Do wyceny majątku nie stosuje się metody waloryzacyjnej
Szacowanie poszczególnych składników utraconego majątku przy roszczeniu odszkodowawczym za wydanie błędnej decyzji nacjonalizacyjnej i porównywanie cen u różnych producentów jest prawidłowe i sprawiedliwe. Zastosowanie innej metody niż porównawcza nie byłoby uzasadnione.
Adam T. był właścicielem przedsiębiorstwa - w tym m.in. młyna. W 1953 r. ustanowiono nad nim zarząd przymusowy, a następnie wydano decyzję o jego przejściu na własność Skarbu Państwa. Podstawą przejęcia majątku były przepisy tzw. dekretu nacjonalizacyjnego. W 1996 r. minister gospodarki stwierdził nieważność decyzji. Następnie decyzją z kwietnia 2000 r. zostało przyznane spadkobiercom odszkodowanie po 30 tys. zł za utracone składniki w majątku ruchomym i nieruchomym. Minister oparł wyliczenia na ekspertyzie wykonanej w 1999 r. Spadkobiercy zakwestionowali to odszkodowanie i wystąpili do sądu przeciwko Skarbowi Państwa - ministrowi gospodarki o odszkodowanie na podstawie art. 160 kodeksu postępowania administracyjnego (dzisiaj już nieobowiązującego).
Sąd I instancji zasądził dla każdego ze spadkobierców po 116 tys. zł. W sprawie wydane były trzy opinie biegłych. Wszyscy oparli swoje opinie na ekspertyzie wykonanej w 1955 r. Każdy z biegłych zastosował jednak do liczenia inną metodę. Sąd wybrał metodę szacunkową i na tej podstawie zostało ustalone odszkodowanie. Sąd nie uwzględnił jednak szacunkowych kosztów montażu urządzeń i instalacji, gdyż uznał, że powodowie nie zamierzali uruchomić młyna (choć go odzyskali, był on już zaadoptowany na lecznicę dla zwierząt). Apelację od tego wyroku wniosły obie strony. Sąd II instancji zasądził jeszcze dla każdego ze spadkobierców po 40 tys. zł, natomiast apelację Skarbu Państwa oddalił.
Skarb Państwa wniósł skargę kasacyjną. Twierdził, że sąd nieprawidłowo oparł się na opinii wykonanej metodą szacunkową, a powinien przyjąć metodę waloryzacyjną, bo wyposażenia młyna już nie było. W odpowiedzi powodowie przypomnieli, że biegły zanalizował ceny od momentu przyznania odszkodowania, tj. od 2000 r. do 2009 r. i uznał, że szacunek z 2000 r. był zaniżony. Dlatego utrzymują, że prawidłowe było zastosowanie metody odtworzeniowej, bo w gruncie rzeczy taka była.
Sąd Najwyższy oddalił skargę. W ustnych motywach wyroku podkreślił, że powoływanie się przez pozwanego, iż w 2000 r. i 2009 r. ceny były różne, jest błędem. Można byłoby tak twierdzić, nie biorąc pod uwagę materiału zebranego w sprawie. Tymczasem na jednej z rozpraw biegły powiedział, że wzrost cen w tym okresie był nieistotny. Różnica pomiędzy cenami wynikała z tego, że biegli przyjęli różne metody liczenia. Opinia biegłego, na której oparły się sądy, jest bardzo rzetelna. Jest to jeden z najbardziej liczących się specjalistów w młynarstwie. Szacował poszczególne składniki młyna i porównywał ich ceny u różnych producentów. Posłużył się więc metodą porównawczą. Nie można było w tej sprawie zastosować metody waloryzacyjnej, gdyż trzeba było odnosić się do odległych czasów, a wtedy nie istniał rynek wolnych cen.
Opracowała Marta Pionkowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu