Luka prawna pozwala sądom zwlekać ze zwrotem opłat
Nawet półtora roku można czekać na zwrot opłaty sądowej. Sądy się nie spieszą, bo w przepisach nie ma jasno określonego terminu. Jak dowiedział się "DGP", Ministerstwo Sprawiedliwości po licznych sygnałach pracuje nad wyeliminowaniem tej luki prawnej.
- Taka praktyka ewidentnie stawia obywatela w nierównej pozycji względem sądu. Jeżeli on nie dotrzyma obowiązku opłaty, sprawa nie może się zacząć, sąd zaś zwraca mu pieniądze, kiedy chce - twierdzi mecenas Marcin Marszołek z kancelarii Wokanda w Katowicach.
Żaden przepis nie nakłada na sądy konkretnych terminów zwrotów opłat. - To ewidentna luka w prawie - przyznaje były minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski.
- Narzucenie sądowi terminu nie jest możliwe, gdyż jest on niezawisły. Moim zdaniem w pierwszej kolejności powinien być uporządkowany system finansowania działalności sądów, być może w trybie rozporządzenia ministra sprawiedliwości - mówi tymczasem prof. Wojciech Kocot z Uniwersytetu Warszawskiego.
- Wniosłem sprawę do sądu o podział majątku po rozwodzie. W końcu załatwiliśmy to przez notariusza bez udziału sądu. Osobiście więc złożyłem pismo w sądowym biurze podawczym o zwrot opłaty. Od kilku miesięcy czekam na moje pieniądze. Bezskutecznie - tak napisał na jednym z forów poświęconych poradom prawnym 27-latek z Wrocławia.
Kilkanaście osób, które znalazły się w podobnej sytuacji, poprosiło o pomoc Forum Pokrzywdzonych przez Państwo. - Oczekiwali na zwrot należności 6 - 9 miesięcy. Dzwonili do sądu lub pisali ponaglenia. W końcu pieniądze do nich dotarły, ale bez odsetek - opowiada Małgorzata Pundyk, prezes FPPP.
Sprawa wydała się ekspertom tak bulwersująca, że postanowili zainteresować nią resort sprawiedliwości i Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich. Resort sprawiedliwości uznał, że problem istnieje. - W ramach prowadzonych obecnie w departamencie sądów powszechnych prac na projektem zmiany ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych rozważane jest doprecyzowanie terminu, w jakim sąd ma obowiązek dokonać powyższego zwrotu - przyznaje rzeczniczka resortu Wioletta Olszewska.
- Skoro ustawodawca nie określił, w jakim terminie ma nastąpić zwrot kosztów, należy wnioskować, że opłata powinna być zwrócona niezwłocznie po wystąpieniu zdarzenia rodzącego obowiązek takiego zwrotu - dodaje Michał Bonowicz, radca prawny, Chałas i Wspólnicy Kancelaria Prawna, oddział w Toruniu. Dodaje, że jednak w praktyce często "niezwłocznie" nie oznacza "natychmiast". Potwierdzają to inni prawnicy. - Wszystko zależy od sądu. Są takie, gdzie ten obowiązek jest respektowany sprawnie, są takie, gdzie trzeba się przypominać - mówi Dominik Gałkowski, prawnik z Krakowa. Mecenas Maria Wentlandt-Walkiewicz ocenia, że większość rozliczeń w prowadzonych przez nią sprawach zajmuje około trzech miesięcy. - Znam sprawy, w których na zwrot opłat czekało się rok, a czasem nawet półtora - opowiada Marcin Marszołek. Wyjaśnia, że sąd ma wiele innych ważniejszych zadań do wykonania w pierwszej kolejności niż zwracanie pieniędzy. - Jeżeli obywatel sam się o nie nie upomni, może czekać miesiącami - dodaje prawnik.
Wiele osób, które znalazły się w takiej sytuacji, nie wie, co ma robić. Nie walczą o odsetki, bo nie mają do tego podstaw. - A opłaty sądowe powinny być traktowane tak jak inne opłaty urzędowe - uważa Ćwiąkalski. Jak wyliczył na blogu adwokat Tomasz Waszczyński, gdyby w przypadku blisko 400 tysięcy postępowań upominawczych, jakie mają miejsce co roku w Polsce, po uprawomocnieniu się nakazu sądy zwlekały tylko miesiąc ze zwrotem choćby 150 zł, dałoby to ponad pół miliona złotych kar.
Forum Pokrzywdzonych przez Państwo postuluje, by zapisać w prawie termin 30 dni na zwrot opłat. Zdaniem Ćwiąkalskiego to termin odpowiedni. Wystarczający, by sądy miały czas na dopełnienie formalności, i nie za długi, by obywatel mógł niezwłocznie odzyskać pieniądze.
@RY1@i02/2010/144/i02.2010.144.000.005a.001.jpg@RY2@
Opłaty wynikające z dochodzenia roszczeń przed sądem
Sylwia Czubkowska
Agnieszka Bobowska
dgp@infor.pl
współpraca Mateusz Cukierski
sądowi nie można narzucić terminów
Wprowadzenie przepisu zobowiązującego sąd do zwrotu kosztów sądowych w konkretnym terminie nie przyniesie oczekiwanego skutku w postaci szybkiego zwrotu wpisów. Narzucenie sądowi terminu nie jest możliwe, gdyż jest on niezawisły. Wyznaczony termin będzie miał charakter jedynie instrukcyjny, a sam sąd nie poniesie żadnych konsekwencji jego niedotrzymania. Moim zdaniem powodem opóźnionego wypłacania pieniędzy jest prowadzona w sądach struktura rachunkowości. Sąd ma jedno konto budżetowe, z którego ma obowiązek wypłaty zarówno zwracanych kosztów czy depozytów, jak i wynagrodzenia dla swoich pracowników. Jeżeli przykładowo sąd prowadzący remont nie otrzyma dotacji z budżetu państwa, to w celu opłacenia robotników korzysta z pieniędzy, które powinien wypłacić z tytułu zwrotu kosztów. Pieniądze z wpisów nie powinny być jednak przeznaczane na bieżące finansowanie działalności sądów, ale trzymane na odrębnych rachunkach bankowych. Moim zdaniem w pierwszej kolejności powinien być uporządkowany system finansowania działalności sądów, być może w trybie rozporządzenia ministra sprawiedliwości.
, Uniwersytet Warszawski, radca prawny w kancelarii Barylski T., Olszewki A., Brzozowski A.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu