Jak udowodnić swoje racje przed sądem pracy
Andrzej Marek, sędzia Sądu Okręgowego w Legnicy
Tak, gdyż kodeksowy katalog dowodów nie jest zamknięty. Mogą to być zatem także zdjęcia, nagrania dokonane na wszelkich urządzeniach zapisujących obraz i (lub) dźwięk (np. nagrania na dyktafon rozmów przeprowadzanych w pracy, nagrania z kamer przemysłowych). Szczególne emocje stron budzą nagrania dokonywane dyktafonem bez zgody rozmówcy. Zdarzają się one najczęściej w procesach dotyczących roszczeń wynikających z naruszenia dóbr osobistych pracownika, mobbingu lub dyskryminacji. Nie ma zasadniczych powodów do całkowitej dyskwalifikacji takiego dowodu, nawet jeżeli nagrań tych dokonywano bez wiedzy jednego z rozmówców. Przy dzisiejszym poziomie techniki możliwe jest przy tym dokonanie rzetelnego i niebudzącego wątpliwości sprawdzenia autentyczności zapisu. Trzeba też zauważyć, że przestępstwem może być nagrywanie kogoś innego (bez jego wiedzy i zgody), ale nie własnej z kimś rozmowy. Należy jednak pamiętać, że tego rodzaju nagrania mogą nie w pełni obiektywnie oddawać relacje między np. pracownikiem a pracodawcą. Nagrywający rozmowę jest bowiem do niej przygotowany, może odpowiednio nią sterować (wręcz reżyserować rozmowę) i poruszając odpowiednie wątki, doprowadzić do eskalacji emocji u rozmówcy, a nagrywany o tym nie wie. Generalnie stwierdzić trzeba, że nagrania takie mają taką samą moc jak inne dowody, choć oczywiście podlegają kontroli sądu (o ich dopuszczeniu zawsze decyduje sąd).
Zasadą jest ścisłe wskazanie (już w pozwie) i udowodnienie przez powoda swego żądania. Czasami okazuje się jednak, że dokładne ustalenie wysokości żądania jest wyjątkowo trudne albo wręcz niemożliwe. W takiej sytuacji - w niektórych kategoriach spraw - sąd pracy może skorzystać z uprawnienia przewidzianego w art. 322 k.p.c. Zgodnie z tym przepisem jeżeli w sprawie o naprawienie szkody, o dochody, zwrot bezpodstawnego wzbogacenia lub o świadczenie z umowy o dożywocie sąd uzna, że ścisłe udowodnienie wysokości żądania jest niemożliwe lub nader utrudnione, może w wyroku zasądzić odpowiednią sumę według swej oceny, opartej na rozważeniu wszystkich okoliczności sprawy. Przepis ten - jako wyjątek - powinien być jednak interpretowany ściśle. Jego zastosowanie zależeć będzie od oceny sądu. Nie może być to jednak ocena dowolna, ale znajdująca podstawę w okolicznościach danej sprawy i wynikająca z zasad logiki i doświadczenia życiowego. Sąd powinien wyjaśnić swoje stanowisko w tym zakresie w pisemnym uzasadnieniu wyroku poprzez podanie faktów świadczących o braku możliwości (lub znacznym utrudnieniu) udowodnienia wysokości żądania powoda. Trzeba też zaznaczyć, że z uprawnienia zawartego w art. 322 k.p.c. sąd może skorzystać dopiero wówczas, gdy po wyczerpaniu wszystkich dostępnych dowodów okaże się, że ścisłe udowodnienie żądania jest niemożliwe lub nader utrudnione. Niedopuszczalne jest zatem pomijanie dowodów, które możliwe są do przeprowadzenia.
Nie we wszystkich kategoriach spraw możliwie jest zastosowanie art. 322 k.p.c. Orzecznictwo dopuszcza stosowanie tej zasady np. w sprawie o tzw. premię zadaniową, gdy zadanie premiowe pracownik wykonał po wyznaczonym terminie lub w niepełnym rozmiarze. Uzasadnia to wówczas obniżenie pracownikowi wysokości premii (i zasądzenie odpowiedniej sumy w rozumieniu art. 322 k.p.c.) a nie jej pozbawienie, jeżeli to zadanie premiowe zachowuje dla pracodawcy tę samą lub proporcjonalnie zmniejszoną wartość (por. wyrok SN z 22 listopada 2001 r., I PKN 691/00, OSNP 2003/21/5130). Dość często wskazany przepis stosowany jest w sprawach o wynagrodzenie za przepracowane godziny nadliczbowe. Jeżeli bowiem dokumentacja ewidencjonująca czas pracy prowadzona jest przez pracodawcę (a pomimo tego pracownik twierdzi, że pracował w godzinach nadliczbowych), to ciężar dowodu w takich sprawach spoczywa zasadniczo na pracowniku. Powinien on zatem wykazać nie tylko fakt wykonywania pracy w godzinach nadliczbowych, ale także liczbę godzin takiej pracy odpowiednio każdego dnia objętego żądaniem pozwu. Często zdarza się jednak, iż pracownicy nie są w stanie udowodnić tych okoliczności w sposób ścisły. Zwłaszcza gdy dochodzą roszczeń z tytułu pracy w godzinach nadliczbowych za dłuższe okresy. W takich sytuacjach, kiedy wykazany jest sam fakt pracy w godzinach nadliczbowych, ale przeprowadzone postępowanie dowodowe nie daje możliwości ścisłego ustalenia rozmiaru tej pracy i związanego z nią wynagrodzenia, sąd pracy - zgodnie z art. 322 k.p.c. - może zasądzić na rzecz pracownika odpowiednią sumę według swej oceny, opartej na rozważeniu wszystkich okoliczności sprawy. Jak wskazał bowiem SN w wyroku z 5 maja 1999 r. (I PKN 665/98, OSNP 2000/14/535), niemożność ścisłego ustalenia wysokości wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych nie uzasadnia całkowitego oddalenia powództwa. Przepis art. 322 k.p.c. może mieć także zastosowanie w przypadku dochodzenia naprawienia szkody wyrządzonej przez pracownika pracodawcy (np. w sprawach dotyczących odpowiedzialności materialnej pracownika przewidzianej w art. 114-127 k.p.).
Po przeprowadzeniu postępowania dowodowego sąd pracy dokonuje oceny wiarygodności i mocy poszczególnych dowodów według własnego przekonania na podstawie wszechstronnego rozważenia całego zebranego w sprawie materiału. Taka jest istota swobodnej oceny dowodów. Po to, żeby ocena dowodów nie stała się dowolna, przepisy procedury cywilnej nakładają na sąd orzekający w tym zakresie konkretne obowiązki. Po pierwsze, wszechstronnego rozważenia zebranego w sprawie materiału. Po drugie, uwzględnienia wszystkich dowodów przeprowadzonych w postępowaniu. Po trzecie, skonkretyzowania okoliczności towarzyszących przeprowadzeniu poszczególnych dowodów mających znaczenie dla oceny ich mocy i wiarygodności. Po czwarte, wskazania jednoznacznego kryterium oraz argumentacji pozwalającej wyższej instancji i skarżącemu na weryfikację dokonanej oceny w przedmiocie uznania dowodu za wiarygodny bądź też jego zdyskwalifikowanie. Po piąte, przytoczenia w uzasadnieniu zaskarżonego orzeczenia dowodów, na których sąd się oparł, i przyczyn, dla których innym dowodom odmówił wiarygodności (wyrok SN z 29 września 2000 r., V CKN 94/00 Lex nr 52589)
Zasada swobodnej oceny dowodów znajduje swój szczególny wyraz w przypadku zeznań świadków, a zwłaszcza wówczas gdy zeznania te są ze sobą sprzeczne. Sąd bierze wtedy pod uwagę cały materiał dowodowy zebrany w sprawie i ocenia zeznania w zestawieniu ich treści z pozostałymi dowodami, naświetlającymi sporne okoliczności w sposób odmienny. Bierze także pod uwagę rodzaj stosunków łączących świadka ze stroną. Wprawdzie nie można z góry zakładać, że świadek będący osobą bliską dla strony (jej krewnym, powinowatym) lub jej pracownikiem (np. gdy stroną pozwaną jest pracodawca) jest przez to mniej wiarygodny, ale przy ocenie tego dowodu rodzaj stosunku (faktycznego i prawnego) pomiędzy stroną i świadkiem brany jest pod uwagę. Na ocenę tego dowodu mogą mieć też wpływ takie okoliczności jak zachowanie się stron i świadków w czasie składania zeznań, ich reakcje na zadawane pytania, pobudki, które skłoniły świadka do zmiany zeznań.
Przysługujące sądowi prawo swobodnej oceny dowodów musi być tak stosowane, by prawidłowość jego realizacji mogła być w toku instancji sprawdzona. Zarzut naruszenia zasady swobodnej oceny dowodów jest bowiem często stawiany przez strony w apelacji od wyroku. Należy jednak pamiętać, że dla skuteczności tego zarzutu nie wystarcza samo stwierdzenie o wadliwości dokonanych przez sąd ustaleń. Konieczne jest tu wskazanie przyczyn dyskwalifikujących postępowanie sądu w tym zakresie. W szczególności skarżący powinien wskazać, jakie kryteria oceny naruszył sąd przy ocenie konkretnych dowodów, uznając brak ich wiarygodności i mocy dowodowej lub niesłuszne im je przyznając. Ponadto jeżeli z określonego materiału dowodowego sąd wyprowadza wnioski logicznie poprawne i zgodne z doświadczeniem życiowym, to ocena sądu nie narusza reguł swobodnej oceny dowodów, choćby w równym stopniu, na podstawie tego materiału dowodowego, dawały się wysnuć wnioski odmienne. Tylko w przypadku gdy brak jest logiki w wiązaniu wniosków z zebranymi dowodami albo gdy sąd - wbrew zasadom doświadczenia życiowego, nie uwzględnia jednoznacznych praktycznych związków przyczynowo-skutkowych, to przeprowadzona przez sąd ocena dowodów może być skutecznie podważona (zob. orzeczenia SN z 23 stycznia 2001, IV CKN 970/00 Lex nr 52753 i 27 września 2002 r., II CKN 817/00, Lex nr 56906).
Strona, która nie składa wniosków dowodowych w trakcie postępowania przed sądem I instancji, a robi to dopiero w apelacji, powinna się liczyć z tym, że wnioski te nie zostaną uwzględnione. Sąd odwoławczy (II instancji) może bowiem - na podstawie art. 381 k.p.c. - pominąć nowe fakty i dowody, jeżeli strona mogła je powołać w postępowaniu przed sądem I instancji, chyba że potrzeba powołania się na nie wynikła później. Chodzi tutaj o zdyscyplinowanie stron i przeciwdziałanie celowej zwłoce strony w przedstawianiu nowych faktów i dowodów. Strona, która powołuje w postępowaniu apelacyjnym nowe fakty lub dowody, powinna zatem wykazać (przynajmniej uprawdopodobnić), że nie mogła ich powołać w postępowaniu przed sądem I instancji lub że potrzeba powołania się na nie wynikła później. Obowiązkiem sądu II instancji jest dokonanie wszechstronnej oceny wskazanych przez stronę okoliczności, które spowodowały opóźnienie w zgłoszeniu nowych faktów lub dowodów, podjęcie decyzji o ich dopuszczeniu bądź pominięciu oraz uzasadnienie swojej decyzji w tym przedmiocie. Sąd II instancji powinien kierować się tym zakresie okolicznościami konkretnej sprawy. Jak wskazał bowiem Sąd Najwyższy w wyroku z 17 lutego 2004 r. (III CK 226/02, Lex nr 163995), wykładnia zawartego w art. 381 k.p.c. wyrażenia potrzeby zgłoszenia nowych faktów i dowodów nie może być oderwana od okoliczności konkretnego przypadku, a w tym także od właściwości osobistych strony i nie może stanowić przeszkody do wyświetlenia podstawowych dla rozstrzygnięcia sprawy okoliczności, gdy niezbędny ku temu wniosek w postępowaniu apelacyjnym został jednak zgłoszony, a skarżący, np. z powodu nieskorzystania z fachowego pełnomocnika, mógł mieć odmienny pogląd co do konieczności wcześniejszego zgłoszenia takiego dowodu, bądź opóźnienie jest usprawiedliwione przebiegiem postępowania. W podobnym duchu wypowiedział się SN w wyroku z 23 listopada 2004 r. (I UK 30/04, OSNP 2005/11/162), wskazując, że sąd II instancji nie powinien pomijać nowych faktów i dowodów zgłoszonych w apelacji, jeżeli o potrzebie ich powołania strona dowiedziała się z uzasadnienia zaskarżonego wyroku.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.