Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo cywilne

Uwaga na windykacyjne przekręty

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

sprzedaŻ WIERZYTELNOŚCI może się okazać gwoździem do trumny przedsiębiorstwa. Oszuści potrafią korzystać z rozmaitych sztuczek

Przejęcie należności przez firmy zajmujące się windykacją może spowodować jeszcze większe kłopoty niż problemy z niespłaconymi fakturami.

Pełnomocnik procesowy Huty Częstochowa (a potem jej następcy prawnego PGE SA) od czterech lat nie wychodzi z sądu. To efekt fatalnego zapisu w umowie, który mówił, że nieodzyskane w określonym czasie długi przejmie na siebie huta.

Sprawa należności o wartości 22 mln złotych przedstawia się następująco. Dawna Huta Częstochowa w 2006 roku sprzedała swoje 12 wierzytelności w stosunku do odbiorców energii firmie windykacyjnej. Ta odsprzedała każdą innemu podmiotowi. Nabywcy dokonali następnie przelewów tych wierzytelności z poświadczeniem notarialnym na 2 tysiące drobnych firm. Następnie te dwa tysiące podmiotów zwróciło się ponownie do 12 wierzycieli, którzy wystąpili z kolei przeciwko hucie i uzyskali tytuł wykonawczy. Huta nie miała pieniędzy, aby się bronić, i tak wiedziała, że upadnie.

Pełnomocnik PGE, firmy która przejęła zobowiązania huty, wniósł do sądu pozew o pozbawienie tytułu wykonawczego klauzuli wykonalności wszystkich wierzycieli. A także złożył wniosek o zawieszenie postępowania. W tym czasie powstało aż 50 nowych tytułów wykonawczych, egzekwowanych przez różnych komorników w całej Polsce. Po 3,5 roku prowadzenia procesu sąd w Katowicach pozbawił te tytuły klauzuli wykonalności.

Oszustwo firmy windykacyjnej polegało na tym, że zbywała wierzytelności w czasie procesu o unieważnienie tytułu wykonawczego kolejnym małym firmom, a te znowu mnożyły u nowych komorników tytuły wykonawcze, które wracały do huty.

- Komornicy byli szybsi niż sąd i zajmowali nam rachunki bankowe - mówi pełnomocnik PGE. Za każdym razem, gdy żądałem zawieszenia postępowania egzekucyjnego, należało wpłacić 100 tys. złoty tytułem kosztów sądowych. Koszt takiej gry wynosi 7,5 mln samych kosztów sądowych, 15 mln złotych znajduje się w depozycie sądowym. I końca sprawy nie widać.

Innym problemem jest kupowanie zadłużonych przedsiębiorstw. Niektóre firmy windykacyjne reklamują się, że kupią takie podmioty.

- Jednak przedsiębiorca pozostaje nadal z długiem - mówi adwokat Michał Tomczak. - Dlatego że przejęcie długu przez inną osobę nie uwalnia pierwszego dłużnika od wierzycieli. Nadal ścigany będzie imiennie i zostanie wpisany na listę nieuczciwych dłużników.

W konsekwencji otrzymanie jakiegokolwiek kredytu będzie niemożliwe. Lepiej więc, żeby zadłużona firma rozpoczęła postępowanie upadłościowe. Sprawa bolesna, lecz jeśli przedsiębiorca nie wywiązuje się z wymagalnych zobowiązań - konieczna.

Firmy windykacyjne czasami proponują też wierzycielom zbycie weksla np. o wartości 100 tys. złotych (jeśli tyle wynosi dług) za 80 proc. jego wartości. Wtedy wierzytelność ma przechodzić na osoby trzecie. Należy tylko złożyć podpis pod oświadczeniem "przenoszę na rzecz okaziciela, bez protestu". Za kilka tygodni zamiast umowy o przeniesieniu wierzytelności otrzymujemy wezwanie do wykupu weksla. Wynika to z art. 47 prawa wekslowego, według którego każdy, kto weksel wystawił, przyjął, indosował lub poręczył, odpowiada wobec posiadacza solidarnie.

Wierzyciel zamiast odzyskać pieniądze, wchodzi w dodatkowe koszty w postaci opłat sądowych.

Według prawa wekslowego główni dłużnicy wekslowi nie mogą zwolnić się z odpowiedzialności za zapłatę i odpowiadają niezależnie od dokonania przez wierzyciela aktów staranności (np. protestu z weksla). Protest to dokonywany notarialnie, sformalizowany akt urzędowy stwierdzający brak zapłaty. Dlatego należy uważać na formułę "bez protestu", co dla podpisującego weksel oznacza pełną odpowiedzialność finansową.

szybkość postępowania

nie trzeba wnosić pozwu do sądu

nie trzeba uzyskiwać tytułu egzekucyjnego

możliwość negocjacji

obecność na rynku wielu nieuczciwych przedsiębiorstw

nie ma pewności odzyskania długu

odzyskanie należności, których nie udało się wyegzekwować własnymi siłami lub przy pomocy firmy windykacyjnej

uniknięcie przedawnienia wierzytelności

kontrola sądu

pewniejsze odzyskanie należności

przewlekłość postępowania

koszty procesu sądowego

Katarzyna Żaczkiewicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.