Obejście prawa na koszt skarbu państwa
Okazuje się, że drobna z pozoru kwestia fotografowania akt sprawy urasta do problemu nawet rangi konstytucyjno-ustrojowej z powodu wadliwych podejść interpretacyjnych
Technika fotografowania powstała na długo przed końcem XIX w. Niemniej jednak dopiero w ciągu ostatnich lat pojawiło się i narasta zjawisko ubiegania się o fotografowanie dokumentów z akt spraw sądowych. W ten sposób zamiast odpłatnych kserokopii - które trzeba by było jeszcze w kancelariach skanować w celu przetworzenia w postać cyfrową - poszukuje się rozwiązania szybszego i w dodatku kosztem Skarbu Państwa, bo bezpłatnego.
Wygoda zdobycia takiej cyfrowej postaci jest oczywista. Jednak ułatwienia dla pełnomocników stron czy samych stron nie mogą jednak oznaczać zamykania oczu na obowiązujące prawo, a w szczególności na jego interpretację prowadzoną nawet contra legem. Wydaje się bowiem, iż zgodnie z zasadą legalizmu każdy organ państwa - m.in. minister sprawiedliwości oraz podlegli mu prezesi, przewodniczący wydziałów oraz wizytatorzy (II konstytucyjna władza wykonawcza) - powinien działać na podstawie całokształtu stanu prawnego. Niestety rzeczywistość jest inna.
Obejście prawa
Nie tylko regulacje kodeksu postępowania cywilnego, lecz także art. 3 ust. 3 i art. 79 ust. 1 pkt 1b ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (Dz.U. nr 167, poz. 1398 z późn. zm.) wprost wskazują - uzupełniając k.p.c. - iż opłacie podlega "wniosek o wydanie na podstawie akt: odpisu, wypisu, zaświadczenia, wyciągu, innego dokumentu oraz kopii, a nadto wniosek o wydanie odpisu księgi wieczystej (opłata kancelaryjna); opłatę od wniosku o wydanie kopii dokumentu, znajdującego się w aktach sprawy, pobiera się w kwocie 1 złotego za każdą rozpoczętą stronicę wydanego dokumentu (...)".
Regulacje te gwarantują więc Skarbowi Państwa dochód z tytułu opłat. Propozycja fotografowania dokumentów stanowi więc klasyczny przypadek in fraudem legis - obejścia bezwzględnie obowiązujących przepisów prawa, w tym o charakterze fiskalnym.
Potrzeby praktyki winny być jednak uważnie i na bieżąco śledzone przez organ administrujący sądami, czyli ministra sprawiedliwości, który powinien stosownie reagować nie w formie pouczania sędziów, lecz wyłącznie w drodze wykorzystania inicjatywy ustawodawczej.
Niestety sprzeczne z założeniami ustawy zasadniczej stanowisko ministra sprawiedliwości, który w piśmie z 11 maja 2001 r., DO.I.0133/33/01, zalecił, aby "traktować czynności skanowania akt za pomocą aparatu cyfrowego jako substytut ręcznego sporządzania notatek z akt sprawy", nie znalazło przełożenia w postaci nowelizacji umożliwiającej rozwiązanie omawianego problemu. Nie znalazło przełożenia, choć praktyka w polskich sądach nie jest jednolita i z tego powodu Helsińska Fundacja Praw Człowieka - poddała pod rozwagę ministrowi sprawiedliwości podjęcie kroków mających na celu uregulowanie tej kwestii np. przez wydanie aktu prawnego o mocy powszechnie obowiązującej. Co więcej, regulacje uchwalonej ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych idą w przeciwnym kierunku.
Ingerencja bez konsekwencji
Przepisy art. 9 i 525 k.p.c. wyczerpująco regulują procedowanie sądów (przewodniczących składów orzekających). Jest to sfera konstytucyjnie zastrzeżonej niezawisłości sędziowskiej (k.p.c.). Już tylko to powoduje konstytucyjny zakaz ingerowania w sposób bezpośredni lub pośredni ministra sprawiedliwości. Z tego powodu należałoby odrzucić zarówno formę, jak i treść ingerencji administracyjnej w postaci pisma minister sprawiedliwości z 11 maja 2001 r.
Należy zwrócić uwagę, iż zakres kognicji sądowej nie ogranicza się do prowadzenia rozpraw, lecz także do czynności orzeczniczych na posiedzeniach niejawnych i wydawania zarządzeń proceduralnych przez przewodniczących składów orzekających. Brak umiejętności albo też niechęć czy też chodzenie na łatwiznę sprzyjają praktyce nierozróżniania rozgraniczenia sfery proceduralnej od administracyjno-ustrojowej, zacierania się obu sfer mimo treści art. 10 ust. 1 2 w zw. z art. 7 oraz 8 ust. 1 i 2 konstytucji. W ten sposób powstaje sztuczne tworzenie obszaru niepewności prowadzącego w sposób jednostronny do ingerowania władzy II wykonawczej w zakres objęty niezawisłością sędziowską. Zjawisko odwrotne w Polsce nie zachodzi, brakuje też dyskursu publicznego na ten temat, co dowodzi wręcz złamania równowagi władz, uzależnienia sędziów od polityków często marnej jakości, niejednokrotnie z ignorancji czyniących wręcz cnotę (por. także: Stephen Sedley, "On the separation of power. Judical Politcs". London review of books, 23 lutego 2012 r., s. 15 - 16).
Zarówno w literaturze, jak i orzecznictwie jako zasadę przyjmuje się zazwyczaj, iż w procesie interpretacji przepisów prawa z góry należy stosować określoną metodykę interpretacji aktów prawnych. Między innymi w uzasadnieniu uchwały z 11 czerwca 1996 r. SN podniósł, że według utrwalonych w orzecznictwie zasad interpretacji przepisów prawa podstawowe znaczenie ma wykładnia językowa, a dopiero wtedy, gdy zawodzi, prowadząc do wyników nie dających się pogodzić z racjonalnym działaniem ustawodawcy i celem, jaki ma realizować dana norma, sięga się po dyrektywę wykładni systemowej i funkcjonalnej (III CZP 52/96, OSNIC 1996, nr 9, poz. 111 oraz przytoczone tam orzecznictwo SN i TK, z którego wynika istotny wniosek, iż w drodze wykładni nie można uzupełniać ustawodawcy; por. też uzasadnienia uchwały SN z dnia 9 sierpnia 1993 r. III CZP 101/93 OSNCP 1994, nr 2, poz. 34 oraz postanowienia SN z dnia 4 listopada 1998 r. II CKN 873/97, OSNIC 1999, nr 5, poz. 94).
Wobec tego - mając na względzie ogromną liczbę nowelizacji od 11 maja 2001 r. - nie ulega wątpliwości, iż minister sprawiedliwości dopuścił się deliktu konstytucyjno-ustrojowego nie tylko na skutek rozesłania pisma z 11 maja 2001 r., lecz także na skutek wieloletniej bierności prowadzącej do funkcjonowania w przestrzeni wadliwego stanowiska dezorganizującego funkcjonowanie sądów powszechnych - stąd różne praktyki w różnych sądach pod rządami jednej procedury cywilnej.
@RY1@i02/2012/113/i02.2012.113.07000080c.802.jpg@RY2@
Fot. Shutterstock
Zdaniem Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka kwestia fotografowania akt sprawy powinna zostać uregulowana aktem prawnym o powszechnie obowiązującej mocy
Wiesław Sługiewicz
sędzia w Sądzie Rejonowym w Bytowie
Piotr Sługiewicz
prawnik w Kancelarii Prawnej Skoczyński, Wachowiak, Strykowski Sp.k. z siedzibą w Poznaniu
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu