-letnią córkę pracownik stołecznego ośrodka zapytał: "Czy gdyby tata chciał cię zabrać w góry, to pojechałabyś?". Dziewczynka zaprzeczyła, a dopytywana dlaczego, odpowiedziała, że boi się lawiny. Biegła oceniła, że z pewnością matka nastawiła dziecko przeciwko ojcu. Ireneusza Dzierżęgę, który walczy z żoną o opieką nad synem, psycholog z RODK poprosił o narysowanie drzewa. - Wiedziałem, że to ma być symbol mojej rodziny. Jednak co z tego, że moje drzewo miało mocne korzenie, rozłożyste gałęzie i bujną koronę. Uwagę biegłego zwróciło to, że narysowałem dziuplę, a ta według niego okazała się symbolem przemocy domowej - opowiada.

Fundacja Batorego i Stowarzyszenie Centrum Praw Ojca i Dziecka opisała w swoim raporcie ponad 80 takich kontrowersyjnych decyzji. - Przyjrzeliśmy się pracy 30 z 66 tych ośrodków. Ich funkcjonowanie oraz poziom wydawanych opinii bardzo często nie spełniają żadnych norm - mówi jeden z autorów raportu Marek Borkowski.

Placówki zaczęły powstawać na przełomie lat 60. i 70. jako ośrodki pomocnicze dla sądownictwa rodzinnego. Początkowo zajmowały się badaniem dzieci, zanim te trafiły do ośrodków wychowawczych. Później rozszerzono ich uprawnienia także na mediacje i oceny umiejętności wychowawczych rodziców podczas rozwodów. Dzisiaj ich głównym zadaniem jest wydawanie opinii dla sądów przy sprawach rozwodowych. Tymczasem z raportu wynika, że nie radzą sobie one z tymi zadaniami. Najwięcej kontrowersji budzi praca biegłych. - Powszechnie stosują metody podważane przez współczesną psychologię, takie jak test kolorów Luschera czy test zdań niedokończonych - tłumaczy Barbara Gujska z Polskiego Towarzystwa Higieny Psychicznej.

Rodzice dzieci nie są informowani o wynikach tych badań, a biegli sądowi dowolnie wybierają ich fragmenty i na tej podstawie wydają swoje opinie. - Efekt jest taki, że zarówno ojcowie, jak i matki czują się pokrzywdzeni. Zamiast realnej pomocy są zaskakiwani niedorzecznymi diagnozami - mówi Marek Borkowski. Tak właśnie było w przypadku ojca, który w warszawskim RODK opowiedział, że jest kucharzem i często dobiera wino do potraw. W diagnozie napisano, że jest alkoholikiem.

Poważnym problemem jest też oczekiwanie na badania. - Sąd zlecił badanie w grudniu 2008 r. roku, a odbyło się ono dopiero sześć miesięcy później - wspomina 34-letni Krzysztof Knapik. Termin wyznaczono po trzykrotnych upomnieniach z sądu.

Stowarzyszenie Centrum Praw Ojca i Dziecka uważa, że ośrodki powinny zostać zlikwidowane. Mniej radykalna jest Barbara Mirska ze Stowarzyszenia Damy Radę, które pomaga samotnym rodzicom. - Ośrodki pełnią ważną rolę mediacyjną i ich zadania powinny być wręcz rozszerzone. Ale za tym powinno ewidentnie pójść lepsze wykształcenie biegłych oraz zwiększenie ich liczby. W przeciwnym razie nieprzemyślane decyzje będą dalej niszczyć ludziom życie - uważa Mirska.

Zatrudniają 375 psychologów, 207 pedagogów i 97 lekarzy. Większość z nich pracuje w oparciu o Kartę nauczyciela, czyli w wymiarze dwudziestu kilku godzin tygodniowo. I chociaż liczba biegłych w ostatnich latach nie wzrosła, to z roku na rok do ośrodków wpływa coraz więcej spraw. W 2007 roku na 26 tys. spraw ośrodki wydały jedynie 22 tys. opinii. W 2008 było jeszcze gorzej: z 28 tys. spraw RODK rozpatrzyły zaledwie 23 tys. Po pierwszym półroczu tego roku liczba zaległych spraw urosła już do blisko 7 tys.

sylwia.czubkowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.