Pracownik naruszył zasadę należytej staranności
Pracownik, który zrealizował polecenie przelewu na rzecz osoby nieuprawnionej, bo tego nie sprawdził, naruszył zasadę należytej staranności. W ten sposób powstała szkoda, za którą odpowiada bank.
Tadeusz J. od 1999 r. do kwietnia 2002 prowadził działalność gospodarczą. W 2000 r. utworzył w Banku Zachodnim WBK rachunek bieżący do rozliczeń. Osobą upoważnioną do dokonywania wszelkich dyspozycji i odbioru korespondencji była Anna B. 6 września 2002 r. Tadeusz J. zgłosił się do banku w celu dokonania zmian w karcie wzorów podpisów i pieczęci firmowej, bo twierdził, że skradziono mu dokumenty. Pracownik przekreślił pierwszą stronę wzorów, dalszych już nie, bo Tadeusz J. nie przedstawił wyciągu z ewidencji działalności gospodarczej. 16 września 2002 r. na jego rachunek wpłynęło 290 tys. zł z rachunku Bronisława W. W tym samym dniu bank dokonał zwrotnego przelewu tej kwoty, wskazując jako tytuł "uregulowanie zobowiązań Bronisława W.". Polecenie przelewu złożył Bronisław W., z którym Tadeusz J. współpracował w ramach prowadzonej działalności.
Było ono opatrzone podpisem pochodzącym sprzed 6 września 2002 r. Dwukrotnie, bo 30 września i 15 października, bank przesyłał posiadaczowi rachunku wyciągi, a 1 stycznia następnego roku poinformował go, że stan jego rachunku wynosi 1600 zł. Tadeusz J. zażądał najpierw wyjaśnień, a gdy ich nie otrzymał, pozwał bank o 290 tys. zł wraz z odsetkami. W odpowiedzi bank podniósł zarzut przedawnienia. Jako interwenient uboczny wystąpił Bronisław W.
Sąd I instancji oddalił powództwo. Stwierdził, że najistotniejsza była jednak sprawa zasadności zarzutu przedawnienia.
Zgodnie z art. 731 kodeksu cywilnego roszczenia wynikające ze stosunku rachunku bankowego przedawniają się z upływem 2 lat. Nie dotyczy to roszczeń o zwrot wkładów oszczędnościowych.
Bieg tego terminu rozpoczyna się według zasad ogólnych. Ponieważ przelewu dokonano 16 września 2002 r., bieg przedawnienia rozpoczął się z chwilą doręczenia powodowi wyciągu z rachunku. Powód twierdził, że wyciągu nie dostał. Jednak zgodnie z umową wyciągi z rachunku miały być wydawane wyłącznie osobom wymienionym w karcie wzorów podpisów i innym upoważnionym przez powoda na piśmie. W razie nieodebrania ich najpóźniej w ciągu trzech dni, bank obowiązany był wysłać wyciągi pocztą, listem zwykłym, i tak zrobił.
W związku z tym bieg przedawnienia należy liczyć od dnia otrzymania przez powoda pierwszego wyciągu po dokonaniu przelewu.
Tadeusz J. odwołał się, ale apelacja została oddalona. Wtedy wniósł skargę kasacyjną. Sąd Najwyższy uchylił wyrok sądu apelacyjnego i przekazał mu sprawę do ponownego rozpoznania. Stwierdził, że przed nowelizacją z 1 kwietnia 2004 r. prawa bankowego art. 728 tej ustawy nakładał na bank obowiązek przesyłania przy każdej zmianie stanu rachunku jego posiadaczowi wyciągu. Był to przepis bezwzględnie obowiązujący. Ale strony mogły w umowie odmiennie uregulować kwestię o sposobie informowania. Jednak nie upoważnia to przyjęcia, że nadanie przesyłki listem zwykłym jest równoznaczne z jej otrzymaniem. Udowodnienie leży po stronie pozwanego. Sąd apelacyjny nie rozważył też należycie kwestii przedawnienia, bo nie uwzględnił poglądów doktryny i orzecznictwa. Najistotniejszą kwestią było jednak to, czy są podstawy do przyjęcia odpowiedzialności deliktowej banku, czyli z czynu niedozwolonego i zastosowanie w odniesieniu do przedawnienia art. 442 par. 1 k.c., a tu terminy przedawnienia są dłuższe. Bank, dokonując wypłat, powinien był sprawdzić, czy robi to na rzecz osoby uprawnionej, a realizując polecenie, powinien był sprawdzić, czy dysponuje zleceniem posiadacza rachunku.
Rozpatrując sprawę po raz drugi, sąd apelacyjny uchylił wyrok sądu I instancji i przekazał mu sprawę do ponownego rozpoznania.
Sąd I instancji uwzględnił powództwo. Uznał, że pracownik banku nie wykazał należytej staranności, nie zareagował należycie na zawiadomienie o utracie dokumentów. Wobec tego powód poniósł szkodę, a termin przedawnienia nie upłynął. Apelację wniósł interwenient uboczny, a gdy została oddalona, wniósł skargę kasacyjną. Podstawowym jej problemem było to, komu przysługuje własność środków pieniężnych wpłacanych na rachunek bankowy, bo doktryna stoi na stanowisku, że bankowi.
Sąd Najwyższy oddalił skargę. Stwierdził, że niewątpliwie bank może obracać środkami, a posiadacz rachunku może dysponować swoimi środkami, którym bank zapewnia bezpieczeństwo. Bank jest więc depozytariuszem, do którego stosuje się przepisy o depozycie nieprawidłowym i pożyczce. Posiadacz przy wpłacie traci własność środków, ale nabywa wierzytelność w stosunku do banku.
W pozostałych kwestiach SN związany jest poglądem wyrażonym wcześniej przez SN. A więc nie jest wykluczone oparcie odpowiedzialności na art. 430 k.c. (odpowiedzialność za podwładnego). Stąd słuszna jest ocena, że pracownik banku naruszył zasadę należytej staranności, więc niewątpliwym jest, że powstała szkoda.
Kolumnę opracowała Marta Pionkowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu