Sąd nie ma prawa pomijać istotnych dowodów
Orzeczenie
Sąd powinien dokładnie zbadać, czy dana wypowiedź jest stwierdzeniem faktu, czy oceną. Jest to decydujace dla ustalenia bezprawności naruszenia dóbr osobistych - orzekł wczoraj Sąd Najwyższy.
W 2008 r. w "Dzienniku" ukazał się tekst "Naftowy milion dla ludzi Macierewicza". Mówił o olbrzymich odprawach, które z państwowej ochroniarskiej spółki Naftor mieli otrzymać jej były prezes Piotr W. oraz jego zastępca, Tomasz M., bratanek Antoniego Macierewicza. Niedługo potem poseł Zbigniew Chlebowski, komentując działania członków zarządu spółki, stwierdził, że "to jest kradzież publicznych pieniędzy i za tą kradzież ludzie powinni ponosić odpowiedzialność". Za te słowa Piotr W. oraz jego współpracownik Tomasz M. wnieśli pozew o naruszenie dóbr osobistych.
Oddalone dowody
Sąd Okręgowy w Warszawie, rozpatrując sprawę, oddalił wnioski dowodowe posła o odsłuchanie nagrania, przesłuchanie osób zarządzających spółką czy okazanie dokumentów firmy. Stwierdził, że nie zmierzają one do wykazania prawdziwości stawianych zarzutów. W konsekwencji uwzględnił powództwo i uznał, że poseł naruszył dobra osobiste Piotra W. i Tomasza M. Nakazał mu złożenie przeprosin, wyemitowanie ich w radiu i telewizji, a także zapłatę po 10 tys. zł. każdemu z powodów. Obie strony wniosły apelację.
Sąd apelacyjny co do zasady podtrzymał wyrok. Uznał, że wypowiedź posła była kategoryczna i nie została złagodzona żadnym zastrzeżeniem. Nawet to, że powodowie są osobami publicznymi, nie uzasadnia - zdaniem sądu - wyłączenia bezprawności tak daleko idących zarzutów. Poseł złożył skargę kasacyjną.
Prawo do oceny
- W sprawie o ochronę dóbr osobistych zasadą jest, że sąd bada kontekst wypowiedzi i następnie ustala, czy oddalić wniosek dowodowy. Sąd pierwszej instancji nawet zaś nie wiedział, co dokładnie pozwany powiedział. Nie dokonał najważniejszych ustaleń faktycznych w sprawie - przekonywała adwokat Barbara Kardynia-Bednarska na rozprawie przed SN.
Pełnomocnik powodów argumentował jednak, że nie było co do tego żadnych wątpliwości, a materiały były znane sądowi.
Sąd Najwyższy uchylił jednak wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Uznał, że wypowiedź posła miała charakter ocenny: stwierdził on jedynie, co rozumie przez kradzież publicznych pieniędzy. SN uznał także, że sąd pierwszej instancji podjął złą decyzję, oddalając wnioski dowodowe, ponieważ były one istotne dla sprawy, a bez ich przeprowadzenia nie da się ustalić, czy zachowanie posła było bezprawne.
Ewa Maria Radlińska
Wyrok Sądu Najwyższego z 4 października 2012 r., sygn. akt I CSK 124/12.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu