Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo cywilne

Przedsiębiorca powinien próbować negocjować z bankiem warunki zawieranej umowy kredytowej

29 listopada 2011
Ten tekst przeczytasz w 28 minut

Rozmowa z Ewą Ilnicką, radcą prawnym z Kancelarii Radcy Prawnego Ewy Ilnickiej

Teoretycznie odpowiedź powinna brzmieć: tak, może i powinien. Jednak, w praktyce, przedsiębiorca, zwłaszcza ten prowadzący działalność na mniejszą skalę przeważnie napotka w takiej sytuacji problemy. Najczęściej ze strony pracowników banku pada argument, że przedkładany mu projekt umowy jest standardowym wzorem zatwierdzonym przez władze banku, więc oczywistym jest, że nie można w nim nic zmienić. Taka postawa banku to nic innego jak wyłączanie negocjowalności dokumentów bankowych. W naszym kraju jest to niestety powszechna praktyka, którą należałoby jak najszybciej, w racjonalny sposób zmieniać. Wydaje się, że teraz jest bardzo dobry moment na rozpoczęcie takiego procesu. Banki poszukują przecież sposobów na bezpieczne zarabianie pieniędzy, a przedsiębiorcy jako ich potencjalni klienci powinni tę sytuację wykorzystywać i negocjować proponowane warunki umów.

W przyszłości w przypadku pojawienia się kwestii spornych dotyczących umowy, będzie zbyt późno na refleksje. Zawarte w kodeksie cywilnym przepisy dotyczące obowiązku zachowania staranności przez przedsiębiorców jako profesjonalistów są przez sądy w Polsce jeszcze zbyt często stosowane automatycznie. Ustalenie, że dany przedsiębiorca prowadzi działalność gospodarczą w jakimkolwiek zakresie, wiedzie w razie sporu z bankiem do dość automatycznego stwierdzenia, że jest on podmiotem profesjonalnym równym w swym profesjonalizmie bankowi i to jest czasami dość zaskakujące. Zwłaszcza, jeżeli uwzględni się, że podwyższony miernik staranności jest, zgodnie z prawem, wymagany od przedsiębiorcy tylko w zakresie prowadzonej przez niego działalności gospodarczej. Podstawowym argumentem wysuwanym przeciwko przedsiębiorcom jest to, że zaakceptowali standardową dokumentację danej instytucji, a to jest jednoznaczne z brakiem jakichkolwiek uwag czy zastrzeżeń. Zatem gdyby przedsiębiorcy podjęli i prowadzili udokumentowane negocjacje z bankiem dotyczące postanowień umowy wówczas, choćby finalnie doszło do podpisania umowy zawierającej niekorzystne dla nich postanowienia, w sądzie mogliby przedłożyć posiadane dowody, dokumentując tym samym brak ich zgody na niektóre standardowe zapisy w nich zawarte. Dokumentacja dotycząca negocjacji świadczyłaby o tym, że podjęli próbę zmiany zapisów w dokumentach przedstawionych im przez bank, który jednak wykorzystując swoją szczególną pozycję, uzależnił udzielenie np. niezbędnego im do prowadzenia działalności kredytu od zaakceptowania dokumentacji standardowej.

Trudno to ocenić, ale trzeba próbować. Przecież w razie sporu przedsiębiorca - bank w większości przypadków sądy już na pierwszy rzut oka powinny dostrzegać różnicę, jaka zachodzi pomiędzy nimi w poziomach specjalistycznej wiedzy, doświadczenia, dostępie do informacji, technologii bankowej etc. W świetle tych, wydawałoby się oczywistych, różnic niezrozumiałym jest, dlaczego relacja przedsiębiorca - bank jest czy ma być oceniana inaczej niż np. relacja biuro rachunkowe - stolarz. W tej drugiej nikt, a w szczególności żaden sąd, nie oczekuje przecież, że księgowy będzie dysponował taką samą wiedzą o gatunkach drewna jak stolarz oraz że odbierając zamówione od stolarza meble w częściach, księgowy będzie umiał samodzielnie ocenić ich kompletność.

Wydaje mi się, że w większości sytuacji, gdy dostawcą produktów lub usług dla przedsiębiorcy, który nie prowadzi działalności na rynku usług finansowych, jest bank, podnoszenie argumentacji o ich równym statusie profesjonalizmu nie jest właściwe.

Co do zasady żadna strona nie powinna przed sądem mieć taryfy ulgowej, bo to naruszałoby gwarantowane konstytucją prawo do równego i sprawiedliwego traktowania przez władzę sądowniczą. Rzeczywistość pokazuje jednak, że w naszym kraju to nie mali przedsiębiorcy, lecz banki, na co coraz częściej zwraca się uwagę (m.in. wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 15 marca 2010 r.), mają - jak to pani określiła - taryfę ulgową, czyli silnie uprzywilejowaną pozycję. Mogą same, bez jakiejkolwiek kontroli wystawiać bankowe tytuły egzekucyjne, nie muszą wnosić wysokich wpisów sądowych, decydują praktycznie samodzielnie o wartości przedmiotu sporu, zazwyczaj w razie sporu to nie na nich, a na broniącym się przed ich działaniami przedsiębiorcy spoczywa ciężar dowodu etc.

Bardzo często przedsiębiorca ma z tym problemy. W umowach napotyka różne pułapki. W mojej ocenie potrzebna jest szeroka edukacja prawna przedsiębiorców, zwłaszcza tych prowadzących działalność na mniejszą skalę, i budowanie wśród nich szerszego zrozumienia, że w odniesieniu do dokumentów bankowych powinni stosować takie same standardy działania, jakie wykorzystują, negocjując kontrakty ze swoimi głównymi dostawcami czy odbiorcami. Przedsiębiorcy powinni też przyjąć, że w coraz bardziej skomplikowanych relacjach gospodarczych, skierowanych na procesy globalizacyjne i unifikacyjne, bardzo często nie będą w stanie samodzielnie dokonać pełnej oceny prezentowanej im dokumentacji, jej struktury, wynikających z niej ryzyk etc. Przedsiębiorcy doceniają to, że umowa o kredyt jest krótka, np. jedna, dwie strony. Nie zawsze jednak dostrzegają skutki i ryzyka związane z przeniesieniem reszty postanowień do regulaminów bankowych. Szczerze mówiąc, wydaje się, że również banki nie zawsze te aspekty same, w pełny sposób analizują.

Przedsiębiorcy często w sposób niepełny identyfikują i oceniają znaczenie tego, jaka jest konstrukcja umowy, czy jakiś regulamin ma w danej relacji zastosowanie, czy został im w odpowiednim czasie i formie wydany, czy stanowi on integralną część umowy, jak będzie w przyszłości zmieniany, jakie szczegółowe postanowienia się w nim znajdują itd. Najczęściej się ich uwaga skupia się na warunkach biznesowych, takich jak wielkość kredytu, wysokość oprocentowania, i prowizji czy ewentualnie zabezpieczeniach. W związku z tym w praktyce postanowienia, z którymi w przyszłości obie strony mogą mieć problemy, jak np. jednostronne wyłączenie w regulaminie prawa potrącenia wierzytelności klienta wobec banku, często przy naruszającym zasadę równości stron jednoczesnym braku adekwatnego postanowienia w drugą stronę, są zawierane w regulaminach. To ostatnie przykładowo wskazane postanowienie, w mojej ocenie z całą pewnością powinno być objęte świadomością oraz wolą stron, a więc bezwzględnie powinno znajdować się w tekście samej umowy.

Judykatura państw europejskich, w większości znanych mi orzeczeń, poddaje bardzo wnikliwej analizie istnienie i stopień profesjonalizmu każdej ze stron sporu oddzielnie. Ostatnio szeroko w kancelarii analizowaliśmy wyroki zapadające w sądach niemieckich, i trzeba przyznać, że bardzo często sądy podnoszą w nich , że profesjonalizm banków musi być oceniany znacznie bardziej rygorystycznie niż przedsiębiorcy korzystającego z usług czy produktów bankowych. Sądy niemieckie wskazują na konieczność precyzyjnego zdefiniowania obowiązków (w tym informacyjnych) banków wobec klientów. Sprzeciwiają się i poddają dogłębnej krytyce wyłączanie negocjowalności dokumentów bankowych i brak przejrzystości dokumentacji stosowanej przez banki. Sztandarowym już przykładem, w tym zakresie, jest wydany 22 marca 2011 r. wyrok Najwyższego Sądu Federalnego w Niemczech, w którym uznał on, że międzynarodowy bank jest zobowiązany informować klientów w sposób wyczerpujący i adekwatny o ryzykach związanych z oferowanym produktem. Jeden z sędziów składu orzekającego w ustnym uzasadnieniu wyroku podnosił, że z tego, iż klient potrafił przeczytać dokumentację przygotowaną przez bank, nie sposób wyciągnąć wniosku, że ją w pełni zrozumiał i był w stanie ocenić wynikające z niej ryzyka. Sformułował bardzo celne zdanie, że "jeżeli jesteś w stanie przeczytać poemat, nie oznacza to wcale, że rozumiesz jego znaczenie".

prowadzi kancelarię świadczącą usługi prawne związane m.in. z zagadnieniami rynku kapitałowego, walutowego i pieniężnego oraz z obrotem instrumentami finansowymi.

Uważam, że obecnie, kiedy tyle się mówi o wspieraniu tak ważnego dla naszego kraju rozwoju przedsiębiorczości, zwłaszcza tej prowadzonej w mniejszych rozmiarach, ustawodawca, rząd i organy nadzorujące banki powinni jak najszybciej doprowadzić do rzeczywistego podniesienia wymagań stawianych bankom w zakresie przestrzegania przez nie standardów informacyjnych i negocjacyjnych w relacjach z klientami

@RY1@i02/2011/230/i02.2011.230.215000300.803.jpg@RY2@

materiały prasowe

Ewa Ilnicka, radca prawny z Kancelarii Radcy Prawnego Ewy Ilnickiej

Rozmawiała Teresa Siudem

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.