Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo cywilne

Ojciec Włoch zapłaci alimenty na dzieci mieszkające w Polsce

Ten tekst przeczytasz w 25 minut

Rodzice bez względu na narodowość i miejsce zamieszkania w Unii Europejskiej muszą utrzymywać swoje małoletnie dzieci, nawet jeśli przebywają w innym kraju

Pani Iza z małej miejscowości w Polsce dwanaście lat temu wyjechała za chlebem do Włoch. Dostała pracę kelnerki w dużej, renomowanej restauracji i tak zaczęła własne życie w wielkim mieście, daleko od rodziny i kraju.

Wkrótce poznała miejscowego kucharza Giulia Z. - miłego syna właścicielki lokalu. Po kilku miesiącach pobrali się. Było jak w bajce. Po roku urodziła się córeczka, po kolejnych dwóch latach - synek. Na początku byli szczęśliwi i wspierali się, mimo że teściowa dzielnie pracowała nad zepsuciem ich relacji. Wreszcie udało jej się.

Giulio przestał brać stronę żony, a i dziećmi nie zajmował się już jak dawniej. Pani Iza po serii próśb i gróźb wyprowadziła się i wynajęła małe mieszkanie w tym samym mieście.

Mąż wystąpił do włoskiego sądu o separację. Ona - o alimenty. Sędziowie i adwokaci traktowali ją jak intruza, niepotrzebnie zawracającego im głowę sprawami, które Giulio ze znanej w okolicy rodziny powinien był załatwić tak, jak sam uznał za stosowne. Sprawa wlokła się niemiłosiernie.

Wreszcie pani Iza postanowiła wyjechać do Polski. Mąż zgodził się, by zabrała dzieci. Adwokat powiedział jej, że sąd wydał postanowienie w sprawie alimentów, na dowód czego uzyskała kopię protokołu z rozprawy (i nic więcej!). Nie bacząc na to, wróciła do kraju.

Mąż poza przesłaniem jej raz drobnej kwoty, nie płaci nic. Iza zamieszkała kątem u niezamożnych rodziców. Od prawie trzech lat pracuje dorywczo, ponieważ w jej małym mieście nie ma dość pracy dla wszystkich. Włoski sąd właśnie orzekł separację. Od roku pani Iza próbuje jednak rozwieść się. Tu, na miejscu. Chce też doprowadzić do zasądzenia alimentów, które mógłby wyegzekwować komornik od jej niebiednego męża.

Jednak i w Polsce ciągle czegoś brakuje, więc również nasz sąd proceduje niespiesznie.

- Co mam zrobić, żeby dostać rozwód i choć część należnych mi pieniędzy na dzieci, ponieważ brakuje mi już na najprostsze potrzeby - pyta czytelniczka.

Jaki sąd i jakie prawo wybrać, rozwodząc się z cudzoziemcem

Rozwody międzynarodowe przysparzają małżonkom - prócz normalnych w takich sytuacjach przykrości - również kłopotów związanych z wyborem prawa, które będzie zastosowane w sprawie i - samego sądu. Wybór jest o tyle ważny, że od niego zależy choćby minimalny komfort każdej ze stron.

W przypadku wszelkich spraw rodzinnych obywateli państw członkowskich UE zawsze wiążą zasady zapisane w dwóch rozporządzeniach Rady Europejskiej.

Właściwy do rozpatrzenia sprawy o separację, rozwód czy alimenty będzie wymiar sprawiedliwości państwa członkowskiego, w którym:

mąż i żona stale mieszkają, lub

ostatnio obydwoje stale przebywali (pod warunkiem że jedno nadal tam mieszka), lub

strona przeciwna, czyli pozwany, ma zwykły pobyt, lub

w przypadku wspólnego pozwu, względnie wniosku (różne systemy prawa różnie mogą nazywać pismo inicjujące proces) - jedno z małżonków ma zwykły pobyt, lub

powód stale mieszka (warunkiem jest jednak, by przebywał w tym kraju co najmniej przez rok bezpośrednio przed wniesieniem pozwu albo wniosku), lub

powód bądź wnioskodawca ma zwykły pobyt, o ile przebywał tam przynajmniej od sześciu miesięcy bezpośrednio przed wniesieniem pozwu, i na dodatek jest obywatelem tego państwa UE, lub - w przypadku Zjednoczonego Królestwa i Irlandii - ma tam swój domicyl.

Jeśli chodzi o wybór prawa, które określony sąd zastosuje (bo nie musi być tak, że polski sąd będzie sądził na podstawie przepisów polskich, a francuski francuskich), tu dopuszczalna jest umowa stron. Powinna być pisemna, opatrzona datą i podpisana przez obydwoje małżonków. Warto przy tym pamiętać, że każdy list elektroniczny umożliwiający trwały zapis takiej umowy uznaje się za równoważny formie pisemnej. Tak więc małżonkowie mogą wybrać prawo, które jest systemem państwa:

w którym obydwoje mieszkają w chwili zawierania umowy, lub

w którym mieli ostatnio miejsce zwykłego pobytu, o ile w chwili zawierania umowy jedno ciągle tam mieszka, lub

którego obywatelem w chwili zawierania umowy jest jedno z małżonków, lub

państwa sądu orzekającego.

Dlatego przede wszystkim Polka mieszkająca z mężem we Włoszech musi zorientować się, czy mąż zgodzi się na wybór prawa, które dla niej będzie zrozumiałe i stosunkowo najłatwiejsze do zastosowania. Jeśli się okaże, że takiej możliwości nie ma, to trzeba sprawdzić, jaki system pozwala szybciej i bez dużych komplikacji rozwieść się. I gdyby po takim rozeznaniu zainteresowana rozwodem z cudzoziemcem Polka uznała, że najbezpieczniej czuje się na gruncie naszego prawa krajowego, to powinna wrócić do Polski i przez pół roku stale tu mieszkać. Wówczas będzie jej wolno bez względu na zgodę lub brak akceptacji ze strony męża wystąpić o rozwód do polskiego sądu, który zastosuje w procesie polskie prawo zgodnie z rozporządzeniem mówiącym o prawie właściwym, gdy strony żadnego systemu nie wybrały.

@RY1@i02/2012/189/i02.2012.189.00700020h.802.jpg@RY2@

Utrzymanie dzieci kosztuje, a walka o alimenty trwa już bardzo długo

Fot. shutterstock

Dobromiła Niedzielska-Jakubczyk

dobromila.niedzielska@infor.pl

Podstawa prawna

Rozporządzenie Rady (WE) nr 2201/2003 z 27 listopada 2003 r. dotyczące jurysdykcji oraz uznawania i wykonywania orzeczeń w sprawach małżeńskich oraz w sprawach dotyczących odpowiedzialności rodzicielskiej, uchylające rozporządzenie (WE) nr 1347/2000.

Rozporządzenie Rady (UE) nr 1259/2010 z 20 grudnia 2010 r. w sprawie wprowadzenia w życie wzmocnionej współpracy w dziedzinie prawa właściwego dla rozwodu i separacji prawnej.

PORADA EKSPERTA

@RY1@i02/2012/189/i02.2012.189.00700020h.103.jpg@RY2@

Ewa Rostafińska adwokat, kancelaria adwokacka w Warszawie

Pani Iza ma prawo wnieść pozew rozwodowy w Polsce, do pozwu będzie jednak musiała dołączyć wiele dokumentów przetłumaczonych przez tłumacza przysięgłego na włoski, czyli na język męża. Powinna złożyć: pozew o rozwód, akt ślubu, akty urodzenia dzieci, orzeczenie sądu włoskiego o separacji oraz to, które mówi o obowiązku alimentacyjnym Giulia Z. (o ile są to dwa osobne orzeczenia). Włoski akt ślubu, akty urodzenia dzieci, orzeczenie sądu włoskiego o separacji oraz to orzekające o obowiązku alimentacyjnym musi przetłumaczyć na polski u tłumacza przysięgłego.

Trzy pierwsze powinna też czytelniczka złożyć we właściwym urzędzie stanu cywilnego z wnioskiem o umiejscowienie ich w Polsce. Na tej podstawie otrzyma znane wszystkim odpisy aktów stanu cywilnego, które dołączy do pozwu. Przedłoży je razem z oryginałami aktów włoskich i tłumaczeniami przysięgłymi. Powinna też zostawić dla siebie po jednym oryginale każdego z włoskich aktów, podobnie zresztą jak ich tłumaczenia, ponieważ mogą przydać się i w innych sytuacjach życiowych.

Orzeczenie separacyjne będzie dla polskiego sądu mocnym dowodem na zerwanie więzi małżeńskich. Świadczy też o tym osobne zamieszkiwanie stron od kilku lat.

Sprecyzowanie żądania pozwu co do formy rozwodu (z winy jednego z małżonków lub bez orzekania o winie) zależy od pani Izy. Jeśli jednak jest już z mężem na etapie pokojowym, czyli umie porozumieć się co do samego faktu rozwodu i sprawowania opieki nad dziećmi, to radzę, by wniosła o rozwód bez orzekania o winie. Uniknie roztrząsania historii związku, które mogłoby zniszczyć dobre relacje stron. Powinno być wtedy również krócej i taniej.

W pozwie pani Iza powinna sprecyzować swe żądania co do alimentów, odnosząc się do już orzeczonych we Włoszech. Jeśli tamto orzeczenie jest sprzed kilku lat, to musi przedstawić sądowi swoją aktualną sytuację, porównując ją do tej z daty pierwszego orzeczenia. Powinna przy tym wykazać różnicę związaną ze wzrostem kosztów utrzymania dzieci.

Osobnym problemem jest brak alimentowania córki i syna przez Giulia Z. mimo orzeczenia sądu włoskiego. Dlatego pani Iza powinna zwrócić się do komornika we Włoszech o pomoc w egzekucji. A skoro mąż jest przedsiębiorcą, to ma majątek, z którego komornik będzie mógł ściągnąć, jeśli nie całe, to chociaż część zaległych alimentów. Rozpocznie też regularną egzekucję bieżących należności (zacznie od tych z orzeczenia włoskiego sprzed lat kilku).

Polski sąd będzie zajmował się bieżącymi alimentami. Ich egzekucja także jest możliwa. Polska i Włochy są stronami umów międzynarodowych gwarantujących wykonalność takich wyroków. Włoski sąd powinien automatycznie uznać wyrok polski. Zbada tylko, czy jest on zgodny z obowiązującymi normami, i wyda accertamento, czyli poświadczenie. Niestety, w tej procedurze pani Iza będzie musiała być reprezentowana przez adwokata, który wystąpi w jej imieniu do właściwego sądu. Wtedy będzie musiała dostarczyć oryginał polskiego wyroku, który nie wymaga legalizacji we Włoszech. Niezbędne będzie też zaświadczenie wypełnione przez sędziego orzekającego o alimentach (art. 56 rozporządzenia CE nr 44/2001).

Potwierdzenie wykonalności orzeczenia będzie musiało być doręczone urzędowo Giuliowi Z., ponieważ ma on prawo odwołać się, ale jego sprzeciw może dotyczyć tylko strony formalnej. Sąd włoski nie ma prawa wypowiadać się co do meritum sprawy.

Potem pozostanie już tylko egzekucja, ale i na tym etapie pani Iza musi mieć adwokata. Może wystąpić o pełnomocnika z urzędu. Przyznanie go zależy od wysokości rocznego dochodu zainteresowanej uregulowanego włoskimi przepisami.

Czytelniczka może również skorzystać z drogi karnej. Wolno jej pociągnąć do odpowiedzialności Giulia Z. za niepłacenie alimentów. By wszcząć postępowanie, musi złożyć oświadczenie o popełnieniu przestępstwa w prokuraturze lub na posterunku karabinierów. Nie prowadzi to samo w sobie do egzekucji alimentów, wiadomo jednak, że widmo odpowiedzialności karnej niekiedy mobilizuje tatusiów do wykonywania obowiązku utrzymywania własnych dzieci...

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.