Będzie fala pozwów za tragedię w hali MTK
Choć od zawalenia się hali Międzynarodowych Targów Katowickich mijają właśnie 4 lata, tylko nieliczni poszkodowani doczekali się odszkodowań.
Zarówno organizator targów, jak i Skarb Państwa uchylają się od odpowiedzialności za tragedię. Osoby, które ucierpiały na skutek zawalenia się hali, zapowiadają więc walkę o odszkodowania. W najbliższych tygodniach do sądów ma trafić kilkadziesiąt pozwów, a kolejne kilkaset jeszcze w tym roku.
Do najtragiczniejszej w powojennej historii Polski katastrofy budowlanej doszło 28 stycznia 2006 r. Zginęło wówczas 65 osób, a ponad 140 zostało rannych. 25-letni Jarosław Pręgiel przeżył. W szpitalu spędził ponad miesiąc. - Dziś mam stwierdzony 25-proc. ubytek zdrowia i choć jestem przecież młody, nie mogę znaleźć pracy - opowiada. Dwa lata po tragedii Pręgiel złożył w sądzie pozew o odszkodowanie od organizatorów targów. - Wnioskowałem o 40 tys. zł zadośćuczynienia i 400 zł miesięcznej renty. Sąd pierwszej instancji przychylił się do mojego wniosku, jednak kilka miesięcy później sąd okręgowy uznał, że to nie MTK, ale Skarb Państwa odpowiada za tragedię. I wcześniejszy wyrok okazał się nieważny - mówi Pręgiel. Od Skarbu Państwa mężczyzna odszkodowania jednak nie dostał, bo reprezentujący go prezydent Chorzowa odmówił odpowiedzialności. - Nie pozostaje mi nic innego, jak złożyć kolejny pozew, tym razem przeciwko Skarbowi Państwa - dodaje mężczyzna.
W podobnej sytuacji jest kilkaset ofiar tragedii z 2006 r., które wciąż nie dostały zadośćuczynienia za utraconych bliskich, zdrowie lub dobytek. Według ustaleń prokuratury w dniu katastrofy w pawilonie było 1329 osób i wszystkie one mają status pokrzywdzonych. Większość jednak poddała się i nie ma zamiaru walczyć o odszkodowania. Poprzestaną tylko na drobnych sumach wypłaconych przez ubezpieczyciela. - Nie ma się czemu dziwić. Tyle jest im stawianych utrudnień, że ludzie, którzy przeżyli straszną traumę, nie chcą do niej wracać i rezygnują z jakichkolwiek roszczeń - mówi adwokat Marcin Marszołek z kancelarii Wokanda.
Blisko 300 osób nie zamierza jednak się poddawać. Właśnie szykują pozwy cywilne. 60 osób reprezentuje Wokanda, 50 - kancelaria Piotra Misiewicza z Katowic, a największą, liczącą ponad 170 osób grupę - mecenas Andrzej Car z Sopotu. W sumie wszyscy poszkodowani chcą walczyć o prawie 40 - 50 mln zł.
Początkowo pozwy kierowano do organizatorów wystawy: Międzynarodowych Targów Katowickich. Jednak w 2008 r. Sąd Okręgowy w Katowicach uznał, że MTK nie są odpowiedzialne za tragedię, ponieważ były jedynie posiadaczem zależnym gruntu, na którym był posadowiony pawilon, a ową nieruchomość dzierżawiono od Skarbu Państwa. I to właśnie od niego trzeba oczekiwać odszkodowań.
Poszkodowani zaczęli więc w ubiegłym roku masowo kierować do prezydenta Chorzowa i Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa pisma z próbą ugodową, aby bez procesów uzgodnić wysokość i zakres odszkodowań. - Niestety wszystkie próby zostały przez państwo polskie odrzucone. Uznaliśmy więc, że uchyla się ono od odpowiedzialności finansowej za krzywdy i szkody powstałe wskutek katastrofy budowlanej. Postanowiliśmy wejść na drogę sadową. Pozwy powinny być gotowe w ciągu kilku tygodni - mówi katowicki prawnik Mariusz Ścibich.
- Nam zajmie to trochę dłużej, bo ponad dwudziestu moich klientów to Niemcy, więc trzeba zebrać więcej dokumentów - mówi mecenas Car. I dodaje, że to właśnie cudzoziemcy mają największe trudności ze zrozumieniem, jak to możliwe, aby tyle czasu czekać na odszkodowania. - Ale nie poddamy się i zalejemy katowicki sąd pozwami - mówi prawnik.
tyle wynosi jedyne odszkodowanie wywalczone do tej pory od Skarbu Państwa
sylwia.czubkowska@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu