Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo cywilne

Czy zmiany w procedurze cywilnej są korzystne dla przedsiębiorców

Ten tekst przeczytasz w 67 minut

Nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego miała uprościć i skrócić postępowanie w sprawach gospodarczych. Tymczasem prawnicy mają wątpliwości, czy intencje ustawodawcy sprawdzą się w praktyce. Wytykają niekonsekwencje nowych regulacji i domagają się kolejnych zmian

Czy likwidacja prekluzji dowodowej usprawni procesy

Uważam, że droga, którą wytoczył ustawodawca, jest słuszna, ale dopiero praktyka pokaże, czy usunięcie z procedury prekluzji dowodowej usprawni postępowanie. Mam pewne obawy. Przy koncentracji materiału dowodowego, może dojść do takiej sytuacji, że sądy będą wymagały, aby wszystkie dowody i twierdzenia strony zostały przedstawione w pozwie lub w odpowiedzi na pozew. To jest de facto prekluzja dowodowa. Mój postulat zmierza do tego, aby przy zachowaniu tej koncepcji można było organizować coś w rodzaju przedsądu, a strony i sąd spotykałyby się i uzgadniały, jakie elementy w sprawie są sporne i co strony powinny wykazać, aby uniknąć przygotowywania zbędnych pism, które często dotyczą rzeczy oczywistych, ale mimo to strony je w tych pismach wykazują.

Znowelizowane przepisy wyeliminowały z postępowania tzw. taktykę procesową. Do tej pory w procesie cywilnym na poszczególnych etapach postępowania można było składać wnioski i pisma, natomiast teraz przy zastosowaniu art. 207 kodeksu postępowania cywilnego (k.p.c.) taka procedura może być utrudniona bądź wyeliminowana, a skutki poniesie klient. Gdy sąd nie podzieli argumentów strony i jej profesjonalnego pełnomocnika, to wówczas nie zgodzi się na to, aby takie dodatkowe materiały można było dołączyć do akt. Gdyby strona mimo braku zgody sądu złoży takie niezamówione pismo, to sąd je fizycznie zwróci i w aktach sprawy będzie tylko postanowienie o zwrocie. Ryzyko jest takie, że nie będzie żadnego śladu po tym, jakie argumenty zostały w nim przedstawione. Do tej pory pisma procesowe pozostawały w aktach i mimo, że sąd nie brał pod uwagę argumentów w nich zawartych, to z ich treścią mógł się zapoznać sąd drugiej instancji.

Słowo klucz to dyskrecjonalna władza sędziego przewidziana w nowelizacji. Obecnie gospodarzem procesu jest sędzia, uzbrojony w instrumenty pozwalające mu sprawnie prowadzić postępowanie. Nie tyle zrezygnowaliśmy z prekluzji dowodowej, która obowiązywała w postępowaniu gospodarczym, ale rozszerzyliśmy ją na każdy typ postępowania cywilnego, dając jednak sędziom możliwość wyznaczenia jej granic. Dyskrecjonalna władza sędziego będzie korzystna dla stron, gdy nie zostaną popełnione te błędy, które występowały przy prekluzji dowodowej, gdzie przeważał formalizm, a nie dążenie do prawdy materialnej, a popełnione przez stronę błędy formalne decydowały o wyniku sprawy. Celem postępowania powinno być dążenie do wydania sprawiedliwego wyroku, co jest istotą wymiaru sprawiedliwości. Dlatego sędzia musi mieć możliwość poukładania procesu w taki sposób, aby dążyć do prawdy materialnej. Zmienione przepisy dają sędziom narzędzie pozwalające wydać sprawiedliwy wyrok przy jednoczesnym zdyscyplinowaniu stron procesu. Doświadczenie podpowiada jednak, że niektórzy sędziowie będą z oporami wdrażali nowe przepisy, ponieważ do tej pory skrupulatnie korzystali z prekluzji dowodowej, aby w ten sposób skrócić drogę do wyroku. Dlatego przygotowując odpowiedź na pozew, również obecnie trzeba zawrzeć wszystkie dowody i twierdzenia, bo może się zdarzyć, że sędzia nie zarządzi wymiany pism przygotowawczych, zamykając stronom drogę do polemiki.

Jednak pomimo pewnych zastrzeżeń uważam, że wprowadzone zmiany idą w dobrym kierunku. Zapewne nie wpłyną one istotnie na sytuację dużych przedsiębiorców, którzy na co dzień korzystają z profesjonalnej obsługi prawnej, ale znacząco polepszą sytuację drobnych przedsiębiorców. Nowela dała bowiem instrumenty sędziom, aby mogli podczas rozprawy im pomóc. Sędzia może obecnie pokierować postępowaniem takiej strony, ale to wymaga wyczucia, aby nie przekroczyć granicy bezstronności.

Model procesu, który zaczął u nas obowiązywać, przypomina rozwiązania amerykańskie. Strony mają obowiązek przedstawienia wszystkich faktów, dowodów i twierdzeń.

Nowa procedura jest dosyć niebezpieczna, ponieważ pismo, którego sąd nie przyjmie w trybie art. 207 lub art. 217 k.p.c., zniknie fizycznie z akt sprawy. Znowelizowane przepisy nie przewidują, aby takie nieuwzględnione pismo mogło pozostać w aktach sprawy. Jego pozostawienie mogłoby wynikać ewentualnie z regulaminu czynności sądów. Zastanawiałem się, czy w takim przypadku nie należałoby zastosować takiego środka nadzwyczajnego jak zabezpieczenie dowodu, czyli składać wniosku w trybie art. 310 k.p.c. o zabezpieczenie, z którego wynika, że do sądu wpłynęło takie pismo. Nawet jeśli sąd oddali wniosek, to wówczas z postanowienia będzie wynikało, że takie pismo zostało przez adwokata lub radcę prawnego złożone.

Artykuł 310 k.p.c. stanowi, że w toku postępowania będzie można zabezpieczyć dowód, którego przeprowadzenie stało się niewykonalne. Uważam, że tylko w taki sposób pełnomocnik będzie mógł się zabezpieczyć przed odpowiedzialnością ze strony klienta. Ale składanie takich wniosków przysporzy dodatkowej pracy zarówno adwokatom, jak i sędziom, a w dodatku będzie to tylko sztuka dla sztuki, aby w ten sposób pełnomocnik mógł się obronić przed klientem.

Jeszcze gorzej sytuacja będzie wyglądać, jeżeli sąd nie wyrazi zgody na złożenie pisma. Wówczas w apelacji można będzie jedynie twierdzić, że pismo takie było bardzo ważne dla sprawy, chociaż nigdy nie powstało. Skoro bowiem sąd nie wyrazi zgody na złożenie pisma, to logiczne jest, że ono nie powstanie. Po co bowiem tworzyć pismo, którego złożenie, będzie wiązało się z koniecznością jego zwrotu - czyli usunięciem z akt sprawy. Przypominam bowiem, że pismo złożone bez zgody sądu zostanie w każdym wypadku zwrócone.

To jednak nie koniec. W myśl nowych przepisów sąd zawsze będzie mógł uznać twierdzenia i dowody strony za spóźnione. Niestety nie ma w tym względzie żadnych wytycznych ustawodawcy. Oznacza to, że różne składy sędziowskie w analogicznych sprawach mogą wydać zupełnie inne rozstrzygnięcia z tej przyczyny, że różnie ocenią, czy twierdzenia i dowody są spóźnione. Przykładowo jeżeli w sprawie pojawią się nowe okoliczności - nie wiadomo, czy pismo, które ich dotyczy, powinno powstać w ciągu miesiąca, dwóch tygodni, jednego dnia czy nawet godziny od ich wystąpienia. Przy czym i tak, aby złożyć pismo, konieczne będzie uzyskanie zgody sądu. Co więcej, nawet wyrażenie przez sąd zgody na złożenie pisma, nie wyłącza możliwości uznania przez ten sam sąd zgłoszonych w tym piśmie twierdzeń i dowodów za spóźnione.

Nowelizacja przepisów wprowadziła zatem bardzo daleko idący stan niepewności co do przebiegu postępowań i rozstrzygnięć sądowych. Sytuacja taka nie miała prawa się wydarzyć w demokratycznym państwie prawa, gdyż musi się ona odbić na klientach - zanim orzecznictwo lub kolejne zmiany, doprowadzi do względnej stabilizacji.

W procesie po nowelizacji nastąpiło zrównanie przedsiębiorców i tzw. osób zwykłych, co oceniam pozytywnie. Jednak z kodeksu postępowania cywilnego i z kodeksu cywilnego nie zniknęło zupełnie pojęcie przedsiębiorcy i nadal będzie ono funkcjonowało. Stąd art. 153 k.p.c., który stanowi, że na wniosek przedsiębiorcy sprawa może toczyć się przy drzwiach zamkniętych, aby nie zostały ujawnione tajemnice jego firmy.

Uważam, że konieczna jest szybka kolejna nowelizacja przepisów procedury cywilnej, która umożliwi racjonalne prowadzenie postępowań odwoławczych - tak sądom, jak i pełnomocnikom. Znowelizowane przepisy mogą być bowiem nawet uznane za pozbawiające prawa do sądu - do efektywnego wnoszenia apelacji od rozstrzygnięć sądu pierwszej instancji.

Jestem za tym, aby system był taki sam dla przedsiębiorców oraz pozostałych osób. Przedtem uważano, że przedsiębiorcy są bardziej profesjonalni, więc powinny ich dotyczyć specjalne rygory, ale praktyka wykazała, że szczególnie mniejsi przedsiębiorcy nie potrafili się wśród tych zaostrzonych rygorów poruszać. Natomiast teraz sąd będzie mógł każdej stronie, a więc i przedsiębiorcy podpowiedzieć, aby skorzystała z pełnomocnika, ponieważ ułatwi jej to m.in. składanie w sprawie dowodów. Myślę, że dopiero praktyka wykaże, co trzeba zmienić.

Nowelizacja art. 207 kodeksu postępowania cywilnego wprowadziła znaczące zmiany. Obecnie pozwany nie ma obowiązku wnieść odpowiedzi na pozew, chyba że zostanie zobowiązany do tego przez przewodniczącego. Wprowadzono też możliwość złożenia przez pozwanego odpowiedzi na pozew w terminie dłuższym niż dwa tygodnie (tak jak to było dotychczas). Jest to zmiana w dobrym kierunku, daje bowiem możliwość pozwanemu lepszego przygotowania się do sporu.

Artykuł 207 k.p.c. dotyczy w zasadzie pism procesowych, a uregulowania zawarte w art. 217 k.p.c. odnoszą się do posiedzenia jawnego. Według znowelizowanej procedury pełnomocnictwo procesowe będzie traktowane jak pismo procesowe i dlatego należy składać je z odpisem dla strony przeciwnej. W razie braku odpisu pełnomocnictwa sąd wzywać będzie do jego uzupełnienia w trybie art. 130 k.p.c.. W przypadku nieuzupełnienia braków formalnych nastąpi zwrot pełnomocnictwa. Gdy zaś pełnomocnictwo zostanie złożone bez odpisu wraz z innym pismem procesowym, w razie nieuzupełnienia jego braków poprzez złożenie jego odpisu przewodniczący dokona zwrotu zarówno pełnomocnictwa jak i dołączonego pisma procesowego. Niejasna jest natomiast sytuacja w przypadku złożenia np. odpisu z KRS w jednym egzemplarzu. Powstaje pytanie, czy w tej sytuacji stosujemy art. 89 k.p.c., czy art. 128 k.p.c.

Uważam, że nowelizacja skróci czas trwania postępowań sądowych, ograniczy korespondencję sądową i składanie bezwartościowych wniosków dowodowych. Dotychczas mieliśmy do czynienia z korespondowaniem pełnomocników z udziałem sądu, gdyż panowała zasada, że na pismo drugiej strony trzeba odpowiedzieć, nawet jeżeli nie ma się nic nowego do dodania. Nowelizacja sprawi, że prawdziwym gospodarzem postępowania będzie sędzia, który już w momencie złożenia pozwu powinien zaplanować całość procesu. Bardzo ważnym aspektem jest możliwość ograniczenia postępowania dowodowego. Obecnie sędziowie dopuszczali każdy zgłaszany dowód, który często tylko potwierdzał tezę już wcześniej udowodnioną.

Spotkania przedsądowe mogą nie być organizowane

Istotną zmianą jest również możliwość wysłuchania stron przez przewodniczącego jeszcze przed pierwszą rozprawą w celu określenia przebiegu postępowania sądowego, uzyskania od stron stosownych wyjaśnień, ewentualnie oznaczenia dalszego porządku składania pism przez strony. Wymaga to zmian w mentalności i przyzwyczajeniach zarówno stron postępowania, jak i sądu. Aby art. 207 k.p.c. funkcjonował w praktyce, musi dojść do zmiany warsztatu pracy sędziego, co na pewno wymaga czasu. Ponadto sędzia przed pierwszą rozprawą odbierając od stron wyjaśnienia lub oznaczając porządek składania pism, będzie musiał wnikliwie zapoznać się ze sprawą i posiadać już de facto merytoryczny pogląd o niej, co z kolei może spotkać się z zarzutami stron o braku bezstronności sędziego i ustaleniu rozstrzygnięcia sprawy przed zamknięciem rozprawy.

W spotkaniu stron i sędziego przed rozprawą powinien uczestniczyć dobrze przygotowany sędzia, który nie jest obłożony pracą. Jeżeli jednak sędzia ma 30 spraw na wokandzie i nie ma do pomocy asystenta, to do każdej sprawy nie jest w stanie się dobrze przygotować.

Korzystnie oceniam możliwość organizowania spotkań stron z sędzią przed rozpoczęciem procesu, aby można było na nich ustalić chociażby liczbę składanych pism w sprawie, wskazać dowody, świadków, a nawet biegłych.

Konieczna jest też zmiana w podejściu stron, sądu i pełnomocników. Dotychczas procedura cywilna takich spotkań nie przewidywała, występowały jedynie w postępowaniu arbitrażowym. Chodzi o uniknięcie podejrzeń, że podczas takiego postępowania wywierane są na sąd jakiekolwiek niepożądane naciski. Istotne jest też miejsce, ponieważ najczęściej sądy nie dysponują wolnymi pomieszczeniami, a sędziowie nie mają osobnych gabinetów. Uważam jednak, że takie spotkania przeprowadzone w sposób właściwy odciążą sędziów, ponieważ skrócą czas trwania procesów, a nawet - jeśli dojdzie do ugody - pozwolą ich uniknąć.

Dzięki temu będzie mniej pieniactwa jeszcze przed wejściem na salę. Natomiast na końcu i tak sąd zadecyduje o sprawie i zdyscyplinuje strony, aby spierać się merytorycznie, a nie tylko zwracać uwagę na formalności. Podczas spotkania przedsądowego warto byłoby też wspólnie zaplanować liczbę rozpraw i ich terminy.

Należy się cieszyć, że ustawodawca zdecydował się odejść od sędziego "sfinksa". Chociaż nie przesadzałbym ze spotykanymi w środowisku stwierdzeniami o "amerykanizacji postępowania". Najlepsze przykłady aktywności sędziowskiej możemy zobaczyć w Sądzie Najwyższym, Trybunale Konstytucyjnym, czy nawet w sądach arbitrażowych. Tam sędziowie czy arbitrzy potrafią pokierować postępowaniem i uzyskać od pełnomocników jedynie te informacje, które według nich są istotne. To sędzia ustala, co jest w sprawie sporne, i pomija wszelkie poboczne wątki. Pozostaje jednak wątpliwość, czy przeciążeni sędziowie będą w stanie podołać wymogom nowej procedury.

Wyrok zaoczny i możliwość jego zaskarżenia

Doszło również do dość istotnych zmian przy wydawaniu przez sąd wyroków zaocznych. Przed nowelizacją jeśli pozwany nie złożył odpowiedzi na pozew w terminie, sąd na posiedzeniu niejawnym mógł wydać wyrok zaoczny, a pozwany mógł w terminie 7 dni od otrzymania odpisu wyroku zaocznego wnieść sprzeciw. Obecnie wydanie wyroku zaocznego możliwe jest tylko na rozprawie i tylko w przypadku niestawiennictwa stron lub gdy się stawią, ale nie biorą udziału w rozprawie. Nie jest to w mojej ocenie dobre rozwiązanie. Wyznaczanie na sesje spraw, w których sędzia wyda wyrok zaoczny, odbędzie się kosztem innych spraw, których po prostu na danej sesji może być mniej. Przedłużony przez ustawodawcę został termin z 7 do 14 dni do wniesienia sprzeciwu od wyroku zaocznego.

Zmianę polegającą na wyłączeniu możliwości wydania wyroku zaocznego na posiedzeniu niejawnym oceniam pozytywnie. Daje ona bowiem możliwość zabrania głosu przez stronę przed wydaniem orzeczenia w jej sprawie. Co wydaje się absolutnym minimum.

Zdarza się, że do przeciągania procesu przyczyniają się pełnomocnicy z powodu kosztów, ponieważ umawiają się z klientem, że płaci on za każde stawiennictwo na rozprawie.

Wątpliwości i nieporozumienia

Inną istotną zmianą powodującą wątpliwości interpretacyjne jest uchylenie art. 1821 k.p.c., który uprawniał sąd do umorzenia postępowania, jeżeli ogłoszono upadłość obejmującą likwidację majątku pozwanego, a postępowanie dotyczyło masy upadłości. Powód mógł ponownie wytoczyć powództwo dopiero po prawomocnej odmowie uznania wierzytelności w postępowaniu upadłościowym. Obecnie z uwagi na zmianę art. 174 par. 1 pkt 4 k.p.c. sąd jest zobowiązany do zawieszenia postępowania z urzędu, a następnie zgodnie z art. 180 par. 1 pkt 5 k.p.c. do podjęcia postępowania z urzędu w razie wstąpienia syndyka lub zarządcy do postępowania, a także w razie ich odmowy. Wtedy postępowanie sądowe toczy się z udziałem upadłego. Natomiast art. 145 ustawy z 28 lutego 2003 r. - Prawo upadłościowe i naprawcze (t.j. Dz.U. z 2009 r. nr 175, poz. 1361 z późn. zm., dalej: p.u.n.) stanowi, że postępowanie sądowe w sprawie wszczętej przeciwko upadłemu przed dniem ogłoszenia upadłości o wierzytelność, która podlega zgłoszeniu do masy upadłości, o ile odrębna ustawa nie stanowi inaczej, może być podjęta przeciwko syndykowi tylko w przypadku, gdy w postępowaniu upadłościowym wierzytelność ta po wyczerpaniu trybu określonego ustawą prawo upadłościowe i naprawcze nie zostanie umieszczona na liście wierzytelności.

Z treści art. 145 p.u.n. oraz art. 180 par. 1 pkt 5 k.p.c. wynika, że teoretycznie mogą się toczyć równolegle dwa postępowania o to samo między tymi samymi stronami zarówno przed sądem ,,procesowym", jak i upadłościowym, co nie powinno mieć miejsca. Powstaje pytanie, który przepis jest lex specialis. W mojej ocenie, z punktu widzenia istoty postępowania upadłościowego, pierwszeństwo powinno mieć postępowanie upadłościowe, w innym bowiem przypadku powodowałoby to ogromne komplikacje w toku postępowania upadłościowego. Konieczna jest jednak szybka zmiana przepisów w tym zakresie lub zajęcie stanowiska po zadaniu pytania prawnego przez Sąd Najwyższy.

Bartosz Grohman: Dla mnie nieporozumieniem jest to, że strona musi do pierwszych pism procesowych dołączać odpisy z Krajowego Rejestru Sądowego, które sąd mógłby sam uzyskać z KRS i dołączyć do akt. Podobnie odpisy z ksiąg wieczystych. To zbędne wytwarzanie dokumentów.

Uważam, iż nowelizacja doprowadzi do tego, że proces cywilny stanie się wysoce nieprzewidywalny. Do każdej sprawy pełnomocnicy będą musieli tworzyć tzw. kartę zagrożeń, bo obowiązujące przepisy nie pozwalają na przewidzenie, w jaki sposób będzie toczyła się sprawa. Każdy skład sędziowski może mieć bowiem różny pogląd na to, kiedy twierdzenia i dowody uzna za spóźnione, na to, co i kiedy dana strona winna była udowodnić, oraz na to, czy wyrażać zgodę na dalsze pisma stron, czy też nie. Co więcej, zupełnie nie wiadomo, jak radzić sobie w środkach zaskarżenia z decyzjami sądu pierwszej instancji krzywdzącymi strony.

Można wprowadzić zasadę, że gdy powód już zbierze wszystkie dowody w sprawie i doręczy je pozwanemu, to jego milczenie np. przez 14 dni można potraktować za uznanie roszczenia i przyznanie racji powodowi. Muszą być przy tym zachowane reguły gry procesowej. W wielu sprawach pozwani zapłacą powodowi i nie odwołają się. Często pełnomocnik z urzędu nic nie jest w stanie zrobić, bo minęły już wszystkie terminy do zgłaszania twierdzeń i dowodów.

W wypowiedziach wielu prawników można spotkać stanowisko, że rozwiązanie, zgodnie z którym stronom nie przysługuje prawo składania pism procesowych bez zgody sądu, jest niekonstytucyjne. Głównym zarzutem jest to, że mimo formalnego zniesienia prekluzji w rzeczywistości została ona jeszcze bardziej rozszerzona. W praktyce bowiem zobowiązując strony do składania pism procesowych w ściśle określonych terminach, to sąd zadecyduje o tym, czy w konkretnej sprawie na strony zostanie nałożony rygor prekluzji.

Praktyka taka może doprowadzić do tego, że w coraz większej liczbie spraw cywilnych (także tych, w których żadna ze stron nie jest przedsiębiorcą) będzie stronie potrzebna pomoc profesjonalnego pełnomocnika. Rozwiązanie takie stoi zaś w sprzeczności z prawem do sądu zagwarantowanym w art. 45 ust. 1 Konstytucji RP.

Kierunek zmian dobry, ale wymaga regulacji

Nowelizacja jest korzystna dla przedsiębiorców, bo w sprawie gospodarczej będą teraz mogli uzyskać od sędziego dłuższy czas na udzielenie odpowiedzi na pozew niż dwa tygodnie, co przewidywały do tej pory uchylone przepisy. W wielu skomplikowanych sprawach był to zbyt krótki czas, tym bardziej że powód miał znacznie więcej czasu na przygotowanie pozwu. Szczególnie w sporach budowlanych nierówność stron na starcie procesu była bardzo wyraźna - powód miesiącami przygotowywał pozew, a pozwany w zaledwie dwa tygodnie musiał skonsultować z klientem treść zarzutów, zebrać i opisać dowody, posiłkując się wiedzą branżowych specjalistów, często wcześniej tracąc czas na tłumaczenie obszernej dokumentacji.

Była mowa o tym, że teraz będzie problem ze strategią procesową. Ale w praktyce często ta strategia służyła wyłącznie przedłużaniu procesu. Na przykład w sprawie toczącej się o zapłatę między przedsiębiorcami. Zawsze w lepszej sytuacji jest ten, kto ma dopiero zapłacić, bo to on ma pieniądze. Zależy mu więc na przedłużaniu procesu np. przez wnioskowanie o przeprowadzenie dodatkowych dowodów, aby jak najdłużej zatrzymać u siebie te pieniądze. Natomiast druga strona ich nie ma, bo czeka na zapłatę. I mimo że ma kontrahenta zobowiązanego wobec niej, to może stracić płynność finansową i zostać doprowadzona do upadłości. W dodatku musi uiścić podatek VAT od wystawionej faktury. Jest to również podstawowa metoda do wymuszenia korzystnej dla siebie ugody. Spotkałem się z sytuacją, w której przedsiębiorca w zamian za sto tysięcy złotych płatnych natychmiast, które pozwolą mu uratować płynność finansową, zgodził się zrzec wielomilionowej wierzytelności, której odzyskanie stanowiło perspektywę co najmniej roczną.

Przedsiębiorcy, którzy powinni oddać pieniądze, przeciągają nadmiernie procesy, bo wolą przegrać sprawę jak najpóźniej, tak by jak najpóźniej oddać pieniądze. Obowiązujące przepisy k.p.c. umożliwiają im to, w dodatku bez konieczności łamania procedury.

Sam kierunek zmian może być dobry, brakuje tylko szczegółowych regulacji, które umożliwiłyby normalne działanie sądów, stron i ich pełnomocników. Przepisy nie powinny być wprowadzane w taki sposób, by odgadywać, jak je stosować, i by wyniki owego odgadywania mogły być rozmaite. Brakuje w szczególności regulacji, choćby ramowej, pozwalającej na ocenę, kiedy twierdzenia i dowody można będzie uznać za spóźnione, oraz regulacji pozwalającej na skuteczną argumentację strony w środkach zaskarżenia w przypadku zwrotu pism lub niewyrażenia zgody na ich złożenie.

@RY1@i02/2012/112/i02.2012.112.215000400.814.jpg@RY2@

Wojciech Górski

Marcin Krawczyk, sędzia przewodniczący X wydziału gospodarczego ds. upadłościowych i naprawczych Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy

@RY1@i02/2012/112/i02.2012.112.215000400.815.jpg@RY2@

Wojciech Górski

Stanisław Rachelski, radca prawny, Kancelaria Rachelski i Wspólnicy

@RY1@i02/2012/112/i02.2012.112.215000400.816.jpg@RY2@

Wojciech Górski

Roman Nowosielski, adwokat, Kancelaria Nowosielski, Gotkowicz i Partnerzy

@RY1@i02/2012/112/i02.2012.112.215000400.817.jpg@RY2@

Wojciech Górski

Piotr Czachorowski, radca prawny, Kancelaria Radców Prawnych Czachorowscy

@RY1@i02/2012/112/i02.2012.112.215000400.818.jpg@RY2@

Wojciech Górski

Bartosz Grohman, adwokat, Kancelaria Grohman

@RY1@i02/2012/112/i02.2012.112.215000400.819.jpg@RY2@

Wojciech Górski

Michał Jaskólski, ekspert prawa gospodarczego, BCC Kancelaria Prawna Świeca i Wspólnicy

Zlikwidowano odrębne postępowania gospodarcze dla przedsiębiorców, zrównując ich pozycję na sali sądowej z innymi stronami. Z procedury cywilnej została usunięta prekluzja dowodowa

Debatę prowadziła i spisała: Małgorzata Piasecka-Sobkiewicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.